TOMASZ D. KOLANEK: Czym jest ideologia "trans"? Kiedy i po co ona powstała?
DR TOMASZ TELUK: Ideologia transseksualizmu powstała w latach rewolucji seksualnej i jest rozwijana do dziś. Bazuje ona na pojęciu gender – płci kulturowej, która sugeruje, że płeć jest oderwana od ciała i może zależeć od czynników zewnętrznych – otoczenia lub własnego odczucia. Dodatkowo nie podlega ona fizycznym ograniczeniom, można ją dowolnie określać, kształtować i nazywać. Zapewne wiele razy w ciągu życia. Zresztą takie podejście postuluje wielu fałszywych proroków współczesności, np. Juwal Noach Harari.
W latach 90. XX w. furorę robiła teoria queer, powstały studia genderowe jako dziedzina akademicka, a ideologia wtargnęła szturmem na kampusy. Czerpie ona z lewicowego postmodernizmu, sugerując, że ludzie po prostu odgrywają role społeczne, kulturowe, zawodowe, charakterystyczne dla stereotypów związanych z płcią. Skoro jest to gra, przejawiająca się w ubiorze czy zachowaniach, to można się nimi wymieniać. Drugi człon tego zjawiska to samoidentyfikacja. Można ją streścić jednym zdaniem – płeć jako deklaracja. Jeśli deklarujesz się jako mężczyzna, to mimo że masz cechy kobiece – kobiece narządy płciowe – musisz być odbierany jak mężczyzna. W ten sposób deklaratywność bierze górę nad biologią. Fantasmagoria nad rzeczywistością.
Transseksualizm przez lata była postrzegany i rozumiany jako "zmiana" płci czy to przez operację, czy to przez zażywanie różnych środków farmakologicznych. Dzisiaj taka definicja to "mowa nienawiści", ponieważ seksrewolucja poszła naprzód. Kim są dzisiaj "transludzie"? Kto może nimi "zostać"?
