Morze, którego już nie ma

Morze, którego już nie ma

Dodano: 
Morze aralskie
Morze aralskie Źródło: PAP / Wojtek Szabelski
Jacek Pałkiewicz II Aral polecam ludziom, którzy chcą zrozumieć, że wielkie katastrofy nie zaczynają się od wielkiego wybuchu, lecz od tysięcy małych ustępstw wobec chciwości, wygody i krótkowzroczności.

Niełatwo polecać komuś podróż do miejsca katastrofy. Słowo "polecam" kojarzy się z przyjemnością, wypoczynkiem, pięknym widokiem, może z dobrą kuchnią i wygodnym hotelem. Jezioro Aralskie nie oferuje niczego z tego zestawu. Nie jest miejscem relaksu. Nie jest też romantyczną ruiną, której uroda pozwala zapomnieć o tragedii. To rana zadana ziemi przez człowieka, widoczna z taką wyrazistością, że nie sposób jej pomylić z żadnym innym pejzażem.

A jednak polecam Aral. Polecam go nie dlatego, że jest piękny, lecz dlatego, że jest prawdziwy. Są miejsca, które pokazują człowiekowi wspaniałość natury. Są też takie, które pokazują skutki ludzkiej pychy. Jedne uczą zachwytu, drugie odpowiedzialności. Aral należy do tej drugiej kategorii. To być może najważniejszy krajobraz ekologiczny XX w., wielki pomnik błędu, którego nie wykuto w marmurze, lecz w soli, piasku i rdzewiejących kadłubach statków.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także