Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, która wprowadza podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Jednocześnie skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że przepisy mogą wejść w życie, podczas gdy ich zgodność z konstytucją będzie badana przez TK.
"Zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników". Orędzie prezydenta
Prezydent wygłosił w czwartek (1 października) orędzie, w którym przekonywał, że odpowiedzialność za wysokie ceny paliw oraz za konstytucyjność przyjętych rozwiązań ponosi rząd. Zapowiedział również, że nie zgodzi się na finansowanie – jak to określił – "katastrofy finansowej rządu" środkami z kieszeni obywateli.
– Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników – wskazał.
Jak dodał, "obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej".
Sikorski "oszołomiony" wystąpieniem Nawrockiego
Decyzję prezydenta na gorąco komentował w TVN24 szef MSZ Radosław Sikorski. – Jestem oszołomiony ilością ekonomicznych nonsensów i bezczelnością tego orędzia – powiedział. – Pan prezydent nie raczył wspomnieć, skąd się wzięły wysokie ceny benzyny – podkreślił, wskazując na wojnę w Zatoce Perskiej.
– Słusznie mówił, że mamy zbyt wysoki deficyt (...), a jednocześnie mówił, że nie pozwoli sfinansować obniżek cen benzyny z zysków korporacji naftowych – argumentował minister.
Zgodził się z Nawrockim, że ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw powinny być obniżone jak najszybciej. Zapewnił, że "rząd to zrobi, zgodnie z obietnicą premiera ".
– Jeśli chcemy obniżyć podatki i obniżyć ceny, trzeba na to znaleźć finansowanie – to każda gospodyni wie. Pan prezydent do tej pory udawał, że tego nie wie? – pytał Sikorski.
Jak tłumaczył, różnica między projektem rządowy a prezydenckim polega na tym, że prezydent "chciał obniżenia akcyzy i marży, co spowodowałoby mniejszy wpływ pieniędzy do budżetu, więc ten deficyt, o którym tak elokwentnie mówił, by się jeszcze powiększył".
Nawrocki złożył we wrześniu w Sejmie projekt ustawy "Paliwo Kosztuje Normalnie", zakładający m.in. zwolnienie sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej, możliwość elastycznego obniżania akcyzy oraz ustawowe limity marż rafineryjnych, importowych i hurtowych koncernów paliwowych.
Szykuje się powrót CPN. Ceny paliw będą niższe
Ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych ma umożliwić rządowi wprowadzenie kolejnej odsłony pakietu CPN ("Ceny Paliwa Niżej"), który funkcjonował wcześniej od końca marca do końca czerwca, a następnie wrócił – choć w okrojonej formie – na dwa ostatnie tygodnie sierpnia.
Program obejmował obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, a także regulację cen na stacjach poprzez mechanizm ceny maksymalnej, którą ustalał minister energii.
CPN miał załagodzić drastyczny wzrost cen paliw związany z wojną USA i Izraela z Iranem oraz blokadą cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi jedna piąta światowego eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego LNG.
Według zapowiedzi ministra finansów Andrzeja Domańskiego ceny paliw na stacjach spadną w najbliższy weekend o około 1 zł na litrze. Obecnie cena benzyny Pb95 oscyluje wokół 8 zł za litr, natomiast za olej napędowy trzeba zapłacić około 9 zł za litr.
Czytaj też:
Ile pensji pochłania zatankowanie 50 litrów paliwa w Polsce, a ile w Europie?
