Zamykanie bram. Kuriozalne rozkazy generała Pełczyńskiego

Zamykanie bram. Kuriozalne rozkazy generała Pełczyńskiego

Dodano: 
Konferencja prasowa Naczelnego Wodza gen. Gen. Pełczyński pierwszy z lewej
Konferencja prasowa Naczelnego Wodza gen. Gen. Pełczyński pierwszy z lewej Źródło: Wikimedia Commons / Hrinek / Public domain
KOMUCHOŻERCA Gdy klęska powstania była przesądzona, upadało Stare Miasto (część powstańców zdołała się wycofać, na co nie pozwolono ludności cywilnej), teren pod panowaniem polskim gwałtownie się kurczył, najwyżsi dowódcy snuli plany rodem z gier planszowych.

Wiedza na temat powstania warszawskiego jest coraz większa i stale się rozszerza, ale dochodzą nowe, zadziwiające elementy. Paranoiczne rozkazy dowódcy płk./gen. Antoniego Montera „Chruściela”, nakazujące walkę łomami i kilofami, nie były czymś wyjątkowym. Taka była mentalność znacznej części przedwojennej sanacyjnej kadry WP, która w znacznym stopniu skompromitowała się już we wrześniu 1939 r. Porzucanie powierzonych sobie dywizji, a nawet armii, i pospieszne udawanie się do Rumunii w kolumnach zarekwirowanych samochodów osobowych, wyładowanych rodzinami i wszelakimi dobrami, miało miejsce, gdy wojsko jeszcze walczyło, nieświadome stanu rzeczy. Zdarzają się jednak znaleziska (np. dokumenty), które sprawiają wrażenie, że mieliśmy do czynienia z dziećmi we mgle, które bawiły się życiem ludzkim.

Oto 30 sierpnia 1944 r. gen. Tadeusz Pełczyński „Robak”, zastępca dowódcy AK i szef sztabu Komendy Głównej, wydał rozkaz do okręgów AK, m.in. Radom- -Kielce, Kraków, Śląsk, Łódź, w którym dzielił się doświadczeniem wojskowym, także z dotychczasowych walk w Warszawie. Polecał w nim, że najlepsze rezultaty osiąga się podczas uderzeń nocnych (szkoda, że od takiej koncepcji odstąpiono 1 sierpnia, rozpoczynając powstanie w najgorszej możliwej porze, o godz. 17).

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Leszek Żebrowski
Czytaj także