Sienkiewicz: Dzisiaj zderzamy się z "partią Kanału Zero"

Sienkiewicz: Dzisiaj zderzamy się z "partią Kanału Zero"

Dodano: 
Bartłomiej Sienkiewicz (PO) w Parlamencie Europejskim
Bartłomiej Sienkiewicz (PO) w Parlamencie Europejskim Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Faktycznie powstała nowa partia polska. Ona się nazywa "partia Kanał Zero" – stwierdził europoseł KO Bartłomiej Sienkiewicz.

– Jeden z najlepszych obserwatorów polskiej sceny politycznej, mimo że o bardzo wąskim zakresie, jakim jest pan Fedorowicz z Futura, Michał Fedorowicz z Futura, stwierdził, że faktycznie powstała nowa partia polska. Ona się nazywa Kanał Zero – stwierdził Sienkiewicz w Polskim Radiu.

– I to jest ta właściwa partia, która łączy cały ten obóz. I my się w tej chwili zderzamy, jako politycy drugiej strony, z partią Stanowski, a nie z partią Nawrocki, nie z partią Kaczyński, ja już nie mówię o jakimś Morawieckim i tak dalej, i tak dalej – stwierdził eurodeputowany KO.

– Więc w pewnym sensie tak, uruchomiły się dokładnie odwrotne procesy niż te, któreśmy mieli w 2023 roku, przez pierwsze półrocze, gdzie wszyscy trzymali kciuki: "dobra, załatwcie to, może to nie będzie ładne, my na chwilę odsuniemy głowę na bok, ale załatwcie to, żeby to nie wróciło". Nie zrobiliśmy tego – ocenia były minister kultury.

Jego zdaniem później uwagę skierowano przede wszystkim na wybory prezydenckie. – Nasz błąd polegał chyba na zawieszeniu całości myślenia o tym, co jest do zrobienia, na wyborach prezydenckich. Rafał Trzaskowski nie uniósł tych wyborów, delikatnie rzecz biorąc, pod każdym względem – zaznaczył gość PR.

"Kłótnia na dalekim trawniku"

Sienkiewicz zwrócił uwagę, że dla części Polaków kwestia Trybunału Konstytucyjnego pozostaje odległa od ich codziennych problemów: – Z punktu widzenia mieszkańców jakiejś mniejszej miejscowości spór o Trybunał Konstytucyjny to jest jakaś kłótnia na dalekim trawniku między chrząszczem a żabą, która w żaden sposób ich nie dotyczy.

Europoseł KO wskazał także na przekonanie, że część zmian będzie można łatwiej przeprowadzić po wyborach prezydenckich. – Było trochę pychy, że jak będziemy mieli swojego prezydenta, to przepchniemy to na miękko, bo będziemy mogli z nim dawać ustawy, których nie będzie odrzucał i zrobimy to tak, żeby Unia Europejska się nie denerwowała. Nie rozumiem tego argumentu o Unii – stwierdził.

Źródło: Polskie Radio
Czytaj także