Gdzie Sikorski ma mózg Hitlera

Gdzie Sikorski ma mózg Hitlera

Dodano:   /  Zmieniono: 

Piotr Gociek

Zadziwiającą pochwałę pisizmu zamieściła dziś na pierwszej stronie „Wyborcza”. To opowieść o tym, jak czeskie CBA (czyli UOOZ) aresztowało szefową gabinetu urzędującego premiera, byłych ministrów, posłów, szefa wywiadu wojskowego i lobbystów. Idzie o korupcję. Nie tylko 400 funkcjonariuszy przyjechało do gmachu rządu żeby przeszukiwać i aresztować, ale setki innych objeżdżały miasta całego kraju po nocy „wyciągając z łóżek ważne osobistości”. Jak to? To tak można? Już nawet nie o szóstej ano, ale po nocy? I „Wyborcza” się nie oburza? Nie grzmi o faszyzmie? Nie broni wolności obywatelskich? Pochwala akcję, której celem było „rozbicie korupcyjnej pajęczyny”?

W tej samej „Wyborczej” pyszny sondaż na temat tego, czy Kongres Kobiet (zbiera się w weekend) powinien przekształcić się w partię polityczną. Chce tego ledwie 12 proc. badanych, ale najciekawsze wyniki są ukryte w tekście. Otóż gdy pytano badanych czym powinien zajmować się Kongres Kobiet jako ruch społeczny, dopiero na miejscu szóstym (wyniku procentowego wstydliwie nie podano) znalazły się pospołu: edukacja seksualna, in vitro i poszerzenie prawa do aborcji. Ot, ciemny naród.

Dużo dziś w gazetach o sprawie Rokity. Jedni wyśmiewają („Fakt”) inni debatują („Rzeczpospolita”), inni atakują (Olejnik w „Wyborczej”). Nie chce mi się z nimi gadać. Rzecz jest prosta – zasądzenia gigantycznych, rujnujących odszkodowań za wyrażanie opinii (nawet uznanych przez sąd za obelżywe i nieprawdziwe) to nie jest normalna praktyka. Jeśli było naruszenie prawa, to kara się należy, ale jej absurdalna niewspółmierność w stosunku do winy każe (nie po raz pierwszy) zastanowić się nad tym, po co jest i komu służy polski wymiar sprawiedliwości. Spójrzcie Państwo na inną sprawę: dziś „Gazeta Polska Codziennie” opisuje, jak po dwukrotnym uniewinnieniu Dorota Kania w trzecim procesie wytoczonym przez byłego ministra Janusza Kaczmarka została ekspresowo i zaocznie skazana. Kania nie mogła się stawić, bo musiała być obecna na innym procesie. Sąd prawem kaduka uznał, że reprezentujący ją adwokaci też się nie stawili, tylko że… Kania żadnych adwokatów w tej sprawie nie miała. No i co nam pani zrobi? Pstro. Ciekawe, czy równie szybko poszłoby, gdyby pozywającym była osoba inna niż znana figura establishmentu III RP.

W „Naszym Dzienniku” ciekawe porównanie – przy okazji wypominania telewizji rządowej (potocznie zwanej TVP), że za nasze podatki kupuje od Niemców skandaliczny serial o „antysemitach z AK”, Maciej Walaszczyk wylicza, że Niemcy wydają rocznie na politykę historyczną 7 miliardów euro. A Polska – 150 milionów euro. Proste wyliczenie pokazuje nam, że Niemcy wydają 46 razy więcej. Teraz już wiecie, dlaczego wkrótce okaże się, że podczas II Wojny Światowej Polacy zabijali Żydów 46 razy częściej niż Niemcy.

W „Fakcie” czytam, jak europoseł Jacek Kurski (Sol-Pol) tłumaczy się z szybkiej jazdy samochodem i śmigania na czerwonym świetle. Chodzi o to, że boi się zamachu, podejrzewa że ktoś za nim jeździ, i chciał zgubić ogon. Jednego ogona nie uda mu się zgubić na pewno – pawiego.

Chciałem już zamykać ten przegląd mediów, sądząc, że Kurskiemu na ten weekend przyznaję order ziemniaka dla największego obciachu, kiedy nagle zakwilił mail i do mojej skrzynki wpadł newsletter serwisu filmowego Stopklatka.pl. Dowiedziałem się z niego, że minister Radek Sikorski udzielił serwisowi wywiadu na tematy filmowe. No to zajrzałem. A tam, oczywiście, neutralne pytania i mądre odpowiedzi:

STOPKLATKA: „Nie obawia się Pan z kolei filmu o katastrofie smoleńskiej?”

SIKORSKI: „Od dekad powstają durne książki i filmy o Gibraltarze, przemysł smoleński będzie większy. Wynika to z ludzkiej niezdolności pogodzenia się z tym, że tragiczne skutki mogą być wywołane banalnymi przyczynami”.

Święte słowa, panie ministrze. Politycy też mają z tym problem. Na przykład tragiczny poziom refleksji może być wywołany banalną przyczyną – głupotą. Choć kiedy kawałek dalej mówi pan, że nieistniejący jeszcze „Smoleńsk” jest pewnym kandydatem do tytułu najgorszego filmu wszechczasów, bo „tu chodzi o nagromadzenie negatywnych emocji i polityczny interes potężnych środowisk. Więc potencjał jest duży” oraz porównuje film Krauzego do filmu „They Stole Hitler's Brain", który traktował o przechowywaniu mózgu Hitlera w amazońskiej dżungli”, to myślę sobie, że cokolwiek bym o panu nie napisał, to i tak okaże się zbyt łaskawy.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Czytaj także