Rosyjska placówka mówi o "świętokradczym kroku" i "barbarzyńskiej polityce władz polskich". Domaga się natychmiastowego przerwania prac i przywrócenia monumentu do pierwotnego stanu.
"Barbarzyńska polityka władz polskich"
Ambasada Rosji wydała oficjalny komentarz po rozpoczęciu demontażu pomnika w Rzeszowie. Według rosyjskiej placówki prace prowadzone są „z naruszeniem dokumentów rosyjsko-polskich dotyczących ochrony obiektów dziedzictwa memorialnego”. – Strona polska, w typowy dla siebie sposób, nie poinformowała Ambasady o tym świętokradczym kroku – napisano w komunikacie, odnosząc się do zdjęcia ze szczytu obelisku figury kobiety z dzieckiem.
W dalszej części stanowiska ambasada używa jeszcze mocniejszych słów. – Z ubolewaniem po raz kolejny musimy stwierdzić: barbarzyńska polityka władz polskich, polegająca na niszczeniu wszystkiego, co stanowi świadectwo nieocenionego czynu żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej w wyzwoleniu Polski spod okupacji nazistowskiej, jest kontynuowana w coraz szybszym tempie – przekazała rosyjska placówka.
Ambasada stwierdziła również, że podejmowane są "wszelkie możliwe wysiłki, aby zmusić naród polski do zapomnienia o tych, którzy wnieśli decydujący wkład w całkowite i bezwarunkowe zwycięstwo nad III Rzeszą". W komunikacie przypomniano, że Rzeszów został wyzwolony spod okupacji hitlerowskiej 2 sierpnia 1944 roku. Według ambasady w walkach o miasto poległo ponad 2200 żołnierzy Armii Czerwonej.
Pomnik znika z placu Ofiar Getta
Demontaż monumentu rozpoczął się w tym tygodniu. Ze szczytu obelisku zdjęto ważącą 6,6 tony figurę kobiety z dzieckiem. Rzeźba nie zostanie zniszczona – ma trafić do Muzeum Techniki i Militariów w Rzeszowie. Pozostałe elementy, w tym płaskorzeźby, mają zostać przeniesione m.in. na cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej przy ul. Lwowskiej.
Pomnik odsłonięto w 1951 roku. Stoi na terenie dawnego cmentarza żydowskiego, zniszczonego przez Niemców w 1942 roku. Rozbiórka prowadzona jest na podstawie art. 5a ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Prace mają zakończyć się do końca listopada. Za demontaż miasto zapłaci blisko 156 tys. zł.
