Latem duże kontrowersje wywołał w Polsce sam pomysł ustanowienia Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Biorąc bowiem pod uwagę dotychczasowe doświadczenia z polityką historyczną Kijowa, można założyć, że wśród upamiętnionych nie zabraknie nazwisk nacjonalistów związanych z OUN czy UPA. Ukraińcy mimo wszystko wyciągnęli do Warszawy rękę, proponując włączenie do panteonu Marka Bezruczki, czyli wspólnego bohatera obu narodów. Bezruczko był oficerem Ukraińskiej Republiki Ludowej, który walczył po stronie Polski w wojnie z bolszewikami. Zasłynął przede wszystkim obroną Zamościa przed 1. Armią Konną Siemiona Budionnego.
Oczywiście propozycja złożona przez Andrija Sybihę, szefa MSZ Ukrainy, nie rozwiązuje najważniejszego problemu we wzajemnych relacjach. Stronie polskiej nie chodzi przecież o to, by Ukraińcy dodali do panteonu jakiegoś akceptowalnego dla nas bohatera, tylko o to, by usunęli tych, których zaakceptować nie możemy. Kijów nie chce się jednak na to zgodzić i histerycznie reaguje na wszystkie głosy sprzeciwiające się gloryfikacji zbrodniarzy, argumentując, że układanie własnego panteonu to suwerenne prawo każdego państwa.
Zełenski poza podium
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

