Nowe przepisy mają zakończyć wielomiesięczny chaos regulacyjny, ograniczyć przewagę nieuczciwych importerów i przywrócić normalne warunki konkurencji. To również cios w szarą strefę, która korzystała na absurdach podatkowych, zalewając polski rynek tanimi produktami niewiadomego pochodzenia, między innymi z Chin i wschodnich kierunków przemytu. Na zmianach zyskać mają przede wszystkim legalni przedsiębiorcy i konsumenci.
Rynek papierosów elektronicznych w Polsce od dłuższego czasu przypominał regulacyjny Dziki Zachód. Z jednej strony funkcjonowali przedsiębiorcy, którzy przestrzegali przepisów, odprowadzali podatki i ponosili koszty legalnej działalności. Z drugiej – rozwijał się handel produktami sprowadzanymi z niekontrolowanych źródeł, często o nieznanym składzie, bez odpowiednich oznaczeń i z pominięciem obowiązków podatkowych.
Sytuację dodatkowo komplikowały przepisy akcyzowe, które zamiast porządkować rynek, prowadziły do nieracjonalnych obciążeń. Szczególnie dotkliwie odczuwali je producenci i użytkownicy systemów wielorazowych.
Podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, znana jako UD 363, ma położyć kres tym patologiom. Jej znaczenie wykracza daleko poza techniczną korektę przepisów. Chodzi o miliardowy rynek, wpływy podatkowe, miejsca pracy i bezpieczeństwo konsumentów.
Koniec absurdu. Dlaczego wymienny wkład miał być traktowany jak osobne urządzenie?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów dotychczasowego systemu było opodatkowanie wymiennych wkładów do e-papierosów, czyli tzw. podów. W praktyce dochodziło do sytuacji, w której wymienny kartridż traktowano podatkowo jak samodzielne urządzenie, nakładając na niego dodatkowe, 40-złotowe obciążenie. Powstawał absurd: konsument płacił nie tylko za urządzenie i zawarty we wkładzie płyn, ale również za element, który w rzeczywistości stanowił część systemu wielorazowego.
Tak skonstruowany podatek uderzał w racjonalność ekonomiczną korzystania z urządzeń wielokrotnego użytku. Zamiast promować rozwiązania pozwalające ograniczać ilość odpadów, system czynił je mniej konkurencyjnymi cenowo. Nowelizacja UD 363 ma ten mechanizm naprawić.
Zgodnie z założeniami zmian, przedstawionymi w branżowych kalkulacjach, zniesienie dodatkowego 40-złotowego obciążenia wymiennych wkładów oznacza możliwość istotnego obniżenia ich cen. Nawet jeśli akcyza od samego płynu wzrasta o około 80 groszy w przypadku kartridża o pojemności 2 ml, całkowity rachunek może być dla konsumenta znacznie korzystniejszy. Oszczędności mogą sięgać od około 30 do nawet 39 zł na produkcie, zależnie od jego konstrukcji i sposobu sprzedaży.
To pokazuje, że nie każda nowelizacja podatkowa musi oznaczać drożyznę. Czasami uporządkowanie systemu i usunięcie nieuzasadnionych obciążeń może przynieść konsumentom realne korzyści.
Kto korzystał na chaosie? Miliardowy rynek i walka o przywileje
Wokół zmian narosły kontrowersje, których nie sposób zrozumieć bez uwzględnienia ekonomicznych interesów uczestników rynku. Branża e-papierosów to ogromne pieniądze. Konstrukcja przepisów podatkowych może decydować o tym, które produkty będą atrakcyjne cenowo, a które zostaną praktycznie wypchnięte z legalnej sprzedaży.
Dotychczasowy system, zamiast gwarantować równe warunki konkurencji, sprzyjał utrwalaniu przewagi określonych modeli biznesowych. Bariery wejścia dla innych przedsiębiorców rosły, a niektóre rozwiązania technologiczne były obciążane podatkami w sposób nieproporcjonalny do ich rzeczywistego charakteru. Podpis prezydenta oznacza zakwestionowanie tego modelu.
Państwo nie powinno tworzyć przepisów, które w praktyce utrudniają działalność mniejszym podmiotom. Konkurencja musi odbywać się na zasadach przejrzystych i jednakowych dla wszystkich. Demonopolizacja rynku nie polega na zastąpieniu jednego uprzywilejowanego przedsiębiorcy drugim. Polega na usunięciu mechanizmów, które pozwalają komukolwiek korzystać z nieuzasadnionych przywilejów. I właśnie taki kierunek zmian wyznacza nowelizacja.
Tama dla nielegalnego importu z Chin i wschodnich szlaków przemytniczych
Drugim wielkim problemem pozostaje szara strefa. Polski rynek e-papierosów stał się atrakcyjnym celem dla importerów tanich produktów z Azji, przede wszystkim z Chin. Równolegle funkcjonują wschodnie kanały nielegalnego handlu, w tym szlaki przemytu wiązane z Rosją.
Towary sprowadzane poza legalnym obrotem mogą omijać opodatkowanie, wymagania dokumentacyjne i procedury kontrolne. W rezultacie sprzedawcy działający niezgodnie z prawem uzyskują przewagę cenową nad przedsiębiorcami, którzy wywiązują się ze wszystkich obowiązków. To klasyczny mechanizm nieuczciwej konkurencji.
Polska firma płaci podatki, zatrudnia pracowników, ponosi koszty działalności i odpowiada za oferowane produkty. Tymczasem anonimowy importer może sprzedawać podejrzany towar po cenie, której legalny przedsiębiorca nie jest w stanie zaoferować.
Dodatkowym problemem jest wysoki poziom obciążeń legalnych produktów. Im większa różnica między ceną w oficjalnym sklepie a ceną w nielegalnym obrocie, tym silniejsza pokusa poszukiwania tańszych alternatyw. Dlatego racjonalizacja opodatkowania jest jednym z narzędzi ograniczania szarej strefy.
Jeżeli legalne systemy wielorazowe staną się bardziej przystępne cenowo, zmniejszy się ekonomiczna motywacja do kupowania produktów z podejrzanych źródeł. Zyskają uczciwi sprzedawcy, a budżet państwa będzie miał większą szansę przechwycić wpływy, które dotychczas trafiały do nielegalnego obrotu. Nie chodzi więc jedynie o interes branży. Chodzi o interes państwa.
Konsument musi wiedzieć, co kupuje
Nielegalny handel e-papierosami to również zagrożenie dla zdrowia. Na rynku pojawiają się tysiące wariantów urządzeń i płynów, których pochodzenie oraz skład chemiczny bywają trudne do ustalenia. Szczególne wątpliwości budzą tanie produkty jednorazowe, sprzedawane bez odpowiedniej dokumentacji, z niejasnym oznaczeniem producenta i bez możliwości skutecznego sprawdzenia ich jakości.
W przypadku urządzeń służących do inhalacji substancji chemicznych nie jest to kwestia drugorzędna. Konsument powinien mieć możliwość ustalenia, kto odpowiada za produkt, skąd pochodzi płyn i czy spełniono obowiązujące wymagania. Tymczasem anonimowy handel internetowy oraz nielegalne kanały dystrybucji często uniemożliwiają taką kontrolę.
Dlatego uporządkowanie rynku musi oznaczać również skuteczniejsze egzekwowanie standardów bezpieczeństwa, pełną identyfikowalność produktów i ich partii, odpowiednią ewidencję oraz kontrolę legalności wprowadzania wyrobów do obrotu. Istotną rolę powinny odgrywać także wymagania rejestracyjne i jakościowe dotyczące płynów oraz wariantów smakowych.
Nie można dopuścić do sytuacji, w której legalny producent musi spełniać rygorystyczne normy, podczas gdy konkurent z szarej strefy oferuje produkty o nieznanym składzie i pozostaje praktycznie poza kontrolą. Osobną kwestią jest ochrona nieletnich. Agresywny marketing, atrakcyjne opakowania i łatwa dostępność tanich jednorazowych e-papierosów wymagają zdecydowanej reakcji państwa. Nowe regulacje powinny więc stać się elementem szerszego porządkowania rynku, w którym ochrona konsumenta i uczciwa konkurencja wzajemnie się uzupełniają.
Legalni przedsiębiorcy nie mogą być karani za przestrzeganie prawa
Na zmianach mają zyskać przede wszystkim firmy prowadzące działalność zgodnie z przepisami. To przedsiębiorstwa, które zatrudniają pracowników, inwestują w dystrybucję, odprowadzają akcyzę i VAT oraz ponoszą koszty związane z dopuszczeniem produktów do legalnego obrotu. Dotychczas musiały one konkurować z podmiotami, które dzięki obchodzeniu przepisów mogły oferować towary znacznie taniej. Taka sytuacja jest nie do pogodzenia z zasadami uczciwego rynku.
Przedsiębiorca nie może być w gorszej sytuacji tylko dlatego, że płaci podatki i przestrzega prawa. A państwo nie może tolerować systemu, w którym najbardziej opłacalną strategią biznesową staje się poszukiwanie luk podatkowych albo sprowadzanie produktów poza oficjalnymi kanałami. Podpisana przez prezydenta nowelizacja ma przywrócić bardziej racjonalne zasady funkcjonowania branży.
Z punktu widzenia polskiej gospodarki istotne jest również to, gdzie trafiają pieniądze z podatków. Legalna sprzedaż oznacza wpływy do budżetu, z których finansowane są zadania publiczne. Szara strefa oznacza ich utratę. Ograniczanie nielegalnego handlu jest więc nie tylko działaniem na rzecz przedsiębiorców, ale również sposobem ochrony finansów państwa.
Nawrocki postawił na pragmatyzm
Podpis prezydenta Karola Nawrockiego pod ustawą UD 363 pokazuje, że polityka gospodarcza nie musi sprowadzać się do mechanicznego podnoszenia podatków i mnożenia zakazów. Równie ważne jest usuwanie przepisów, które okazują się nieracjonalne, tworzą niepotrzebne koszty i prowadzą do wypaczenia konkurencji.
W przypadku e-papierosów problem był szczególnie widoczny. Zaporowe obciążenia określonych kategorii produktów mogły sprzyjać nielegalnemu handlowi, zamiast go ograniczać. Przepisy mające porządkować rynek stawały się jednym z czynników jego destabilizacji. Nowelizacja jest próbą odwrócenia tej logiki.
Legalne produkty powinny być dostępne na przejrzystych zasadach. Przedsiębiorcy powinni wiedzieć, jakie podatki mają płacić. Konsumenci powinni mieć możliwość wyboru produktów pochodzących z kontrolowanego obrotu. A organy państwa powinny koncentrować się na zwalczaniu nieuczciwych importerów i sprzedawców, zamiast utrzymywać system podatkowy pełen niekonsekwencji. Właśnie na tym polega pragmatyzm gospodarczy.
Podpisanie ustawy UD 363 nie oznacza, że wszystkie problemy rynku e-papierosów znikną z dnia na dzień. Szara strefa nie przestanie istnieć wyłącznie dlatego, że zmieniono przepisy. Nielegalni importerzy nie zrezygnują dobrowolnie z ogromnych zysków, a walka z nieuczciwą konkurencją będzie wymagała konsekwentnych działań państwa. Jednak bez uporządkowania prawa taka walka nie mogłaby być skuteczna.
Decyzja prezydenta jest zatem ważnym sygnałem dla całej branży. Polska nie powinna być rynkiem, na którym uczciwi przedsiębiorcy przegrywają z przemytem, a konsumenci płacą za podatkowe absurdy. Nie powinna być również miejscem, w którym regulacje utrwalają przewagę największych uczestników rynku kosztem konkurencji.
Stawką jest coś więcej niż cena pojedynczego wkładu do e-papierosa. To pytanie, czy państwo potrafi stworzyć warunki, w których opłaca się działać legalnie, płacić podatki i inwestować w jakość, zamiast wykorzystywać luki w przepisach.
