Obraźliwe słowa o Nawrockim w TVP w likwidacji. Czyż może mieć problemy

Obraźliwe słowa o Nawrockim w TVP w likwidacji. Czyż może mieć problemy

Dodano: 
Marek Czyż, prowadzący program "19:30" w TVP1
Marek Czyż, prowadzący program "19:30" w TVP1 Źródło: PAP / Radek Pietruszka
KRRiT reaguje na obraźliwe słowa Marka Czyża, które padły pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego na antenie TVP Info.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji reaguje na słowa Marka Czyża, które padły na antenie TVP Info.

KRRiT reaguje na obraźliwe słowa Czyża o Nawrockim

"Obraźliwa wypowiedź pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego w programie »Bez trybu«, emitowanym 27 października na antenie TVP Info wywołała ogromne emocje i szeroką dyskusję w przestrzeni publicznej" – podkreśliła.

W związku z tym przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak podjęła interwencję w tej sprawie. Do nadawcy zostało skierowane pismo z żądaniem wyjaśnień dotyczących wypowiedzi red. Marka Czyża w audycji TVP Info.

"Media publiczne ponoszą szczególną odpowiedzialność za słowo, kształtując debatę publiczną. Wolność wypowiedzi jest fundamentalną wartością. Nie może być jednak usprawiedliwieniem dla szkalowania, znieważania ani poniżania. Nie ma zgody na przekraczanie granic debaty publicznej i zastępowanie merytorycznej dyskusji obraźliwym językiem" – wskazuje KRRiT.

Skandaliczne słowa dziennikarza TVP w likwidacji

Marek Czyż jest jednym z z prowadzących "19.30" w TVP. To on obiecywał "czystą wodę" w głównym programie informacyjnym TVP w likwidacji.

W środę wieczorem Marek Czyż gościł w programie "Bez Trybu" prowadzonym przez Justynę Dobrosz-Oracz.

– Na razie wygląda na to, że głowa państwa jest kuplerem. To nie jest dobra świadomość dla społeczeństwa. Powinniśmy mieć możliwość usłyszenia, jak było naprawdę – dodał prowadzący "19.30".

Proces Nawrockiego z Onetem

Warszawski sąd okręgowy na 18 stycznia wyznaczył termin przesłuchania prezydenta Karola Nawrockiego w procesie cywilnym przeciwko właścicielowi portalu Onet o ochronę dóbr osobistych.

Materiał autorstwa dwóch dziennikarzy: Jacka Harłukowicza i Andrzeja Stankiewicza, ukazał się w czasie kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi.

Według publikacji Karol Nawrocki, gdy około 20 lat temu pracował jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu, miał uczestniczyć w "procederze sprowadzania prostytutek" dla gości.

Po ukazaniu się materiału ówczesny kandydat w wyborach prezydenckich, zapowiedział kroki prawne za – jak oświadczył – "stek kłamstw i nienawiści".

Rzekoma kluczowa świadek "miała wrażenie"

We wtorek podczas jawnej rozprawy, zeznała rzekoma kluczowa świadek, Natasza Geldon, która w latach 2006 i 2007 pracowała w Grand Hotelu. Jak stwierdziła, któregoś dnia zauważyła, jak Nawrocki wchodzi do hotelu z kobietą i mężczyzną. Mężczyznę miał odprowadzić do windy, a kobietę na górne piętro.

– Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić doprowadzając dziewczyny i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział – zeznała.

Dodała, że treść artykułu Onetu z 2025 roku odpowiada temu, co mu opowiedziała. Dopytywana przez sąd o tę sytuację stwierdziła, że miała wrażenie, "że wchodzi alfons z prostytutką".

Czytaj też:
"Głowa państwa jest kuplerem". Dziennikarz TVP wywołał burzę
Czytaj też:
"Cham, prostak czy prymityw?". Przydacz nie wytrzymał po wpisie Sikorskiego

Źródło: DoRzeczy.pl / x.com
Czytaj także