Mężczyzna trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy z poważnymi problemami kardiologicznymi, a zamiast krótkiej wizyty czekała go niemal trzydobowa hospitalizacja. Po wyjściu ze szpitala okazało się, że za pozostawienie samochodu na parkingu musi zapłacić kwotę stanowiącą niemal połowę jego miesięcznej pensji.
Z SOR-u trafił na oddział
Do sytuacji doszło 7 lipca. Mykoła Studzinski zgłosił się na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu. Jak opowiadał w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim", wcześniej skonsultował swój stan ze znajomym lekarzem. Do szpitala przyjechał własnym samochodem. Na miejscu okazało się, że jego stan jest na tyle poważny, że lekarze zdecydowali o przyjęciu go na Oddział Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Chorób Wewnętrznych. W szpitalu spędził prawie trzy doby.
Po wypisie wrócił po samochód. Wtedy automat naliczył opłatę w wysokości 1350 zł. Kwota wynika z cennika obowiązującego od 1 maja. Parking kosztuje 10 zł za każde rozpoczęte 30 minut postoju. Maksymalna opłata za trzy doby wynosi 1440 zł.
"Nikt nie chciał mnie wypuścić"
Pacjent nie miał na koncie pieniędzy, by zapłacić tak wysoki rachunek. – Wyjaśniłem, że nie mam w tej chwili takiej kwoty na karcie, ale nikt nie chciał mnie wypuścić i musiałem czekać w samochodzie bez wody, bez jedzenia – mówił. Twierdzi, że pięć razy kontaktował się z operatorem parkingu przez interkom.
Jak przekazał, proponował wystawienie faktury z odroczonym terminem płatności lub wezwania do zapłaty. Operator nie wyraził zgody. Wezwani na miejsce policjanci mieli uznać, że sprawa ma charakter cywilnoprawny. Z parkingu wyjechał dopiero po otrzymaniu wynagrodzenia od pracodawcy. Jak mówił, na opłatę przeznaczył niemal połowę miesięcznej pensji.
Szpital odda pieniądze
Po nagłośnieniu sprawy szpital zapowiedział zwrot opłaty. – Mam informację, że ta opłata zostanie pacjentowi anulowana – powiedziała TVN24 kierowniczka biura dyrekcji USK Ewa Żurowska. Jak wyjaśniła, pacjenci przyjęci do szpitala w trybie ostrym mogą złożyć wniosek o obniżenie lub anulowanie opłaty. W przypadku takich hospitalizacji wnioski są rozpatrywane pozytywnie. Do sprawy odniosło się również Ministerstwo Zdrowia. Resort zaznaczył, że usługi parkingowe nie są świadczeniami zdrowotnymi i nie są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia ani z budżetu państwa.
Szpital tłumaczy natomiast, że wysokie stawki mają zapewnić rotację na parkingu, który dysponuje ograniczoną liczbą miejsc. Jak zapewnia placówka, w przypadku pacjentów hospitalizowanych w nagłych przypadkach możliwe jest indywidualne anulowanie naliczonych opłat.
