Lider Stowarzyszenia Rozwój Plus, były premier i wiceprezes PiS, spotkał się w piątek z mieszkańcami słynnego wrocławskiego osiedla Jagodno. W pewnym momencie polityk wspomniał o realizowanym przez jego rząd programie "Bezpieczny kredyt 2 procent", czyli dopłat z pieniędzy podatników do niektórych kredytów hipotecznych.
Morawiecki: Nie realizowałbym projektu Kredyt 2 procent
– [...] Popyt jest łatwo pompować. Stosunkowo łatwo. Przeznaczyć z budżetu jakieś środki i już popyt rośnie do góry. Taki był program Mieszkanie dla młodych, taki był program Rodzina na swoim, taki był program Kredyt 2 procent. Do wszystkich tych programów odnoszę się teraz krytycznie – stwierdził Morawiecki.
– Jakbym drugi raz mógł cofnąć wskazówki zegara, nie realizowałbym tego projektu Kredyt 2 procent – przyznał były premier.
Wcześniej także Kaczyński przyznał się do błędu
W październiku 2024 roku, podczas konferencji prasowej na temat służby zdrowia, Jarosław Kaczyński został zapytany przez dziennikarzy o to, jak postąpi Prawo i Sprawiedliwość, jeżeli w Sejmie głosowany będzie projekt tzw. kredytu 0 procent, czyli dopłat z podatków do kredytów hipotecznych, które obiecywał z kolei by wygrać wybory Donald Tusk. Później jego rządu zrezygnował z przedsięwzięcia.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości wypowiedział się wówczas na temat polityki mieszkaniowej wspierającej popyt i przyznał, że program "Bezpieczny kredyt 2 procent" z okresu rządu Mateusza Morawieckiego był dowodem na to, że polityka mieszkaniowa, której elementem są tego typu dopłaty, jest niewłaściwa.
– Żeby zwiększyć to budownictwo i obniżyć ceny, to trzeba zwiększyć podaż, a nie popyt – powiedział Kaczyński. – Zwiększanie popytu zawsze prowadzi do większych zysków deweloperów, a nam nie chodzi o to – dodał. Prezes PiS dodał, że gdyby w Polsce od kilkudziesięciu lat nie prowadzono polityki "w interesie pewnej grupy, a nie w interesie mieszkańców", problem niedostatecznej podaży mieszkań byłby już rozwiązany.
Dopytywany, czy wobec tego nie żałuje, że za rządów PiS wprowadzono program "Bezpieczny kredyt 2 procent", przyznał: "To ostatecznie udowodniło nam, że to nie jest dobre, trzeba znaleźć zupełnie nowy mechanizm".
Przyznali części kredytobiorców dopłaty do rat z budżetu, czyli z podatków
W tamtym czasie w mediach głośno było o sprawie wiceministra Jacka Tomczaka, który podał się do dymisji po tym, jak Wirtualna Polska ujawniła, że prowadzi kancelarię notarialną, która współpracuje z deweloperami. Jednocześnie jako członek rządu forsuje program dopłat do kredytów z pieniędzy podatników.
W tej sprawie jednym głosem mówiła zarówno prawicowa Konfederacja, jak i Polska 2050 oraz Lewica. Wszystkie te ugrupowania z wielu powodów opowiadały się przeciwko dopłacaniu z podatków do kredytów części kredytobiorców. Wskazywano, że program poprzez sztuczne zwiększenia popytu podwyższa ceny mieszkań, a jednocześnie dyskryminuje, bo spełniający rządowe wymogi dostają dopłaty z podatków na raty, a reszta oprócz finansowania tego dostaje wyższe ceny mieszkań i raty.
Czytaj też:
Mentzen ostro o propozycji Morawieckiego. "Koniec z zadłużaniem nas na potęgę"
