Prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde poinformowała w czwartek (29 października), że zamierza zakończyć urzędowanie 7 lutego 2027 roku. Jej ośmioletnia kadencja miała wygasnąć dopiero pod koniec października przyszłego roku. Oznacza to, że francuska polityk i ekonomistka zrezygnuje ze stanowiska niemal dziewięć miesięcy wcześniej.
O decyzji poinformowała Radę Prezesów EBC oraz przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę. Rozpoczęła się już procedura wyłonienia jej następcy. W Niemczech informacja wywołała szeroką dyskusję o politycznych konsekwencjach decyzji Lagarde. Komentatorzy zwracają uwagę przede wszystkim na zbliżające się wybory prezydenckie we Francji.
Niemiecka prasa: Lagarde chce powstrzymać Le Pen
Zdaniem "Süddeutsche Zeitung" wcześniejsze odejście Lagarde pozwoli europejskim przywódcom zdecydować o obsadzie stanowiska prezesa EBC jeszcze przed francuskimi wyborami prezydenckimi, zaplanowanymi na kwiecień 2027 roku. Obecny prezydent Emmanuel Macron nie może już ubiegać się o trzecią kolejną kadencję. Wybory mogą więc przynieść zmianę politycznego kursu Francji, a wśród potencjalnych kandydatów do zwycięstwa wymieniane jest środowisko Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.
Niemieccy komentatorzy wskazują, że wcześniejsze rozstrzygnięcie kwestii następcy Lagarde pozwoliłoby ograniczyć wpływ przyszłego prezydenta Francji na obsadę jednego z najważniejszych stanowisk finansowych w Europie. "Christine Lagarde wyświadczyła Europie wielką przysługę" – ocenił komentator "Süddeutsche Zeitung".
W opinii gazety Lagarde, rezygnując przed terminem, próbuje zabezpieczyć europejskie instytucje przed ewentualnymi politycznymi zmianami we Francji.
"FAZ": Polityczna dymisja pozostawia niesmak
Bardziej krytyczną ocenę przedstawił "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Gazeta określa wcześniejsze odejście Lagarde mianem politycznej dymisji. Zwraca uwagę, że umożliwia ono wyłonienie nowego prezesa EBC przed zmianą władzy we Francji. Zdaniem komentatorów "FAZ" takie działanie budzi jednak zasadnicze wątpliwości.
Europejski Bank Centralny powinien być bowiem instytucją niezależną od bieżących interesów politycznych państw członkowskich. Manipulowanie terminem wyboru jego prezesa z powodów politycznych – nawet jeżeli ma służyć ochronie stabilności europejskiej waluty – pozostawia niesmak, ocenia niemiecki dziennik. "FAZ" przestrzega także przed próbą wyłonienia następcy Lagarde, który byłby przede wszystkim wygodny dla europejskich przywódców. Gazeta podkreśla, że od nowego szefa banku centralnego należy oczekiwać gotowości do podejmowania decyzji niezależnie od presji rządów.
Kto zastąpi Christine Lagarde?
Wraz z ogłoszeniem dymisji rozpoczęły się spekulacje dotyczące potencjalnych następców francuskiej ekonomistki.
Wśród najczęściej wymienianych kandydatów znajdują się były prezes banku centralnego Holandii Klaas Knot oraz Hiszpan Pablo Hernández de Cos, który wcześniej kierował bankiem centralnym Hiszpanii, a obecnie stoi na czele Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Obaj są uznawani za doświadczonych przedstawicieli europejskiego sektora bankowości centralnej.
Zainteresowanie obsadą stanowiska wykazują również Niemcy. Berlin od dawna sygnalizuje, że największa gospodarka Unii Europejskiej powinna otrzymać możliwość kierowania Europejskim Bankiem Centralnym.
Do tej pory żaden Niemiec nie stał na czele EBC. Jednym z wymienianych kandydatów jest prezes Bundesbanku Joachim Nagel.
Czytaj też:
Szczyt G20. Prezes NBP rozmawiał z szefami FED i EBC
