KrajBł. ks. Blachnickiego zamordowała SB? IPN, po blamażu z 2005 r., wznawia śledztwo

Bł. ks. Blachnickiego zamordowała SB? IPN, po blamażu z 2005 r., wznawia śledztwo

Siedziba IPN
Siedziba IPN / Źródło: PAP / Jacek Turczyk
Dodano 55
PIOTR WOYCIECHOWSKI | Tuż przed śmiercią w otoczeniu twórcy Ruchu Światło-Życie znajdowali się funkcjonariusze elitarnego XI wydziału SB. W 2005 r. prokuratura IPN podjęła śledztwo w sprawie morderstwa. Mimo opinii sądowo-lekarskiej mówiącej o możliwości użycia przez domniemanych morderców „trucizn lotnych, niektórych alkaloidów” nie zarządzono ekshumacji, nie przesłuchano kluczowych światków, nie zrobiono nawet kwerendy, a nawet nie włączono podstawowych akt „Bax” i „Baxis”. Tamto dziwne śledztwo zakończyło się umorzeniem. Teraz IPN wznawia sprawę.

Wznowione śledztwo

4 maja 2020 na głównej stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej pojawił się ważny komunikat:

"W dniu 21 kwietnia 2020 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych, to jest o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 148 § 1 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 i art. 3 ustawy z dnia 18.12.1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu".

To dobra wiadomość, choć wiele po wzruszonym śledztwie sobie nie obiecujmy. Pokrótce przypomnijmy postać wyjątkowego kapłana Kościoła Katolickiego.

Więzień Auschwitz, sługa Boży

Czcigodny Sługa Boży Ks. Franciszek Blachnicki urodził się 24 marca 1921 w Rybniku. Był założycielem i duchowym ojcem Ruchu Światło-Życie – jednego z ruchów odnowy Kościoła wg nauczania Soboru Watykańskiego II oraz wspólnoty życia konsekrowanego Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła. Podczas okupacji niemieckiej walczył w ruchu oporu. Był więźniem KL Auschwitz. W marcu 1942 został skazany na karę śmierci przez ścięcie gilotyną za działalność konspiracyjną przeciw III Rzeszy. Ostatecznie został ułaskawiony i skazany na więzienie. Po zakończeniu drugiej wojny światowej wstąpił do Śląskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Święcenia przyjął w 1950 r. Był inicjatorem Krucjaty Wstrzemięźliwości i założycielem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. W PRL prześladowany i ścigany listem gończym. Od 1981 na emigracji w RFN. W czerwcu 1982 założył Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów – dla narodów Europy Wschodniej walczących o wyzwolenie spod reżimów komunistycznych. Powołał także Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji Światło-Życie w Carlsbergu. Zmarł nagle i w dwuznacznych okolicznościach 27 lutego 1987 w Carlsbergu. Oficjalnie jako przyczynę śmierci wskazano zator płucny. W 1995 rozpoczął się proces beatyfikacyjny ks. Blachnickiego. W październiku 2015 Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności Jego cnót. Od 2000 grób ks. Blachnickiego znajduje się w kościele pw. Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem.

Małżeństwo SB szpiegów, Urban w akcji

W latach 1984 – aż do momentu swojej śmierci ks. Franciszek Blachnicki był bezpośrednio inwigilowany przez parę niebezpiecznych agentów komunistycznego wywiadu cywilnego Jolantę i Andrzeja Gontarczyków („Panna” i Yon”). Małżeństwo Gontarczyków zostało przerzucone przez wywiad PRL do RFN na zasadzie łączenia rodzin, gdzie w 1983 uzyskali niemieckie obywatelstwo. Udało się im zdobyć zaufanie ks. Blachnickiego i przeniknąć do kierowniczych struktur polonijnych organizacji antykomunistycznych w Carlsbergu. Gontarczkowie uciekli Polski, przez Węgry w 1988 tuż przed ich aresztowaniem w związku podejrzeniem prowadzenia szpiegowskiej działalności na terenie RFN. Powrót małżeństwa Gontarczyków stał się dla władz PRL pretekstem do zorganizowania szopki propagandowej wymierzonej przeciwko Radiu Wolna Europa, organizacji Chrześcijańska Służbę Wyzwolenia Narodów oraz osoby nieżyjącego już ks. Franciszka Blachnickiego. Prym wiódł wyjątkowy łajdak i kanalia Jerzy Urban – rzecznik prasowy komunistycznego rządu oraz posłuszne linii partii i rządu oficjalne tytuły prasowe. Przykładowo w tygodniku „Polityka” ukazał się „pod oczekiwania SB” wyjątkowo usłużny artykuł pióra Wojciecha Markiewicza zatytułowany „Powrót” (Nota bene: redaktor Markiewicz nadal widnieje w stopce redakcyjnej działu krajowego tygodnika „Polityka”).

Działalnością szpiegowską małżeństwa Gontarczyków kierował bezpośrednio elitarny Wydział XI Departamentu I Służby Bezpieczeństwa zajmujący się rozpracowywaniem i przejmowaniem kontroli nad podziemnymi strukturami opozycji antykomunistycznej w kraju i za granicą. Najprawdopodobniej „Yon” i „Panna” nie byli jedynymi tajnymi współpracownikami SB w najbliższym otoczeniu ks. Franciszka Blachnickiego.

Dziwne śledztwo S 23/05/Zk

W październiku 2019 r., przygotowując się do kolejnego spotkania z cyklu „Tajemnice bezpieki” organizowanego w Centrum Edukacyjnym im. Janusza Kurtyki – Przystanek Historia zatytułowanego „Małżeństwo Jolanta i Andrzej Gontarczykowie vel Lange – komunistyczni szpiedzy lat 80. XX wieku – studium przypadku”, dzięki uprzejmości Okręgowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach uzyskałem wgląd w akta zakończonego umorzeniem pierwszego śledztwa sprawie wyjaśnienia okoliczności śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. (zapis spotkania IPNtv: https://www.youtube.com/watch?v=_Vx5AVKclDs)

Śledztwo oznaczone sygnaturą S 23/05/Zk zostało wszczęte w dniu 30 marca 2005 przez prokurator Ewę Koj z zawiadomienia dr Andrzeja Grajewskiego – historyka, dziennikarza i ówczesnego członka Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Postępowanie przygotowawcze prowadzono w kierunku popełnienia zbrodni zabójstwa ks. Blachnickiego poprzez podanie kapłanowi trucizny. W toku śledztwa prokurator Koj przesłuchała w charakterze świadków kilku bliskich współpracowników ks. Blachnickiego z okresu jego pobytu w Carlsbergu, w tym jego osobistego lekarza Rainera Fritscha, pozyskała dokumentację niemieckiego wymiaru sprawiedliwości dotyczącego postępowania karnego przeciwko małżeństwu Gontarczyków, zgromadziła akta rozpracowania operacyjnego o krypt. „Yon” dotyczące Jolanty i Andrzeja Gontarczyków prowadzonego przez Wydział XI Departamentu I MSW, a także uzyskała Opinię Sądowo – Lekarską Katedry Medycyny Sądowej Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach (dziś Śląski Uniwersytet Medyczny) na temat prawdopodobnych przyczyn zgonu ks. Blachnickiego. Andrzej i Jolanta Gontarczykowie zostali przesłuchani w ostatniej fazie postępowania. Przesłuchano oddzielnie w odstępie 2 miesięcy. Najpierw została przesłuchana w Warszawie Jolanta Gontarczyk (obecnie Lange), a następnie Andrzej Gontarczyk w Łodzi. Mieli więc potencjalne warunki do porozumienia się i ewentualnego ustalenia zeznań. Nie postawiono im zarzutów karnych. Śledztwo po ponad roku umorzono wobec braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa.

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn prokurator Ewa Koj odstąpiła od przesłuchania funkcjonariuszy SB zamieszanych bezpośrednio w inwigilację ks. Franciszka Blachnickiego oraz prowadzących i nadzorujących działalność agenturalną małżeństwa Gontarczyków. Występują oni we wspomnianych aktach rozpracowania „Yon” z imienia i nazwiska. Elita Wydziału XI Departamentu I: mjr Waldemar Mendzelewski vel Dorantowski i mjr Robert Grochal vel Bielecki - oficerowie prowadzący agentów „Yon” i „Panna”, a także płk. Henryk Bosak, płk. Aleksander Makowski oraz płk. Wiesław Bednarz – b. naczelnicy Wydziału XI. Z wyjątkiem Henryka Bosaka, który zmarł w 2015 wszyscy pozostali wedle mojej wiedzy żyją i mają się dobrze.

Wielkim dla mnie zaskoczeniem było nie włączenie do akt prowadzonego przez IPN śledztwa dwóch fundamentalnych i równolegle prowadzonych przez Wydział XI Departamentu I SB operacji wywiadowczych o krypt. „Bax” i „Baxis”. Pierwsza operacja prowadzona była bezpośrednio wobec ks. Franciszka Blachnickiego, druga wobec organizacji Chrześcijańska Służbę Wyzwolenia Narodów w Carlsbergu. Najprawdopodobniej prokurator Ewa Koj nie zleciła drobiazgowej kwerendy w zasobach archiwalnych Instytutu pod kątem dokumentacji pośrednio bądź bezpośrednio dotyczącej osoby ks. Blachnckiego. Tylko tak można wytłumaczyć niekompletność materiałów wytworzonych przez SB w związku z jego opozycyjną działalnością na terenie Niemiec.

Nie wiedzieć czemu, śledztwo nie zmierzało także do ustalenia wszystkich osobowych źródeł informacji SB uplasowanych w otoczeniu ks. Blachnickiego oraz w powołanych do życia na terenie RFN organizacjach antykomunistycznych, w tym w szczególności w Chrześcijańskiej Służbie Wyzwolenia Narodów.

Do głównym moich zarzutów pod adresem prowadzonego śledztwa sprawie ewentualnego otrucia ks. Franciszka Blachnickiego jest odstąpienie od czynności polegającej na ekshumacji zwłok zmarłego kapłana. W dacie wszczęcia postępowania przygotowawczego przez prokuraturę IPN, doczesne szczątki zmarłego leżało już od pięciu lat w kościele pw. Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem i były w zasięgu badań polskich organów ścigania. W szczególności, że zamówiona opinia sądowo – lekarska nie wykluczyła możliwości otrucia sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Biegli w końcowych wnioskach zwrócili uwagę, że zaobserwowane podczas agonii ks. Blachnickiego objawy mogły pojawić się również cyt. „w wyniku działania innych bodźców patologicznych, a także trucizn, które prowadzą do uszkodzenia serca i krążenia płucnego”. Powołani biegli wskazali na takie trucizny jak: „trucizny lotne, niektóre alkaloidy”. Ponadto zwrócili oni uwagę, że w wypadku podejrzenia zatrucia cyt. „istotne rozpoznawczo może być jedynie badania sekcyjne i badania toksykologiczne materiału pobranego ze zwłok, których w tej sprawie nie dokonano”. Dlaczego prokuratura IPN w Katowicach nie zapewniła powołanym biegłym medycyny sądowej próbek z doczesnych szczątków ks. Blachnickiego do badania – nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe.

Wypadki likwidowania przeciwników politycznych i ideologicznych przez sowieckie oraz satelickie służby specjalne za pomocą trudno wykrywalnych trucizn było znane i opisywane w dostępnej literaturze. Wystarczy wspomnieć o zamordowaniu przez bułgarskie służby w 1978 w Londynie dysydenta Georgi Markowa przy pomocy rycyny – rodzaju białka pochodzenia naturalnego o silnych właściwościach toksycznych. Czy też skuteczne otrucie przez KGB cyjankiem potasu nacjonalistę ukraińskiego Stepana Banderę w 1958 w Monachium. Na krajowym rynku wydawniczym dostępna już była fundamentalna książka autorstwa gen. Pawła Sudopłatowa pt. „Zeznania niewygodnego świadka” (Bellona, 1999) lub książka autorstwa Kena Alibeka i Stephena Handelmana pt. „Biohazard” traktująca o sowieckiej broni biologicznej, a w szczególności o produkowanych w wojskowych zakładach truciznach (Prószyński i S-ka, 2000). W następnych latach pojawiły się tak ważne pozycje wydawnicze jak: „Byłem agentem KGB do zadań specjalnych” Alexandra Kouzminova (Bellona, 2008) oraz „Jak zabijają Rosjanie” Grzegorza Kuczyńskiego (Czerwone i Czarne, 2016).

Obecny stan wiedzy w przedmiocie produkcji i stosowania trucizn przez KGB, FSB i SWR w celu likwidowania oponentów jest na dość dobrym poziomie. Należy z niej korzystać.

Podjęte przez pion prokuratorski IPN na nowo śledztwo prowadzone w kierunku zgładzenia za pomocą podanej trucizny ks. Franciszka Blachnickiego nie okaże się mam nadzieję ponowną farsą. Moim zdaniem tak się stanie tylko w wypadku jeśli gospodarz postępowania prokuratorskiego pełnymi garściami będzie czerpał z wiedzy i doświadczeń oraz możliwości współczesnej techniki by okoliczności śmierci Sługi Bożego wyjaśni, a przyjemniej do prawdy się maksymalnie zbliży.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 55
  • stefan gryniewicz bereza IP
    Widze Szanowna Redakcjo,ze obawiacie się Panstwo ostrych sformulowan o zdradzieckiej,kryminalnej i do tego bezkarnej działalności,roznych urbanow,millerow,kwasniewskich i całej reszty tej bandyckiej czerwonej dziczy.A na coz innego jak nie sznur na gardle zasluzyla taka kanalia urban czy jak to bydle się nazywa.
    Dodaj odpowiedź 3 2
      Odpowiedzi: 0
    • anaconda IP
      nie ruszajcie kupy jak nie smierzi bo moze byc porusznie w tk
      Dodaj odpowiedź 1 8
        Odpowiedzi: 0
      • antygnIDA IP
        W zbrodniczym ministerstwie bezpieczeństwa publicznego funkcjonariuszami byli teście Komorowskiego , czy jak podają inne źródła Szczynukowicza . Teściowa - Rojer, żydówka którą z narażeniem życia uratowali Polacy o nazwisku Deptuły , teść Dziadzia który zmienił nazwisko na Dębowski po tym jak jego rodzice nie chcieli wyrzec się wiary chrześcijańskiej.
        Za tymi stała sowiecka armia z żydobolszewickim aparatem NKWD - kim dla takich był jakiś tam polski ksiądz ?
        Dodaj odpowiedź 11 2
          Odpowiedzi: 1
        • jolka IP
          .."kluczowych światków"- nikomu w redakcji to nie przeszkadza?
          Dodaj odpowiedź 3 1
            Odpowiedzi: 0
          • kacperek IP
            "Prym wiódł wyjątkowy łajdak i kanalia Jerzy Urban – rzecznik prasowy komunistycznego rządu oraz posłuszne linii partii i rządu oficjalne tytuły prasowe. Przykładowo w tygodniku „Polityka” ukazał się „pod oczekiwania SB” wyjątkowo usłużny artykuł pióra Wojciecha Markiewicza zatytułowany „Powrót” (Nota bene: redaktor Markiewicz nadal widnieje w stopce redakcyjnej działu krajowego tygodnika „Polityka”)". Ci wymienieni z nazwiska dalej funkcjonują w Polsce w przestrzeni medialnej. Co za wstyd!!!
            Dodaj odpowiedź 23 3
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także