Kraj"1 sierpnia wybuchło powstanie, które miało przywrócić wolność nie tylko stolicy, ale całej Polsce"

"1 sierpnia wybuchło powstanie, które miało przywrócić wolność nie tylko stolicy, ale całej Polsce"

Premier Mateusz Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Dodano 69
– 1 sierpnia wybuchło powstanie, które miało przywrócić wolność nie tylko stolicy, ale całej Polsce. Był to plan, o którym mówił Jan Stanisław Jankowski: "Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać". Trudno było sobie wyobrazić inną decyzję – mówił podczas uroczystości na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego premier Mateusz Morawiecki.

W Warszawie trwają uroczystości związane z 76. rocznicą Powstania Warszawskiego.

O godz. 10.00 premier Mateusz Morawiecki złożył kwiaty pod dzwonem gen. bryg. Antoniego Chruściela „Montera”, dowódcy Powstania Warszawskiego oraz tablicą pamiątkową poświęconą śp. prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu na terenie stołecznego Muzeum Powstania Warszawskiego.

– 1 sierpnia wybuchło powstanie, które miało przywrócić wolność nie tylko stolicy, ale całej Polsce – podkreślił premier, podczas wystąpienia na terenie muzeum.

– Ta decyzja była najbardziej logiczna i wynikała z nastrojów wśród ludności w Warszawie. Warszawiacy widzieli, jak czołgi rozjeżdżały cywilów. Widzieli, jak kobieta, która z dzieckiem wyszła z płonącego budynku została przez Niemców tam wrzucona – mówił polityk.

– To straszne obrazy, ale takie właśnie było zachowanie Niemców i taka jest prawda o powstaniu warszawskim i okupacji niemieckiej. Straszna, okrutna, bestialska i barbarzyńska – takie było zachowanie Niemców w Polsce – dodał premier.

Morawiecki wspomniał także o swoim dzisiejszym spotkaniu z Władysławem Rosińskim ps. „Zapałka”. – Powstaniec, z którym dzisiaj się spotkałem, opowiadał mi o ulicznej egzekucji, kiedy Niemcy z zimną krwią zamordowali ok. 30 Polaków. Takie są obrazy okupowanej Warszawy – podkreślił polityk.

Premier podkreślił także, że "dziś z ogromną wdzięcznością myślimy o tych, którzy stanęli w tym nierównym boju", walcząc w Powstaniu Warszawskim. – Myślimy o całej płonącej Warszawie i o wszystkich, którzy przeżyli i tych którzy zginęli. Chcemy, żeby ta pamięć trwała. Żeby z ich trudu zrodziła się wolna Polska – tłumaczył Morawiecki.

– "By jutro zakwitł dzień pokoju, twardy nam ugór deptać dziś" – to są bohaterowie tamtych lat, którzy pomagają nam zrozumieć teraźniejszość i spojrzeć w przyszłość, bo można to zrobić opierając się na prawdzie, pragnieniu wolności, sprawiedliwości i pokoju – dodał polityk.

63 dni walki

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Do walki z Niemcami przystąpiło wówczas ok. 40-50 tys. powstańców. Swoim maksymalnym zasięgiem objęło część lewobrzeżnych dzielnic miasta, niewielki obszar prawobrzeżnej Warszawy oraz Puszczę Kampinoską i Legionowo.

Po wybuchu powstania Armia Czerwona wstrzymała ofensywę na kierunku warszawskim, a Józef Stalin konsekwentnie odmawiał udzielenia powstaniu pomocy. Z kolei wsparcie udzielone powstańcom przez USA i Wielką Brytanię miało ograniczony charakter.

Chociaż powstanie było planowane na kilka dni, to trwało ponad dwa miesiące – do 2 października. Powstańcom pomagała również ludność cywilna, która dostarczała im żywność, organizowała zaplecze dla żołnierzy AK, opiekowała się rannymi i budowała barykady.

W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wyniosły około 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta. Ponadto stolica Polski została niemal całkowicie spalona i zburzona.

Czytaj także:
Prezydent Duda: Zdecydowali się walczyć, bo chcieli wolności
Czytaj także:
Gursztyn: Teorie tzw. realistów i komunistów o Powstaniu łączy wspólny mianownik

/ Źródło: TVP Info / Twitter

Czytaj także

 69
  • Jak nasi pacyfikowali powstanie niewolnikow IP
    https://plus.polskatimes.pl/polscy-legionisci-na-haiti-jak-nasi-pacyfikowali-powstanie-niewolnikow-na-santo-domingo/ar/13490729
    (Link otworz tylko jesli masz silne nerwy)
    Na początku września 1802 r. żołnierze 3. półbrygady polskiej byli już na Haiti. Nie było mowy ani o żadnym odpoczynku po trudach przeszło trzymiesięcznej podróży przez Atlantyk, ani o aklimatyzacji w tropikach. Głównodowodzący pacyfikacją niewolniczego buntu gen. Charles Leclerc od razu wysyłał Polaków na pierwszą linię. W obliczu narastającej presji partyzanckich grup musiał szybko uzupełnić stany mocno przetrzebionych przez choroby i potyczki garnizonów w miastach i fortach północnego wybrzeża wyspy.
    "Major Piotr Wierzbicki, szef trzeciego batalionu 113. Półbrygady miał straszliwy dylemat, który musiał rozstrzygnąć bez niczyjej pomocy. Szybko i zdecydowanie. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że kiedyś stanie wobec takiego problemu. Wolałby stracić rękę, niż się z nim mierzyć. Pociągła twarz majora stężała w bolesnym grymasie, a na jego czole pojawiły się kropelki potu. Wpatrzone w dal, ale niewidzące oczy zaszkliły się łzami. Major drżał na całym ciele i chociaż za wszelką cenę nie chciał dać niczego po sobie poznać, nie był w stanie zapanować nad fizyczną słabością, która nigdy wcześniej w takiej postaci mu się nie przytrafiła. Ale też nigdy od wydanego przez niego rozkazu nie zależało życie kilkuset ludzi. Sześciuset. W jego rękach spoczywał los całego murzyńskiego batalionu ze 112. półbrygady kolonialnej walczącej dotychczas u boku Francuzów, któremu poprzedniego dnia nie udało się, tak jak kilku innym jednostkom, przejść na stronę powstańców. Rozbrojeni, w poszarpanych mundurach, częściowo obnażeni, tłoczyli się na niewielkim, otoczonym z trzech stron murem placyku, zbici w przerażoną, bezbronną gromadę. Dwie kompanie Polaków z nasadzonymi na karabiny bagnetami stały w podwójnym szeregu nieruchomo naprzeciw nich, oczekując na rozkaz, którego treści się domyślali. Wielu wolałoby go nie usłyszeć."
    W 1802 na wyspę przybył korpus ekspedycyjny pod dowództwem Charles'a-Victora-Emanuela Leclerca, który pokonał główne siły rebeliantów oraz aresztował ich przywódcę, jednak nie udało mu się całkowicie spacyfikować powstania. Walki nasiliły się w 1803, gdy na czele sił mulacko-murzyńskich stał Jean-Jacques Dessalines. Wojska francuskie zostały wówczas wzmocnione przez żołnierzy polskich z Legionów Dąbrowskiego, jednak ponosiły coraz większe klęski, m.in. w bitwie pod Vertières.
    Łącznie w tej karnej ekspedycji wzięło udział około 4,5 tys. Polaków, którzy mieli za zadanie zdławić opór niewolników. Żołnierze pochodzili przede wszystkim z zaboru austriackiego, ale byli wśród nich także mieszkańcy okolic Kielc, Rzeszowa i Radomia. Większość z nich zginęła z powodu chorób i nieprzyjaznego klimatu. Wyspa okazała się dla nich masowym grobem.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Norman IP
      Pięknie zorganizowana uroczystość, podziwiam to że premier z taką klasa obchodzi wszystkie wydarzenia historyczne, prawdziwy patriota i miłośnik historii. To wydarzenie jest bardzo smutne dla Polski, jednak ku czci powstańców nie możemy zapominać. Cześć i chwała bohaterom.
      Dodaj odpowiedź 1 1
        Odpowiedzi: 0
      • youtube IP
        youtube
        Dodaj odpowiedź 3 0
          Odpowiedzi: 0
        • marszałek IP
          Konstanty Rokossowski miał do dyspozycji milion żołnierzy, 3000 czołgów, 15000 dział oraz 3500 samolotów.
          Dodaj odpowiedź 3 1
            Odpowiedzi: 0
          • agraart IP
            Dodaj odpowiedź 2 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także