Kraj"Polacy: naród zwycięzców czy zwyciężonych?"

"Polacy: naród zwycięzców czy zwyciężonych?"

Flagi Rosji i Polski
Flagi Rosji i Polski / Źródło: PAP / Wojciech Pacewicz
Dodano 142
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | 1 sierpnia w Polsce przypomina 9 maja w Moskwie. Tyle że Polacy są o wiele bardziej podzieleni w sprawie Powstania Warszawskiego niż Rosjanie w temacie Dnia Zwycięstwa. A PiS wykorzystuje powstańczy mit w politycznych celach – pisze Stanisław Stremidłowski z agencji Regnum.ru.

Powstanie Warszawskie w rosyjskich mediach zazwyczaj oceniane jest jako „niepotrzebna awantura”, wymierzona w walczący z Niemcami Związek Sowiecki. Rosjanie do dziś chętnie bronią tezy, że zatrzymanie Armii Czerwonej na Wiśle było militarną koniecznością, nie zaś – jak wiadomo – celowym ruchem, mającym na celu wykończenie Armii Krajowej rękami hitlerowców. Na tym tle artykuł Stremidłowskiego jest wyjątkowo wyważony.

Publicysta analizuje podobieństwa i różnice pomiędzy mitem powstańczym, a mitem Dnia Zwycięstwa. „Podobnie jak weterani Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, również powstańcy są kultowymi figurami (w swoich krajach)” - pisze. Ponadto, jego zdaniem tak i w przypadku 9 maja, stosunek do powstania jest wyznacznikiem poglądów politycznych. Różnicę dostrzega w tym, że o ile w Rosji stosunek do Dnia Zwycięstwa jest generalnie pozytywny, ponad podziałami, o tyle w Polsce powstanie wywołuje ożywione spory, których linia nie jest tożsama z tradycyjną osią „rząd – opozycja”. W opinii Stremidłowskiego, w tym roku szczególnie utrwaliła się narracja, przeciwstawiająca „zwykłych bohaterów” „przeklętym dowódcom”. Cytuje wypowiedź Piotra Zychowicza, wpisującą się w ten właśnie pogląd. „W sensie wojskowym powstanie było wymierzone w Niemców, w sensie politycznym – w Związek Sowiecki, wbrew rekomendacjom zachodnich sojuszników” – przypomina Stremidłowski. Publicysta uważa, że polscy politycy, mówiąc o wydarzeniach 1 sierpnia 1944 r., próbują z przeszłości wyciągnąć wnioski, pożyteczne na przyszłość. Cytuje Mateusza Morawieckiego, który usprawiedliwiał decyzję o rozpoczęciu walk nastrojami ludności, która chciała bić Niemców. Zdaniem Stremidłowskiego, pozytywny stosunek PiS do przywódców powstania ma kilka ściśle politycznych powodów. Po pierwsze, partia rządząca chce krzewić wiarę w nieomylność elity przywódczej, czy to AK 76 lat temu, czy to PiS obecnie. Po drugie, „postulat priorytetu opinii publicznej przy podejmowaniu strategicznych decyzji państwowych”. W domyśle: chodzi o tak często zarzucany politykom PiS populizm. Po trzecie, wobec słabego poparcia wśród najmłodszych wyborców, partia Kaczyńskiego chce pozyskać młody, zafascynowany mitem powstańczym (przynajmniej według Stremidłowskiego) elektorat. Po czwarte, forsowanie przekazu o tym, że Polska nie może dowierzać swoim sąsiadom, szczególnie Rosji i Niemcom. Stremidłowski przywołuje głosy krytyczne ze strony „liberalnej opozycji”, która oskarża PiS o zawłaszczanie historii, patriotyzmu, idei niepodległości. Z tej perspektywy partia rządząca „nie bierze pod uwagę złożoności procesów historycznych”, i dlatego kultywuje niechlubną tradycję przegranych powstań, ignorując realistyczne spojrzenie na geopolitykę. „Nie ma w tym nic niebezpiecznego, jeśli (wizja historii wg PiS) jest narzędziem polityki zagranicznej oraz służy do konsolidacji własnego elektoratu. Tragedia zaczyna się wówczas, kiedy władze sami kupują ten produkt i tracą możliwość trzeźwej oceny sytuacji” – komentuje rosyjski publicysta.

Stremidłowski przywołuje trzecie stanowisko, sprzeczne zarówno z pozycją PiS, jak i liberalnej opozycji. Chodzi o taką ocenę Powstania Warszawskiego, w której jest miejsce zarówno na szacunek dla bohaterów, jak i na krytykę pod adresem nieodpowiedzialnych dowódców. Zgodnie z tą, zdroworozsądkową, koncepcją akcent w opowieści o historii Polski powinien zostać przeniesiony z porażek na zwycięstwa. „To jednak pogląd sprzeczny z linią PiS, który w swoich politycznych interesach rozgrywa zarówno zwycięstwa (sukces sił wewnętrznych), jak porażki (intrygi sił zewnętrznych i „zdrajców”). W rezultacie polskie społeczeństwo do dziś nie może dojść do konsensusu w odpowiedzi na pytanie, czy jest narodem zwycięzców, czy zwyciężonych. I właśnie ta mentalność sprawia, że Polacy są narodem słabym i podzielonym” – konkluduje Stremidłowski.

Czytaj także:
Rosjanie zawiedli się na Konfederacji

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 142
  • nieważne IP
    @Mikołajczyk, Stalin zamiast przygotowywać się do wojny, obrzucał wyzwiskami, nazywał sku...synami i zabijał wysokich rangą funkcjonariuszy komunistycznych, którzy przedstawiali mu fakty mające go ostrzec przed Hitlerem aż do dnia napaści Hitlera na Rosję Sowiecką. Stalin bezgranicznie ufał Hitlerowi jak czekista czekiście. Wynika to z tajnych dokumentów Kremla ujawnionych przez Gorbaczowa i Jelcyna.

    Stan przygotowań Stalina do wojny został omówiony w tajnym przemówieniu Nikity Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR. Stalin ukatrupił w czasie czystek trzech z pięciu marszałków, trzynastu z piętnastu dowódców armii, 57 z 85 dowódców korpusu, 110 z 195 dowódców dywizji, w sumie zabił ok. 90% generałów i ok. 80% wysokich oficerów. Te liczby wyjaśniają przez co armia czerwona stała się niezdolna do walki i poniosła olbrzymie straty w latach 1941 i 1942. Również podczas wojny paranoja Stalina była nadal znacząca. W latach 1941 i 1942 postawił przed sądem wojennym milion żołnierzy pod zarzutem tchórzostwa lub odchyłek ideologicznych, z których 157.000 otrzymało wyrok śmierci, czyli tyle co liczy armia. Gdyby Stalin nie uczynił Armię Czerwoną niezdolną do walki, to mógłby pokonać Hitlera już w 1943 roku i wojna nie przyniosłaby aż tylu ofiar.

    Z drugiej strony wiadomo, że co prawda Hitler być może mógłby pokonać niezdolną do walki Armię Czerwoną, ale niemiecka prognoza pogody przewidywała niezwykle łagodną zimę i niemiecka armia poszła na Stalingrad w letnich mundurach. Zima okazała się jednak niezwykle ciężka. Armia niemiecka odmroziła nogi u uszy, co uczyniło ją niezdolną do walki.

    Tak więc trudno powiedzieć, kto tak naprawdę bardziej przyczynił się do pokonania Hitlera. Stalin, czy niemieccy synoptycy?
    Dodaj odpowiedź 11 0
      Odpowiedzi: 0
    • nieważne IP
      Warto przypomnieć, co wydarzyło się na początku sierpnia dokładnie 76 lat temu. W związku z 76 rocznicą Powstania Warszawskiego warto przypomnieć, że to tylko dzięki papieżowi Piusowi XII powstańcy nie zostali zgodnie z obowiązującym wówczas prawem zastrzeleni jako pospolici bandyci, lecz zostali uznani za kombatantów w rozumieniu prawa międzynarodowego i trafili do jenieckich obozów internowania. Tylko dzięki papieżowi Piusowi XII w akcie kapitulacji podpisanym 2 października w Ożarowie znalazły się postanowienia, że walczącym w powstaniu przyznano prawa kombatantów (w rozumieniu Konwencji Genewskiej), a co za tym idzie status jeńców wojennych. Od tej pory partyzanci wzięci do niewoli nie byli zabijani jak pospolici bandyci, lecz byli internowani do obozów karnych i obozów oficerskich nad którymi nadzór i opieka leżała wyłącznie w kompetencjach niemieckich sił zbrojnych Wehrmachtu. Akt kapitulacji przyznał kobietom i mężczyznom walczącym w powstaniu równe prawa więźniów. To był pierwszy przypadek w historii, że kobiety znalazły się za drutami kolczystymi obozów jako jeńcy wojenni.

      Polskie kobiety zwróciły się do papieża z apelem w którym przedstawiły papieżowi beznadziejne położenie walczących i że wróg ich mężów, braci i synów nie uznaje za kombatantów, a więc po pojmaniu muszą się liczyć ze standardowo prawnym rozstrzelaniem. "Ojcze Święty, Następco Chrystusa, jeżeli Ty nas usłyszeć możesz, pobłogosław polskie kobiety, które za kościół i wolność walczą. My matki widzimy naszych synów, którzy za wolność dla ojczyzny umierają."

      Pius XII otrzymał apel na początku sierpnia 1944 roku i natychmiast omówił z ambasadorem Rzeszy w Stolicy Apostolskiej Ernstem von Weizsäcker i szefem polskiej misji Kazimierzem Papée możliwość ochrony prawem międzynarodowym dla powstańców, oraz wezwał rządy do podjęcia odpowiednich negocjacji.

      Niemieckie przywództwo okazało się temu przychylne, aby zaproponować członkom AK "kapitulację z honorem", do czego dostosował się również dowodzący w Warszawie SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie ze swojej strony oficjalnie powołał dowódce AK Tadeusza Komorowskiego zwanego "Bor" na stanowisko "głównodowodzącego wszystkimi polskimi siłami zbrojnymi" co formalnie zapewniło im, jak również ich pomocnikom, status kombatantów w rozumieniu prawa międzynarodowego.

      Tylko dzięki działaniom papieża na skutek apelu polskich kobiet warszawscy powstańcy i osoby im pomagające nie zostali rozstrzelani. Warto o tym przypomnieć 2 października.

      https://jungefreiheit.de/archiv/?par=archiv04/364yy54.htm

      Propaganda komunistyczna obchodzi się bez dowodów. Papieża Piusa XII szeroko posądza o wiele rzeczy na które nie ma nawet dowodów, że papież w ogóle o tym wiedział.

      https://de.wikipedia.org/wiki/Rattenlinien

      Tymczasem prawda o papieżu Piusie XII jest zupełnie inna niż rozpowszechnia komunistyczna propaganda, lecz fakty spisane przez świadków historii wydane w niewielu egzemplarzach leżą gdzieś w amerykańskich bibliotekach.

      http://kath.net/news/35152
      Dodaj odpowiedź 10 0
        Odpowiedzi: 0
      • Powstanie IP
        Jednostki NKWD żołnierzy AK nie traktowały – zgodnie z wytycznymi samego Stalina – jako sojuszników w walce przeciwko wspólnemu wrogowi, lecz jako przeciwników. W związku z tym ujawniające się oddziały AK były rozbrajane. Opornych czekały aresztowania i wywózka. Taki los spotkał żołnierzy z dowodzonego przez Witolda Szredzkiego „Sulimę” zgrupowania „San”, które zostało utworzone w Inspektoracie okręgu Lwów. Wiedząc o aresztowaniach, do jakich dochodziło we Lwowie, żołnierze „Sulimy” ruszyli w połowie sierpnia w kierunku Warszawy. W skład zgrupowania, liczącego początkowo 350 żołnierzy, wchodziła 7 kompania kpt. „Lecha” oraz 8 kompania por. Tomasza Matyszewskiego. Trasa marszu wiodła przez Grodzisko Dolne, Leżajsk i Sarzynę. Żołnierze byli po drodze serdecznie witani przez miejscową ludność, na przykład w Leżajsku na ich cześć przygotowano bramę powitalną i zorganizowano bankiet. Po drodze oddział się powiększał, gdyż dołączali do niego ochotnicy oraz żołnierze z innych, rozwiązanych wcześniej jednostek. Jednak przemarsz uzbrojonych oddziałów AK na zajętym terenie postawił na nogi działające tu struktury NKWD. 18 sierpnia oficerowie zgrupowania zostali aresztowani, przesłuchani, a następnie wywiezieni do łagrów. Oddział został rozbrojony, a następnie uległ rozproszeniu, gdyż część jego żołnierzy odprowadzono do Tarnogrodu, część zaś uciekła.
        Dodaj odpowiedź 15 0
          Odpowiedzi: 2
        • Kunta-Kinte IP
          Zwyciężeni to będziemy jak sobie pozwolimy narzucić to co UE i tzw opozycja chce u nas wprowadzić. Na razie powoli ale zwyciężamy.
          Dodaj odpowiedź 15 4
            Odpowiedzi: 0
          • Konstanty Kaługin IP
            Konstanty Kaługin ujawnił się wobec polskich władz po wybuchu powstania warszawskiego. Za pośrednictwem polskiej łączności radiowej (przez Londyn) Kaługin wysłał 5 sierpnia 1944 roku depeszę do Stalina z prośbą o pomoc dla powstania. W depeszy określił m.in. potrzeby powstańców w zakresie uzbrojenia oraz postulowane tereny zrzutów. Przygotował też odezwy-ulotki dla niemieckich oddziałów złożonych z sowieckich żołnierzy wziętych do niewoli, w której zabraniał walki przeciwko powstaniu.

            20 września 1944 przedostał się przez Wisłę do oddziałów I Frontu Białoruskiego Rokossowskiego, po czym powstańcy nie mieli już o nim informacji.

            Kaługin, po rozmowie z gen. Berlingiem został wywieziony do Moskwy, a tam skazany na 10 lat łagru.
            Dodaj odpowiedź 15 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także