Legendarny bramkarz ostro: Brzęczek, świętokradztwo, futbolowi debile

Legendarny bramkarz ostro: Brzęczek, świętokradztwo, futbolowi debile

Dodano: 46
Jan Tomaszewski
Jan Tomaszewski / Źródło: PAP / Piotr Polak
– Tym futbolowym debilom – i proszę to słowo podkreślić – powiem: posłuchajcie! Nie ma czegoś takiego jak nieważne mecze kadry. Jakby były nieważne, to nie byłoby sensu ich rozgrywać – mówi portalowi DoRzeczy.pl Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski w piłce nożnej, medalista Mistrzostw Świata w 1974 roku i Igrzysk Olimpijskich w 1976 roku.

Już niebawem reprezentacja Polski zmierzy się w ramach Ligi Narodów z Holandią, piłkarską potęgą. No właśnie – potęgą, ale czy biorąc pod uwagę potencjał naszych zawodników, nawet grających bez Roberta Lewandowskiego, nie jest tak, że polska reprezentacja ma szansę także być określana jako potęga?

Jan Tomaszewski: Mówiłem to wielokrotnie. Jerzy Brzęczek ma piłkarzy najlepszych w historii naszej piłki nożnej. Nawet Kazimierz Górski mógł o takiej ekipie pomarzyć. Nikt z nas nie grał w tak mocnych klubach, europejskich ligach. Jest na czym budować. Szkoda, że do tej pory Jerzy Brzęczek zachowywał się trochę jak sabotażysta, nie selekcjoner. Nie ma określonego systemu gry. Nikt nie wie, jakim schematem zagramy. Tymczasem skoro mówimy o Kazimierzu Górskim, to graliśmy systemem 4-3-3. Wiadomo było, że w ataku zagra trójka – Lato – Szarmach – Gadocha. Ale, jak któregoś z tych piłkarzy zabraknie, to wchodzi zmiennik i wszyscy grają tak samo. Oczywiście, zmiennik mógł być nieco słabszy od Laty, ale system był ten sam.

U Brzęczka wszystko stoi na głowie. Powiem szczerze, byłem zwolennikiem tego, by Zbigniew Boniek zmienił selekcjonera. Zachwycanie się tym, że ktoś coś osiągnął, a „osiągnięciem” przy tak znakomitych piłkarzach jest awans na turniej, na który jedzie pół Europy, jest naprawdę przesadą. Byłem zwolennikiem tego, żeby Brzęczka wymienić, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Życzę mu sukcesu.

Niektórzy mówią, że Brzęczek sukces już osiągnął, porównano nawet jego dorobek do śp. Kazimierza Górskiego.

To jest już świętokradztwo! Oczywiście życzę Jurkowi sukcesu, ale na ten sukces trzeba jeszcze zapracować. Przede wszystkim wypracować system gry. Aby tak się stało, polska drużyna te najbliższe przynajmniej sześć spotkań w Lidze Narodów musi zagrać w tym samym ustawieniu. Bez żadnych eksperymentów, roszad ustawienia. Naszym klasycznym ustawieniem jest 1-4-4-1-1. I tak Polacy powinni grać we wszystkich spotkaniach do pierwszego meczu na Mistrzostwach Europy, w którym zapewne rywalem będzie Irlandia.

Są jednak głosy, że mecze Ligi Narodów, tak jak towarzyskie, nie są tak ważne jak spotkania eliminacyjne, można w nich przećwiczyć różne schematy, ustawienia.

Tak, znam te opinie. „Nieważne mecze”. Tym futbolowym debilom i - proszę to słowo podkreślić - powiem: posłuchajcie! Nie ma czegoś takiego jak nieważne mecze kadry. Jakby były nieważne to nie byłoby sensu ich rozgrywać. „Nieważne” miały być też mecze w poprzedniej edycji Ligi Narodów. A przecież, gdybyśmy tam wygrali grupę i weszli do Final Four to ten turniej byłby u nas. Byłaby doskonała promocja naszego kraju. Teraz nie wolno tego zmarnować. Po pierwsze – Biało-Czerwoni grają o stawkę, mogą spaść, ale też awansować do Final Four. Po drugie – mecze te są doskonałą okazją do utrwalenia właśnie stylu gry. Automatyzmów, które muszą działać na Mistrzostwach Europy.

Ten sezon należy do Roberta Lewandowskiego, który nie tylko wygrał Ligę Mistrzów, ale też został jej królem strzelców. 1 września minęła 41. rocznica śmierci Pana kolegi z boiska, Kazimierza Deyny. Czy może Pan powiedzieć, że któryś z tych zawodników jest lepszy?

Kaziu Deyna i Robert Lewandowski to zupełnie inny typ zawodnika. Kaziu był to bardziej typ Messiego – fenomenalny technik, lider środka pola. Ale też dużo strzelał – był królem strzelców Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku. Z kolei Robert to bez wątpienia najlepsza „dziewiątka”, czyli najlepszy środkowy napastnik świata. Deyna był trzeci w plebiscycie Złotej Piłki. Robert by w tym roku Złotą Piłkę zdobył, jednak nie jest przyznawana. Ale jest najlepszym piłkarzem w Europie, jest szansa, że FIFA uzna go za najlepszego zawodnika świata. Bez wątpienia Kazimierz Deyna, Robert Lewandowski i Zbigniew Boniek to trójka najwybitniejszych zawodników w historii polskiej piłki nożnej.

W sobotę Robert Lewandowski nie zagra. Czy Polacy mają szansę na korzystny rezultat z Holandią?

A dlaczego mają nie mieć? Przy takim potencjale musi być dobrze! Tylko trener może coś zepsuć.

Czytaj też:
Wiadomo, kto zastąpi Lewandowskiego. Trener polskiej kadry podał nazwisko

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 46
Czytaj także