Prof. Chwedoruk: Rekonstrukcja to rozejm, ale nie ostateczny pokój

Prof. Chwedoruk: Rekonstrukcja to rozejm, ale nie ostateczny pokój

Dodano: 14
Rafał Chwedoruk
Rafał Chwedoruk / Źródło: PAP / Marcin Obara
- Rekonstrukcja rządu pokazuje nam, że mimo setek wojen w starożytności i średniowieczu niewiele było rozejmów, które zostały zapamiętane. Tak jest i w tym przypadku. Rozejm w Zjednoczonej Prawicy, przy okazji podpisania umowy koalicyjnej i rekonstrukcji ma posłużyć jednej sprawie - mówi portalowi DoRzeczy.pl politolog prof. Rafał Chwedoruk.

Rekonstrukcja rządu za nami. Poprzedziło ją podpisanie umowy koalicyjnej. Osiągnięto rzeczywisty rozejm?

Prof. Rafał Chwedoruk: Rekonstrukcja rządu pokazuje nam, że mimo setek wojen w starożytności i średniowieczu niewiele było rozejmów, które zostały zapamiętane. Tak jest i w tym przypadku. Rozejm w Zjednoczonej Prawicy, przy okazji podpisania umowy koalicyjnej i rekonstrukcji ma posłużyć jednej sprawie.

Jakiej?

PiS będzie się przygotowywał do czasu, w którym będzie trzeba podejmować ważne decyzje i prowadzić politykę przez duże „p”. Wiele wskazuje na to, że przyszła sytuacja polityczna będzie skomplikowana.

Dlaczego pan tak sądzi?

Zmiany, które dokonują się na świecie mogą ukazać nam inną perspektywę. Nie wiemy, czy Trump wygra kolejne wybory. Rekonstrukcja polskiego rządu to rozejm, ale nie ostateczny pokój.

Sugeruje pan, że to cisza przed burzą?

Może tak być. Podjęto decyzję, aby wyciszyć sprawę na jakiś czas. Do momentu, gdy któraś ze stron zdobędzie atuty i przewagę. Przy okazji rekonstrukcji widać, że jej skutkiem jest wzmocnienie kierownictwa Rady Ministrów jako głównego ośrodka decyzyjnego. Proszę zwrócić uwagę, że do rządu wszedł Jarosław Kaczyński. To ryzykowne zagranie. Do tej pory model funkcjonowania PiS-u wyglądał nieco inaczej. PiS był perpetuum mobile. Jednak prezes PiS okazał się teflonowy, będąc poza sporami, które obserwował z boku. Jednak od tej chwili, wszystkie spory będą przypisane Jarosławowi Kaczyńskiemu. W końcu został wicepremierem. Przy tej okazji warto dodać, że ostoją sukcesu PiS był swego czasu resort rodziny i pracy, którym zarządzała pani Rafalska. Popularne reformy pozwoliły na to, aby PiS odnotował sukces polityczny. W tamtym okresie obóz rządowy nie odnotował żadnej większej wpadki. To z kolei przekonało wyborców do tego, aby głosowali na PiS. Tymczasem, po jakimś okresie resort, którym zarządzała pani Rafalska został całkowicie rozparcelowany. Część rzeczonego ministerstwa został przekazana Gowinowi. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego ten resort został podzielony.

Wspomniał pan o Jarosławie Gowinie jako nowym ministrze pracy. Dziwi pana jego powrót do rządu?

Ciężko powiedzieć. Jednak, jeśli wicepremier Gowin wrócił, aby łagodzić relacje między koalicjantami to będzie to łagodzenie paliatywne. Do najbliższego kryzysu.

Przemysław Czarnek, który stanął na czele edukacji zapowiedział, aby się nie lękać. Może niechęć do nowego ministra jest przesadzona?

Minister Czarnek jest elementem sukcesu PiS. Trzeba się jednak zastanowić, czy aby na pewno PiS dobrze robi dążąc do eskalowania konfliktu kulturowego, do którego może dojść w toku działalności nowego ministra. Wielu uważa, że pan Czarnek już dawno przekroczył granice. Poprzednicy pana Czarnka mieli do czynienia z protestami nauczycieli, którzy są grupą uzwiązkowioną. Dariusz Piontkowski i pani Zalewska nie ulegali stygamatyzowaniu swoich oponentów. Nie negowali publicznie i nie krytykowali wprost nauczycieli. Z panem Czarnkiem może być różnie. Warto także dodać, że pan Czarnek nie był nigdy związany z edukacją inną niż wyższa. To dość trudna sytuacja.

Wielu komentatorów wskazuje, że to najdziwniejsza rekonstrukcja. Podziela pan to zdanie?

Tak. Ta rekonstrukcja jest rzeczywiście bardzo dziwna. Nie wiemy co przyniesie przyszłość.

Źródło: DoRzeczy.pl
 14
Czytaj także