KrajTrudnowski: To będzie bardzo ważny test dla Morawieckiego

Trudnowski: To będzie bardzo ważny test dla Morawieckiego

Mateusz Morawiecki, premier
Mateusz Morawiecki, premier / Źródło: Flickr / KPRM
Dodano 97
Reorganizacja prac rządu rodzi konkretne ryzyka. To, czy przyniesie ona prawdziwe zmiany, będzie zależało od determinacji premiera – mówi DoRzeczy.pl Piotr Trudnowski, szef klubu Jagiellońskiego.

Damian Cygan: Jak pan ocenia zmiany w rządzie – nie tylko pod względem personalnym, ale przede wszystkim strukturalnym?

Piotr Trudnowski: Ta rekonstrukcja będzie bardzo ważnym testem dla Mateusza Morawieckiego. Formalnie ma zwiększyć sprawność rządu, poprawić decyzyjność, przyspieszyć procedury konsultacyjne między ministrami oraz obniżyć poziom silosowości resortów. Innymi słowy, celem tej rekonstrukcji ma być zwiększenie skuteczności rządu i premiera przy jednoczesnym wzmocnieniu jego pozycji politycznej. Pytanie, czy tak rzeczywiście się stanie i czy będziemy mieli mniej legislacyjnej samowoli, a także, czy ministrowie będą chcieli w większym stopniu współpracować z premierem. Drugi, krytyczny klucz interpretacyjny dotyczący tych zmian mówi, że koniec końców chodzi tylko o rekonfigurację polityczną i zwiększenie roli polityków PiS w rządzie.

Liczba ministerstw została zmniejszona z 20 do 14. Czemu to ma służyć?

Konsolidacja ministerstw jest sensowna, natomiast pytanie brzmi, czy ona przyniesie prawdziwe zmiany, czy może kłopoty, bo od strony zarządzania taka reforma zawsze jest bardzo dużym wyzwaniem. Przez jakiś czas mogą być też problemy związane z reorganizacją. To wszystko rodzi konkretne ryzyka, więc tak naprawdę wiele będzie zależało od determinacji Morawieckiego – czy premier będzie potrafił te zmiany wykorzystać, czy rzeczywiście był ich inicjatorem i czy za tymi zmianami pójdzie bardziej uporządkowany system koordynacji polityki legislacyjnej również na poziomie formalnym.

To znaczy?

Chodzi o lepsze przestrzeganie zasad dotyczących uzgodnień międzyresortowych i tworzenie bardziej przejrzystej polityki programowania prac rządu, a nie – jak to często bywa – funkcjonowanie na zasadzie niespodziewanych "wrzutek". Moim zdaniem bez poprawy kultury legislacyjnej również na poziomie rządowym trudno będzie uznać, że zmiana tabliczek na budynkach i połączenie kilku jednostek organizacyjnych w jedną przyniesie istotną zmianę. Natomiast jeżeli zapowiedzi uporządkowania zasad legislacyjnych faktycznie się spełnią, to jest szansa, że ta zmiana rzeczywiście przyniesie skutek. Platforma Obywatelska też dopiero w drugiej kadencji zdała sobie sprawę, że uporządkowanie tych kwestii jest pewną wartością i rozpoczęła działania, które niestety zostały w dużym stopniu zarzucone. To zresztą dość typowe doświadczenie, że pierwsza kadencja polega na przeprowadzaniu szybkich, gwałtownych zmian, a druga przynosi refleksję o potrzebie wprowadzenia większego porządku, bardziej przejrzystych zasad i reguł, bo legislacja na zasadzie ad hoc prowadzi do kosztownych kryzysów, zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej.

Do nowego rządu w randze wicepremiera wchodzi Jarosław Kaczyński. Krytycy tego posunięcia uważają, że to osłabienie pozycji Mateusza Morawieckiego. Co pan o tym sądzi?

Jest dla mnie oczywiste, że na posiedzeniach rządu wszyscy będą patrzeć na prezesa Kaczyńskiego, ale kluczowe jest to, czy lider PiS będzie kiwał głową, wzmacniając swoim autorytetem pozycję premiera, czy może będzie z nim polemizował. Moim zdaniem wydarzy się ten pierwszy scenariusz, w którym prezes będzie chciał wzmacniać Morawieckiego. Po pierwsze, samo ograniczenie liczby ministerstw jest zawsze impulsem wzmacniającym premiera. Po drugie, sam fakt, że Kaczyński poszedł na niespodziewany w swojej doniosłości konflikt ze Zbigniewem Ziobrą pokazuje, że lider PiS stoi po stronie Morawieckiego. Po trzecie, zapowiedź, że to Morawiecki na listopadowym kongresie ma zostać wiceprezesem PiS i to w prestiżowe miejsce, bo po Adamie Lipińskim. Także patrząc szeroko na kontekst tych wszystkich wydarzeń, naturalną intencją Kaczyńskiego jest wspieranie Morawieckiego. Pytanie, czy premier to wykorzysta, czy nie.

W sprawie rekonstrukcji rządu chyba największe emocje wzbudza Przemysław Czarnek, który będzie ministrem edukacji i nauki. Choć jeszcze nie objął urzędu, to już jest oceniany przez pryzmat swoich wypowiedzi na temat LGBT. Czy słusznie?

Nie mam wątpliwości, że co najmniej część wypowiedzi pana ministra in spe Czarnka nie powinno paść, bo one przyniosły więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony trochę bawi mnie fakt, że głównym obszarem analiz dotyczących kompetencji pana Czarnka są jego poglądy na tematy niekoniecznie bezpośrednio związane z edukacją czy szkolnictwem wyższym. Wiemy, że jako poseł często podejmował się zadań trudnych i kończył je z sukcesem. Zwracam uwagę, że był członkiem zespołu odpowiadającego za ostateczne regulacje dotyczące przeprowadzenia wyborów prezydenckich w czerwcu i lipcu. Czarnek znalazł się w wąskim gremium, które właściwie w 48 godzin przygotowało rozwiązania niebudzące powszechnych wątpliwości – zostały co do zasady zaakceptowane i pozwoliły przeprowadzić głosowanie w konsensusie politycznym. To jest rzecz, która, prawdę mówiąc, tydzień przed 10 maja wydawała się niemożliwa. A minister Czarnek, jako konstytucjonalista, prawnik i widać, że doświadczony polityk, był jedną z osób, które ten proces przeprowadziły. Nie znam jego dorobku ani poglądów na edukację czy szkolnictwo wyższe, ale mam wrażenie, że to jest znowu taka polityczna metoda Jarosława Kaczyńskiego pod tytułem: w każdym momencie trzeba podjąć jakiś ruch, który sprawi, że uwaga kluczowych krytyków PiS skupi się na czymś – z punktu widzenia prawdziwej polityki – nieistotnym. Podkreślam, że w ten sposób absolutnie nie chcę usprawiedliwiać niektórych wypowiedzi posła Czarnka, zwłaszcza tej o nierówności praw różnych ludzi, bo z punktu widzenia katolickiego czy konserwatywnego to jest nie do zaakceptowania. Natomiast mam wrażenie, że Przemysław Czarnek jak dotąd świadomie formułował swoje wystąpienia tak, by budować kontrowersje i rozpoznawalność. Nie wiemy, czy jako minister będzie to robił dalej – być może nie. Czasem tak bywa, że politycy, zmieniając rolę, zmieniają też swój temperament. Jarosław Kaczyński zagrał kartą Czarnka świadomie – po pierwsze, by odwrócić uwagę od innych wyzwań i problemów, a po drugie – by stworzyć przekonanie, że linia reprezentowana przez Solidarną Polskę nie jest w obozie Zjednoczonej Prawicy nie do zastąpienia.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 97
  • Szybka sex randka... IP
    Heyi- Szukam miłego i kulturalnego faceta na sex spotkania lub stały zwiazek.
    Mam na imię Monia lat 24, wzrost 169cm,

    wiecej moich nagich fotek i kontakt do mnie tu- https://erooo.pl
    i wyszukaj mnie po niku: MarikaXX napisz do mnie i spotkajmy sie!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Łociec IP
      " Jarosław Kaczyński zagrał kartą Czarnka świadomie – po pierwsze, by odwrócić uwagę od innych wyzwań i problemów"
      można to odczytać jako:
      Jarosław Kaczyński ma wyborców za durniów i świadomie ich okłamuje i uważa, że ludzie są głupi i można nimi manipulować. Czyli komunista.
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0
      • pytanie do p. Morawieckiego IP
        W wyniku Brexitu i covid-15 wrocilo do Polski wielu naszych rodakow, ciezko pracowali tam na chleb a ciezko uciulane oszczednosci przysylali na utrzymanie swoich rodzin - te pieniazki BARDZO WSPARLY NASZA GOSPODARKE. Teraz -te osoby maja problemy ze znalezieniem pracy - poniewaz DO PRACY PREFEROWANI SA pracownicy z Ukrainy i Bialorusi oraz OSOBY NIEPELNOSPRAWNE(???). Dlaczego polski rzad cudziemcom pomaga w znalezieniu pracy - ale  nam rodakom juz nie? Glosowalam na pana - ale za malo pan CZYNI dla nas pracujacych Polakow, popadamy w skrajna biede, ciezko jest nam znalezc prace... Czy moze pan nam jakos pomoc, wesprzec, bo  sa ogloszenia - przyjme pracownika - ale dla nas Polakow,pracy nie ma  ma , nasze aplikacje gina - ale ludzie z Ukrainy te prace otrzymuja bardzo szybko...
        Dodaj odpowiedź 7 2
          Odpowiedzi: 1
        • loża@szydercuff IP
          Jak się zesika w majtki !!!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • minka IP
            Zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa ZAMACHU STANU przez Mateusza Morawieckiego Premiera RP

            Artur Łoboda Kraków 5 października 2020 roku

            Rafał Babiński
            Prokurator Okręgowy w Krakowie

            Zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa ZAMACHU STANU przez Mateusza Morawieckiego Premiera RP

            Uzasadnienie

            W marcu br Mateusz Morawiecki - wspólnie z Łukaszem Szumowskim wprowadzili ukryty stan wojenny pod pozorem rzekomej "pandemii".

            W tym czasie znane już były światowe badania naukowe dowodzące, że strach przed rzekomym wirusem jest wyolbrzymiony i nie jest on tak groźny - jak pierwotnie się obawiano.

            Mimo tego Mateusz Morawiecki i Łukasz Szumowski dokonali przestępstwa z artykułu:
            Art. 118a. § 1. Kto, biorąc udział w masowym zamachu lub choćby w jednym z powtarzających się zamachów skierowanych przeciwko grupie ludności podjętych w celu wykonania lub wsparcia polityki państwa lub organizacji:
            § 2. Kto, biorąc udział w masowym zamachu lub choćby w jednym z powtarzających się zamachów skierowanych przeciwko grupie ludności podjętych w celu wykonania lub wsparcia polityki państwa lub organizacji:
            2) pozbawia osobę wolności na czas przekraczający 7 dni lub ze szczególnym udręczeniem,
            podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.


            W wyniku Rozporządzenia z dnia 13 marca 2020 r pozbawiono Polaków elementarnych praw obywatelskich, swobody przemieszczania i zamknięto przed Polakami wiele obiektów.
            Łukasz Szumowski twierdził, że tylko wykonał polecenia Mateusza Morawieckiego!
            Do dnia dzisiejszego ŻADNE laboratorium naukowe na świecie nie wyizolowało czystego wirusa SARS CoV-2, więc jest on tylko teoretycznym wirusem - interpretowanym w każdym kraju zupełnie inaczej, bo najpewniej mamy do czynienia z całą masą wirusów prowadzących do przeziębienia.

            Mimo rzekomej "pandemii" - w pierwsze połowie br śmiertelność w Polsce była znacząco niższa - niż w latach poprzednich i w stosunku do roku 2018 wyniosła blisko 5000 mniej zgonów!

            Doktor Andrzej Więckowski zinterpretował to zjawisko faktem, że o tyle mniej pacjentów zabili niedouczeni lekarze, bo z powodu zamknięcia nie mieli dostępu do pacjentów (!)
            I z tą opinią zgadzam się całkowicie, albowiem już w kwietniu br nabrałem pewności, że rzekome "objawy zarażenia Covid-19" są objawami zatrucia antybiotykami!

            Pewien niedouczony lekarz omal nie zabił w ten sposób mojej córki w styczniu br.
            I gdy CAŁA Służba Zdrowia spisała Ją na straty!
            Tylko jeden lekarz potrafił podać przyczynę rzekomych "objawów koronawirusa" w postaci zniszczenia jelit człowieka działaniem antybiotyku!!!!!!!

            Przebywałem z osobami rzekomo "zarażonymi SARS CoV-2" i mimo zaawansowanego wieku - silnej podatności na infekcje dróg oddechowych i notorycznej astmy - nic mi się nie stało!
            Dlatego dla udowodnienia fikcyjności rzekomej epidemii - złożyłem obecnemu Ministrowi Zdrowia deklarację pracy wolontariackiej w szpitalu zakaźnym - gdzie leczony jest mityczny covid-19.
            Zrobiłem to po publicznej deklaracji Adama Niedzielskiego w trakcie wywiadu telewizyjnego w  z dnia 15 września - kiedy to Niedzielski powiedział:
            "Jeśli ktoś nie wierzy w covid, zapraszam do szpitala zakaźnego, przydadzą się dodatkowe ręce do pomocy."

            Deklarację swoją powtórzyłem po kilku dniach i napisałem również do Rzecznik prasowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, oraz profesora Andrzeja Horbana, który miał być rzekomo autorem słów wypowiedzianych przez Niedzielskiego.

            Faktem niepodważalnym jest, że tak zwana Służba Zdrowia nie dopuszcza dziennikarzy do szpitali - by mogli relacjonować rzekome "leczenie podczas pandemii".
            Z pewnością powinni dopuścić takie osoby - jak ja - bo od maja piszę w niezależnych mediach, że rzekoma "pandemia" to fikcja i ordynarny zamach stanu!

            Mogliby w jednym momencie udowodnić, że się mylę!
            Tylko, skąd mają wziąć tych rzekomo "chorych na covid-19"?

            Nie będę wypisywał wszystkich przestępstw dokonanych przez Mateusza Morawieckiego
            od początku jego zamachu stanu z marca br. a później kolejnej jego fazy w postaci Rozporządzenia Rady Ministrów dnia 7 sierpnia 2020 r. - w którym BEZPRAWNIE zmusza się obywateli do noszenia TRUCJĄCYCH (na dłuższą metę) maseczek bez żadnych wyjątków!
            To do Prokuratury należy obowiązek zebrania wszystkich przestępstw oskarżonego!

            Przypomnę tu swoje uwagi z wcześniejszego oskarżenia wobec Jarosława Pinkasa.
            W chwili obecnej toczy się "pierwsza wirusowa wojna światowa" przeciwko Ludzkości.
            I zarówno Mateusz Morawiecki - jak też WSZYSCY PROKURATORZY chroniący tych zbrodniarzy dokonują "zbrodni wojennych".

            A wedle obowiązujących norm Prawa - zbrodnie wojenne nigdy się nie przedawniają!
            Możemy więc się spodziewać, że przed Sądem stanie nawet dziewięćdziesięcioletni Morawiecki - jak też Prokurator chroniący tego ZBRODNIARZA!

            http://zaprasza.net/a.php?article_id=36087
            Dodaj odpowiedź 4 6
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także