"Polsko, Węgry wytrwajcie!". Głosy poparcia w mediach zachodnich

"Polsko, Węgry wytrwajcie!". Głosy poparcia w mediach zachodnich

Dodano: 348
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Oczekiwanie, że weto Polski i Węgier dla unijnego funduszu odbudowy zrozumieją ciężko doświadczone przez pandemię i pogrążone w kryzysie ekonomicznym kraje Południa wydawało się niemożliwe a jednak tu i ówdzie przeczytać można teksty zaskakujące nie tylko uznaniem dla naszych postulatów ale też skalą poparcia.

„Polsko, Węgry wytrwajcie!” - tak brzmiał tytuł artykułu w centro-prawicowym hiszpańskim Libertad Digital, a w nim czytamy:

Te dwa kraje, które tyle ucierpiały z powodu nazizmu i komunizmu, mogą udzielić nam wielu lekcji i nie powinniśmy w żaden sposób lekceważyć ich doświadczenia, a tym bardziej ich głosów i zasług. Proponuję waszym przywódcom, aby nadal stawiali opór zniewagom, ponieważ to, co widzimy, będzie niczym w porównaniu z tym, co ma nadejść” piszeZoé Valdés.

Bloger Elentir, nasz najlepszy ambasador w świecie hiszpańskich mediów tytułuje swój tekst w Contando Estrelas następująco: „Weto Polski i Węgier, czyli to, czego nie dowiesz się z mediów” i wyjaśnia w nim jak ważny i potrzebny jest krok obu krajów, aby ocalić nie tylko swoją suwerenność ale też innych narodów spod ideologicznej kolonizacji Brukseli.

Wielu Polaków niestety nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że na Zachodzie nie ma żadnego pluralizmu opinii i prasy i dlatego np. socjalistyczny rząd Hiszpanii mógł zlecić największym dziennikom papierowym wydrukowanie na pierwszej stronie propagandowego hasła: „Wyjdziemy z tego silniejsi!” i to w szczycie umieralności na COVID. Proszę sobie wyobrazić, że premier Morawiecki skłania dziś wszystkie papierowe dzienniki od „Wyborczej” po „Fakt” aby wydrukowały na pierwszych stronach ogromną czcionką to, co uzna za stosowne ogłosić… Nikt z nas nie jest w stanie sobie nawet tego wyobrazić.

A jednak mimo absolutnego braku wolności prasy w Hiszpanii zadziwiające są setki komentarzy pod artykułami nawet w najbardziej lewicowym El Pais czy El Mundo, które sygnalizują sprzeciw wobec rozpowszechniania kłamstw na nasz temat. Dla przykładu jeden z internautów o nicku FrankNFurter:

Dziennikarz, który napisał te bzdury, musi nas mieć za niemowlaków. Na szczęście mamy inne media, które informują nas, że Węgry i Polska, czyli kraje, które doznały komunistycznego jarzma, nie chcą oddać swojej suwerenności i nie dadzą się przytłoczyć walcowi postępu”.

Niezawodni są też nasi sojusznicy z konserwatywnej partii VOX (trzecia siła w Kongresie), którzy na wszystkich konferencjach prasowych potwierdzają zasadność weta Polski i Węgier, podkreślają nieprawdziwość przekazów w mediach mainstreamowych i wysyłają nam wyrazy poparcia (jak cytowany ostatnio eurodeputowany Hermann Tertsch). Można naliczyć też sporo tekstów z poparciem w pomniejszych mediach internetowych, jak choćby rosnąca w popularność La Gaceta de la Iberosfera, i Hispanidad.

We Francji naszym niezawodnym obrońcą zdaje się być Eric Zemmour, więc w mediach, w których pojawia się ten niepoprawny politycznie ale też bardzo popularny pisarz, komentator polityczny i dziennikarz możemy liczyć na uczciwy przekaz. O dziwo głosów wspierających polskie weto we Francji czy Włoszech jest znacznie więcej ale wszystkie te wypowiedzi publikowane są w mediach niszowych, którym jeszcze udaje się wymknąć spod obowiązującej sztancy i którym zależy na publikowaniu prawdy a nie kolportowaniu obowiązującej propagandy. Nawet internetowe strony Le Figaro pozwalają sobie na zamieszczanie dysydenckich głosów więc dobrze jest znaleźć niezwykle rzeczowy artykuł autorstwa Maxa-Erwanna Gastineau, który pisze:

Tutaj dotykamy osi sporu. Czy Europa chce zbudować nowy demos na gruzach przestarzałych przynależności narodowych, czy też na ich historycznych demos, które ją stworzyły? Na wschodzie wszystko jest jasne. Naród nie jest konstrukcją. Jest emanacją o podłożu historycznym, dlatego narodowe wartości są tak samo fundamentalne jak swoboda jednostki.Tak więc od praworządności - a więc i sędziów pracujących na rzecz rządów prawa - oczekuje się, że „fundamentalne” są także wartości „narodowe” a nie tylko liberalne. (…) Jakie będzie miejsce dla konserwatywnych idei w liberalnej Europie? Jaki cel mają mieć rządy prawa i niezawisłe sądy? Dokąd te kwestie pomijane się jako nieistotne, spory będą trwać i żaden mechanizm ich nie rozwiąże”.

We Francji naszym nieocenionym ambasadorem jest przede wszystkim Olivier Bault, który na łamach katolickiego ale i elitarnego Présent broni polskiej racji stanu w tej i wielu innych kwestiach. Niezwykle popularny wśród francuskich konserwatystów jest też portal Le Salon Beige, który opublikował dwa teksty uzasadniające słuszność polskiego weta, w tym tekst znanego francuskiego polityka, publicysty Bernarda Antony, który nazywa rzeczy po imieniu:

Oba rządy tych dumnych krajów odważyły się zatem zawetować „wyjątkowy fundusz stymulacyjny” w wysokości 750 miliardów euro i budżet na lata 2021-2027, z którym jest powiązany. To prawdziwy policzek w twarz przywódców tej „Unii Europejskiej”, w której zupełnie jak w „1984” Georges'a Orwella, zło nazywa się dobrem, fałsz -prawdą przy całkowitym odwróceniu prawa naturalnego. (…) Ponieważ nie chcą opierać swojej polityki na występku i odwróceniu zasad moralności oraz na zrzeczeniu się ich suwerenności. To oni są oskarżani, nawet w dzisiejszym Le Figaro, o popełnienie „powtarzających się naruszeń demokracji” (sic!) (…) Chęć ochrony swojego ludu przed tsunami imigracji i islamizacji jest „pogwałceniem demokracji”.

We Włoszech, oczekujących funduszu odbudowy z równą nerwowością jak w Hiszpanii też zdarzają się artykuły w niszowych mediach jak La Verità czy InsideOver. Ten ostatni jest częścią konserwatywnego, prestiżowego Il Giornale. Autor tekstu Emanuel Pietrobon dobitnie wskazuje winnego:

Niemcy wykorzystują rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej do przyjęcia budżetu UE na lata 2021-27 według metod i parametrów wypracowanych przez Berlin i dla Berlina.(…) Propozycja warunkowości funduszy to ostatnia próba zdławienia i uciszenia ruchu konserwatywnego, który powstał w przestrzeni postkomunistycznej”.

Polska jako dyżurny chłopiec do bicia dla funkcjonariuszy unijnych zbierała już wielokrotnie wyrazy poparcia i uznania ze strony mediów zachodnich, które nie godzą się na ideologiczny dyktat lewicy europejskiej, nawet jeśli jak w tym- „gardłowym” przypadku, ceną miałoby być wstrzymanie lub opóźnienie wypłat z funduszu odbudowy. To imponuje i wzrusza tym bardziej, że w tle napiera chóralny głos potępienia ze strony mediów będących na służbie polit-poprawności i globalizmu. Wspomniana na początku Zoé Valdés tak kończy swój artykuł:

Tak, gorąco doradzam Mateuszowi Morawieckiemu i Viktorowi Orbánowi, żeby się nie poddawali, żeby wytrwali, żeby nie cofnęli się ani kroku wstecz. Uratowanie tego, co zostało z Europy, zależy od Waszych decyzji i odwagi. My, obywatele Europy, dziękujemy Wam za to”.

Czytaj też:
"Niemcy nie będą nas uczyć praworządności!". Jaki dosadnie: Za swoje poprzednie lekcje nie zapłacili nawet jednego euro
Czytaj też:
Kukiz: Czasami trzeba grać twardo

Źródło: DoRzeczy.pl
 348
Czytaj także