Cyberonuca: Strategia
  • Marek Jan ChodakiewiczAutor:Marek Jan Chodakiewicz

Cyberonuca: Strategia

Dodano: 32
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Cyberonuca || Podzielę się kilkoma myślami, które od dwudziestu lat przetrzepuję w naszym seminarium o geografii i strategii. Geografia to dosłownie wszystko dokoła nas i w nas, rzeczywiste i wirtualne. A jest to temat na oddzielne dociekania.

Tymczasem strategia to zaplanowana, wygłówkowana ścieżka prowadząca do celu, do osiągnięcia tego, co chcemy. Istnieją różnego rodzaju strategie, e.g., gospodarcze (rezultatem trzymania się budżetu i oszczędnego trybu życia będzie możliwość zaoszczędzenia pieniędzy jako wkład na kupienie domu). Strategia polityczna pomaga nam osiągnąć cel polityczny. Można go osiągnąć albo pokojowo (e.g., zwyciężając w wyborach, albo negocjując koncesję handlową), albo przemocą. Czasami ugodę osiągniętą pokojowo najlepiej się utrzymuje i gwarantuje poprzez niewymówioną groźbę militarną (albo możliwość takiej groźby). Siła jest zawsze ultima ratio. Dlatego czynnik militarny jest wrodzony w strategię polityczną nawet jeśli nie zawsze się go stosuje. Ponieważ sprawy wojskowe podporządkowane są kwestiom politycznym, strategia wojskowa jest częścią strategii politycznej, ale jest wystarczająco ważna, a wręcz, wyjątkowo ważna, aby potraktować ją osobno, co zrobimy gdzie indziej.

Teraz skupimy się na myśli Lawrence Freedmana, jednego z czołowych znawców strategii. W swojej pracy przyznaje, że istnieje kilkaset definicji strategii. A sama strategia dotyczy właściwie każdego aspektu ludzkiego życia. Jednak z punktu widzenia historii trzy aspekty strategii są permanentne: 1. Otumanianie (deception); 2. Budowanie/rozwalanie koalicji; 3. Stosowanie siły bądź groźba tego uczynienia.

Początki strategii

Początki strategii można zaobserwować już w królestwie zwierząt. Jednak większość przejawów przemocy wśród zwierząt nie można uznawać za integralną część strategii. Na przykład, najbardziej śmiercionośnymi stworzeniami są mrówki. Zmiatają wszystko co przed nimi, nie zatrzymują się właściwie przed niczym. Maszerują, niszczą, eksterminują. Ale nie ma w tym strategii, a tylko instynkt morderczy.

Elementy strategii rozpoznajemy natomiast wśród małp człekokształtnych: szympansów, gorylów, orangutanów. Szczególnie młodsze samce wyszukują sojuszników, często podkładając im co smaczniejsze kąski, wyczesując pchły i inne pasożyty. Chodzi o odizolowanie i pobicie samca Alfa, aby odepchnąć go od przywództwa nad grupą, a szczególnie od kontroli nad haremem. Jest to zwykle bardzo przemyślany, długotrwały proces tworzenia koalicji.

W historii ludzkiej badania nad DNA sugerują, że strategia funkcjonuje od zarania dziejów. Działania starożytnych charakteryzowały się permanentnymi cechami takimi jak migracje, podboje, zniewalanie, eksterminacja, gwałty, oraz mieszanie się ludzkich gatunków czy „ras”.

Strategia w Biblii i w Grecji

Naszym głównym źródłem historycznym do tradycji naszego strategowania jest Biblia Hebrajska, czyli Stary Testament. Najlepszą strategią jest być posłusznym Bogu, który jest głównym strategiem. Ale Pan zostawia nam czasami możliwość do próbowania własnego podejścia. Najlepszym przykładem jest pojedynek Dawida z Goliatem. Mamy do czynienia tutaj z wojaczką asymetryczną i psychologiczną. David był zdecydowany, aby nie podejmować walki na warunkach wroga. Odmówił swemu królowi przyjęcia zbroi. Zamiast tego zastosował procę z daleka, powalił giganta kamieniem z dystansu, a następnie podbiegł do nieprzytomnego i odciął mu głowę, którą podniósł do góry, co przestraszyło Filistynów, którzy uciekli.

Drugim podstawowym źródłem są starożytni Grecy. Chodzi o dwóch podstawowych autorów: Homera i Tukidydesa. Homer przeciwstawia sobie bie i metis. Bie to brutalna, dzika siła, z jednej strony, a fortele, inteligencja, otumanianie, z drugiej. Stąd mamy niezwyciężonego brutala Achillesa; ale również Odyseusza zwanego Polytropon („wielozwrotny”), mistrza strategii. Ciekawe, że przydomek Ateny odzwierciedlał również jej zdolności strategiczne: Glaukopis Athene, czyli dalekowidząca. Stąd nota bene nazwa świetnego polskiego pisma historyczno-społecznego Glaukopis, z którym mam zaszczyt być związany od niemal 20 lat.

Jeśli chodzi o Tukidydesa, to jego nauki dotyczą szczególnie tradycje, na które powołują się zwolennicy współczesnej demokracji. Chodzi o zdolność uzbrojenia słów (weaponizing words), perswadowania, bezpośredniej konfrontacji pomysłów. To właśnie stąd generuje się strategia.

Myśl Freedmana

Freedman chronologicznie i tematycznie prezentuje ewolucje strategii i rozmaite jej typy, jak również kontynuacje i trwanie archetypów strategicznych, choćby wywodzącej się z wojen napoleońskich idei decydującej bitwy. Pisał o tym nie tylko Carl von Clausewitz, ale przede wszystkim ojciec nowoczesnej wojaczki desantowej (morskiej), Henri de Jomini.

Freedman opisuje naturalnie również proces dostosowania praktyki do teorii, zwykle ze straszliwymi skutkami. Na przykład, zgodnie z dyrektywami prezydenckimi koncepcje dotyczące strategii wojny w Wietnamie, wypracowali mózgowcy z RAND Corporation. Właściwie żaden z nich nigdy nie służył w wojsku. Nie wiedział co to wojna, nie wąchał prochu. Ale nie przeszkodziło to im narzucać na Pentagon i oficerów w polu choćby tzw. „teorii gier” (game theory). I biedni żołnierze musieli się do takich fanaberii dostosować z wiadomymi skutkami.

Freedman ciekawie opowiada o pionierskim zastosowaniu strategii walki bez przemocy przez ruch praw człowieka, a dokładniej „czarnego wyzwolenia” (black liberation). Autorem tej strategii był wesołek, który pozostawał w cieniu ze względów obyczajowych. Głównym wdrażającym był Martin Luther King, Jr. Strategia domagania się praw przez czarnych za pomocą marszów, demonstracji, bojkotów, pikiet i prowokowania przemocy policyjnej i aresztowań przy jednoczesnym podkreślaniu (słusznie) postulatu równości i sprawiedliwości została dla Murzynów skopiowana najpierw przez feministki, a potem od nich splagiatowana przez homoseksualistów, którzy nazwali się „gay liberation movement” („wesołkowaty ruch wyzwolenia”). To właśnie przodek dzisiejszego LGBT.

Zróbmy zastrzeżenie, że rasa to nie orientacja seksualna. W pewnym sensie feministki i wesołkowie przywłaszczyli sobie dyskurs czarnych aby stworzyć pozory, że dezaprobata wobec ich postulatów jest tak samo podła jak rasizm wobec Afroamerykanów. To oczywiście bzdura. Rasy wybrać sobie nie można. Rasa to nie ideologia a jedna z podstawowych cech antropologicznych człowieka. Tymczasem feminizm i wesołkizm (gayism) to ideologie.

Freedman jednak nie feruje żadnych wyroków. Opisuje co widzi. Jego encyklopedyczna praca jest podstawą do nauki strategii w świecie anglosaskim.

Marek Jan Chodakiewicz

Washington, DC, 19 luty 2021

Lawrence Freedman, Strategy: A History (Oxford: Oxford University Press, 2013)

Czytaj też:
Cyberonuca: Pogromy gospodarcze?

Czytaj też:
Znów II wojna światowa

Źródło: DoRzeczy.pl
 32
Czytaj także