Komorowski: Największą satysfakcję miałem, gdy czmychał Jarosław Kaczyński

Komorowski: Największą satysfakcję miałem, gdy czmychał Jarosław Kaczyński

Dodano:   /  Zmieniono: 
Komorowski
Komorowski 
– Widziałem w jego oczach strach przed skutkami własnych działań. Wie pan, to, co robi Jarosław Kaczyński z polską demokracją, to woła o pomstę do nieba – tłumaczył były prezydent w radiu RMF FM. Bronisław Komorowski już wcześniej opisywał, że odczuwał „satysfakcję” kiedy działacze KOD atakowali posłankę PiS. Dzisiaj opisywał swoją radość z okupacji budynków Sejmu oraz trudności polityków partii rządzącej w opuszczeniu kompleksu sejmowego.

– Miałem wczoraj satysfakcję, oglądając jedną ze znanych pań posłanek partii rządzącej, gdy czmychała z polskiego Sejmu pod eskortą policji –  mówił o posłance Krystynie Pawłowicz były prezydent Bronisław Komorowski, podczas niedzielnych protestów.

Czytaj też:
Komorowski o ataku "obrońców demokracji" na Pawłowicz: Miałem satysfakcję

Dzisiaj polityk stwierdził też, że satysfakcję sprawiał mu widok wyjeżdżającego pod eskortą policji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. –  Widziałem w jego oczach strach przed skutkami własnych działań – cieszył się Komorowski.

Drobiazgi

Były prezydent dopytywany przez dziennikarza, czy uważa zastosowany przez siebie język za właściwy zaczął opisywać bardzo trudną jego zdaniem sytuację w kraju i stwierdził, że sam wiele lat był obrażany.

– A pan mnie pyta w sumie o drobiazgi, jakimi są słowa, które padają na wiecu (…) Po pierwsze, w ogóle jej nazwiska nie wymieniłem. Sama się zgłosiła – oburzał się polityk.

Komorowski stwierdził też, że jeśli dojdzie do procesu w związku z dokonaniem czynu z artykułu 255 kodeksu karnego o publicznym pochwalaniu popełnienia przestępstwa, to „niech go skarzą”.

Szlachetna postawa, ale...

Po kilku pytaniach, Komorowski przyznał w końcu, że być może jego słowa nie były bardzo „szlachetne”, ale ze względu na wieloletnie prześladowania ze strony ówczesnej opozycji „miotąją nim nieładne uczucia”.

– Ja mogę powiedzieć dzisiaj tylko tyle, że być może nie powinno się mówić o satysfakcji w chwili porażki przeciwników. To bardzo szlachetna postawa. Ale wie pan, pani poseł Pawłowicz należy do osób, które najcięższymi słowami obrzucają opozycję (…) ja byłem przez lata całe obrzucamy najgorszymi oskarżeniami, agresją słowną, agresją czynną wobec mnie. Byłem odsądzany od czci i wiary przez to całe środowisko, więc ja się przyznaję, że czasami mną miotają nieładne uczucia – tłumaczył się polityk.

Czytaj też:
Pawłowicz odpowiada Komorowskiemu: Ja bym Pana broniła


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: RMF FM
Czytaj także