Gargas: Po 10 kwietnia Tusk stchórzył jako lider państwa

Gargas: Po 10 kwietnia Tusk stchórzył jako lider państwa

Dodano: 389
Anita Gargas
Anita Gargas / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Donald Tusk po prostu stchórzył jako lider naszego państwa. Coś zakulisowego spowodowało, że wolał dożywotnio stracić twarz jako zdrajca polskich interesów niż dążyć do prawdy drążąc okoliczności katastrofy – mówi portalowi DoRzeczy.pl Anita Gargas, dziennikarka śledcza, Telewizja Polska.

Mija 11 lat od tragedii smoleńskiej, największej tragedii w powojennej historii Polski. Na jakim etapie jesteśmy w kwestii wyjaśnienia tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku?

Anita Gargas: Jesteśmy w zdecydowanie lepszym miejscu niż na początku 2016 roku. W ciągu pierwszych pięciu i pół roku po tragedii, za rządów Platformy Obywatelskiej, nie zdziałano nic. Tuż po 10 kwietnia najważniejsze kwestie dotyczące śledztwa i badania katastrofy oddano stronie rosyjskiej, a potem niemalże bezczynnie rząd Donalda Tuska i podlegająca mu prokuratura czekały na łaskę Rosjan.

Co na przykład można było zrobić?

Można było chociażby zwrócić się do zachodnich laboratoriów, by zbadały próbki z wraku. Poprosić o pomoc międzynarodowych ekspertów, którzy zajmują się badaniem okoliczności wypadków lotniczych. Przeprowadzić autopsje szczątków ofiar. Podobne kroki nie wymagały zgody Moskwy. A jednak to wszystko zrobiono dopiero po zmianie władzy. Na przykład nawiązano współpracę z renomowanymi zagranicznymi ośrodkami kryminalistycznymi. Pierwsze efekty są znane: brytyjskie laboratorium DSTL, czołowe w badaniu takich spraw na świecie, a ostatnio także laboratorium włoskich karabinierów, potwierdziły obecność trotylu na wraku tupolewa. Tak więc zdecydowanie w kwestii analizowania okoliczności katastrofy nastąpiła zmiana, te prace idą do przodu. Szkoda jednak straconego czasu z pierwszych lat po katastrofie.

Ostatnio pojawiły się u Państwa w programie „Magazyn śledczy Anity Gargas” kolejne fragmenty poufnego nagrania z 23 kwietnia 2010 roku, w którym poza premierem Tuskiem uczestniczyli wybrani ministrowie i polski akredytowany przy rosyjskiej komisji badającej katastrofę. Z nagrania wynika, że Donald Tusk bardzo obawiał się teorii o rosyjskiej odpowiedzialności za katastrofę smoleńską?

Nawet nie obawiał się, ale - mówiąc wprost - wykluczał w ogóle możliwość, że za katastrofą stoją Rosjanie. Hipotezę zamachu ze strony rosyjskiej określił jako „najgroźniejszą i najbardziej idiotyczną spekulację”.

Jeśli dochodzi do „zwykłego” wypadku, czy nawet gdy ktoś po prostu umrze nagle na ulicy, to jest organizowane śledztwo, w którym się bada różne hipotezy, także działanie osób trzecich. Tu a priori odrzucono taką możliwość. Dlaczego?

Sama bardzo chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie. Pewne przypuszczenia narzucają się jednak same.

Jakie?

Można wyciągać wnioski z zachowania Donalda Tuska przed katastrofą. Dobijał niejasnych targów z Władimirem Putinem, prowadził z nim zakulisowe rozmowy. Zaufany premiera Tuska, Tomasz Arabski, w imieniu swego szefa jeździł do Moskwy i spotkał się tam bez żadnej osłony kontrwywiadowczej z Igorem Sieczinem, jednym z najbardziej zaufanych ludzi Putina, mocno ulokowanym w specłużbach i resortach siłowych. Przebiegu rozmowy, która odbyła bez udziału tłumaczy i pracowników polskiej ambasady, w moskiewskiej knajpie kontrolowanej przez ludzi tamtejszych służb, do dziś nie znamy. Są też kolejne przesłanki – pertraktacje zmierzające do tego, by Rosja przejęła część naszego rynku energetycznego. Co jeszcze bardziej uzależniłoby nas od wschodniego sąsiada. Wreszcie ostatnia przesłanka, taka, że po 10 Kwietnia Donald Tusk po prostu stchórzył jako lider naszego państwa. Coś zakulisowego spowodowało, że wolał dożywotnio stracić twarz jako zdrajca polskich interesów niż dążyć do prawdy drążąc okoliczności katastrofy.

Czego mógł się obawiać?

Myślę, że gdyby zachował się inaczej, po prostu zostałby strącony, zostałoby ujawnione coś bardzo niebezpiecznego dla Tuska. Bo przecież każdy człowiek, nawet nie będący ekspertem, ale mający świadomość tego, jak badane są okoliczności czyjejś niespodziewanej śmierci, wiedziałby, że trzeba bezwzględnie zbadać także wersję ewentualnego udziału osób trzecich, czy wręcz celowego działania. Donald Tusk należy do osób wykształconych, dlaczego więc nie zachował się, jak nakazuje rozsądek?

Od tragedii minęło 11 lat. Dziś wiele osób młodych już tego nie pamięta, część ludzi zobojętniało, trudniej też docierać do informacji.

Oczywiście, że zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby wszystkie konieczne działania przeprowadzono w pierwszych dniach po katastrofie. Sprawa była bardzo głośna, było ogromne zainteresowanie i współczucie międzynarodowej opinii publicznej z powodu straty, jaką poniosła Polska. Ten moment, który należało wykorzystać w celu wywarcia presji na Rosję, przepadł. Ale mimo wszystko jestem optymistką, jeśli chodzi o wyjaśnienie okoliczności tragedii z 10 Kwietnia oraz podejmowania brzemiennych w skutki decyzji, które zapadły po niej. Oczywiście, już wiadomo bardzo dużo. Obecnie instytucje, które zajmują się postępowaniem smoleńskim, działają zdecydowanie lepiej niż za poprzedniej kadencji. Ale być może wyjdą na jaw kolejne nagrania lub dokumenty. Być może ktoś skruszony ujawni rąbka tajemnicy. Być może też dojdzie do zmiany sytuacji politycznej w Rosji, w wyniku czego to stamtąd będzie można wydobyć informacje, co stało się 10 kwietnia 2010 roku.

Czytaj też:
Prokuratura Krajowa: Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużone

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 389
Czytaj także