"Obrzydliwości naszego życia publicznego". Radziejewski o ataku na Maksymowicza

"Obrzydliwości naszego życia publicznego". Radziejewski o ataku na Maksymowicza

Dodano: 12
Prof. Wojciech Maksymowicz
Prof. Wojciech Maksymowicz / Źródło: PAP / Marcin Obara
Są mocne powody, by bronić tu nie tylko człowieka, ale też - czy może przede wszystkim - zasad – pisze o Wojciechu Maksymowicza Bartłomiej Radziejewski.

W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że Ministerstwo Zdrowia domaga się informacji na temat eksperymentów medycznych w dziedzinie neurochirurgii z lat 2013–2020 nadzorowanych przez prof. Wojciecha Maksymowicza. Kontrola resortu zdrowia dotycząca rzekomych nieetycznych działań na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim została wszczęta po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa. Po ujawnieniu tych oskarżeń prof. Maksymowicz zdecydował się odejść z klubu parlamentarnego PiS.

Czytaj też:
Wiadomo, kto stoi za oskarżeniami wobec prof. Maksymowicza

"Opluwany i zaszczuwany"

Według szefa Nowej Konfederacji Bartłomieja Radziejewskiego, wśród "licznych obrzydliwości naszego życia publicznego" w ostatnim czasie, jedną z wyróżniających się jest właśnie nagonka na prof. Wojciecha Maksymowicza. "To niewątpliwie jeden z tych niezbyt wielu ludzi, którzy poszli do polityki nie po to, by się dorobić, ale aby coś zrobić, jednocześnie mając wielki autentyczny autorytet i kwalifikacje" – podkreślił na Facebooku i dodał, że dziś jest opluwany, zaszczuwany i nazywany przez ministra zdrowia "koronalanserem".

Zdaniem Radziejewskiego, nie mamy tu do czynienia z przypadkowością. Jak stwierdził, trudno też uwierzyć, by "międzynarodowej sławy neurochirurg, znany z prolajferskiego konserwatyzmu i przywiązania do zasad etycznych, mógł zrobić coś tak potwornego jak otwieranie bez znieczulenia czaszek żywych dzieci". "Zwłaszcza, że taki zarzut może sformułować każdy wobec każdego, a lekarz zajmujący się ciężkimi przypadkami jest na to szczególnie narażony" – zauważył.

"Jasne jest natomiast, że mający kontrolę nad prokuraturą obóz władzy zadba o jak najszybsze wyjaśnienie, jeśli widzi tu rzeczywistą sprawę. I odwrotnie, zatroszczy się o jej przewlekłość, jeśli intencją jest zaszczucie i zniszczenie reputacji prof. Maksymowicza w oparciu o wyssane z palca zarzuty. Czas pokaże" – podkreślił.

"Skoordynowana kampania propagandowa"

Szef Nowej Konfederacji wyraził przekonanie, że ogólna nagonka na Maksymowicza ma polityczny motyw. "Jako szeroko szanowany praktyk, teoretyk i organizator medycyny, a zarazem były minister zdrowia i niedawny insajder obozu władzy, formułuje krytykę polityki antypandemicznej rządu ze szczególnej pozycji. Jego wysoka wiarygodność jest nadzwyczaj bolesna. Jej ewentualne zniszczenie byłoby więc zyskiem politycznym" – wyjaśnił. Radziejewski uważa, że atak na posła Porozumienia wpisuje się w szerszą tendencję. Napisal tu o obserwowanym od pewnego czasu "wzmożeniu polityków i propagandystów obozu władzy, a także trolli i botów, dotyczącym krytyków sposobu prowadzenia polityki antypandemicznej".

"Wyzwiska od 'hien', 'lanserów' itp. są na porządku dziennym" – wskazał. W ocenie Radziejewskiego, działania te wyglądają na "skoordynowaną kampanię propagandową", której obiektem będą także inni.

"Tak więc są mocne powody, by bronić tu nie tylko człowieka, ale też - czy może przede wszystkim - zasad. Warto to robić" – zakończył swój wpis.

facebookCzytaj też:
"Dzieje się to akurat w tym okresie...". Maksymowicz mówi o "ataku" Niedzielskiego
Czytaj też:
Oskarżenia wobec prof. Maksymowicza. Jest oświadczenie szpitala

Źródło: Facebook
+
 12
Czytaj także