KrajSmogowa histeria, czyli cui prodest?

Smogowa histeria, czyli cui prodest?

smog w Warszawie
smog w Warszawie / Źródło: PAP / Jacek Turczyk
Dodano 82
Nihil novi sub sole – powiada Eklezjasta i faktycznie – niczym nowym nie jest nieustanne zdziwienie celnością tego spostrzeżenia. Tłum zawsze łatwo ulegał manipulacjom, zmieniała się tylko skala i środki. Kiedyś, w czasach biblijnych można było szybko podburzyć tych, którzy byli w zasięgu głosu mówcy, ewentualnie w tym samym mieście. Dzisiaj szybko można rozpętać psychozę w skali kraju.

I to się właśnie stało w sprawie smogu. Poziom histerii, która zawładnęła mediami w ciągu ostatnich kilku dni, jest taki, jakby chodziło co najmniej o lądowanie obcych, którzy postawiliby ultimatum: albo Ryszard Petru z pamięci wyliczy po kolei królów Polski, albo Ziemia zostanie potraktowana miotaczem antymaterii.

Sytuacja jest, mówiąc najdelikatniej dziwaczna. Smog nie jest zjawiskiem nowym. Pojawiał się nie tylko nad Krakowem, ale także nad Warszawą w minionych latach – ba, w mediach były o tym informacje, ale nigdy nie rozpętywano takiej paniki jak obecnie.

Można by ją jeszcze uznać za naturalną, gdyby sytuacja była gorsza niż w poprzednich latach. Ale tak nie jest. Można spokojnie założyć, że w skali jednej, a co dopiero dwóch dekad jest lepiej. Wyśrubowane normy wymusiły na zakładach przemysłowych – których jest zresztą niewiele – i elektrowniach montaż nowoczesnych filtrów. Samochody, które  tak odpowiadają za znikomą część zanieczyszczeń powietrza, ale z powodów ideologicznych są najbardziej na cenzurowanym, podlegają absurdalnie wręcz wyśrubowanym normom. Ludzie jak śmieciami w piecach palili, tak palą nadal. Jeśli dziś może nieco więcej niż kiedyś, to z powodu skandalicznej, korupcjogennej ustawy śmieciowej, wprowadzonej przez PO, której PiS nawet nie tknął od czasu objęcia władzy.

Wszystkie posty w sieci i opowieści o tym, jak to się ludzie nagle duszą, jak ich drapie w gardle, jak nie mogą oddychać – to typowy efekt psychologiczny. Gdyby medialny szum był o tym, że trwa właśnie epidemia wirusa powodującego swędzenie prawej łydki, nagle okazało-by się, że setki tysięcy osób cierpią na tę przypadłość.

Innymi słowy – w sferze faktów nie wydarzyło się absolutnie nic, co tłumaczyłoby nagły medialny kociokwik wokół smogu. A skoro tak, to zasadne wydaje się pytanie, skąd on się wziął. Oraz kto na tym korzysta – cui prodest?

Naiwni przedstawiciele różnych ruchów miejskich i organizacji ekooszołomskich z pełnym przekonaniem twierdzą, że w końcu rezultat przyniosły ich alarmy i naciski, które pozo-stawały bez echa przez co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście lat. To oczywiście bzdura – wie to każdy, kto zna mechanizmy działania mediów. Zwłaszcza w sprawach, za którymi potencjalnie stoją nawet nie duże, ale gigantyczne pieniądze, a zanieczyszczenie środowiska, w tym wypadku powietrza, taką sprawą jest bez wątpienia. Jeśli jakiś temat dotychczas całko-wicie poboczny, a przecież istniejący, zyskuje nagle rangę czołówki, i to nie przez jeden dzień, ale kilka z rzędu, to stoi za tym coś więcej niż nagłe olśnienie paru redaktorów: „No tak, dotąd byliśmy nieodpowiedzialni, ale w końcu rozumiemy wagę problemu, bo poczytaliśmy alarmujące teksty na portalu zaangażowanych ekologów”.

W sprawie smogu potencjalnych interesariuszy jest sporo. Oto najważniejsi z nich.

Po pierwsze – same organizacje ekologiczne. Ich działanie podlega temu samemu mechanizmowi co działania zawodowych antyfaszystów: muszą dbać o to, żeby wciąż podkręcać problem, jakim się zajmują, bo w przeciwnym razie przestaną płynąć dotacje, datki, skończą się zaproszenia na konferencje i sympozja. W tym wypadku organizacje ekologiczne pieką na jednym ogniu kilka pieczeni: nie tylko gwarantują sobie reklamę (kto jeszcze tydzień temu słyszał o jakimś Polskim Alarmie Smogowym?), ale też tworzą histeryczną atmosferę wokół kwestii, które są ich obsesją od lat – na przykład maksymalnego utrudnienia życia kierowcom.

Po drugie – wbrew pozorom – koncerny samochodowe. Dla producentów aut kolejne, coraz surowsze normy zanieczyszczeń kiedyś były przekleństwem, ale zdaje się, że w końcu nauczyli się je monetaryzować. Dzieje się to na dwa sposoby. Pierwszy to produkcja hybryd oraz aut na prąd, przy czym szczególnie te drugie są kompletnie nieekonomiczne i absurdalnie drogie w warunkach wolnego rynku, ale sprzedają się dzięki państwowym dotacjom. Drugi sposób to montowanie w nowych autach filtrów, co wymuszają unijne regulacje, zwłaszcza filtrów DPF w dieslach, które po określonym czasie normalnej eksploatacji (chyba że używa się auta głównie na długich trasach po autostradach, a to dotyczy nikłego procenta użytkowników) muszą się zapchać. Na udrażnianiu zarabiają autoryzowane serwisy. A że filtry po kilku zapchaniach trzeba wymienić, więc kasa leci.

Po trzecie – wszyscy ci, którzy chcą nam opchnąć technologie OŹE i którzy mają problem z faktem, że Polska wciąż węglem stoi. Przy czym dla spółek węglowych sprzedaż indywidualnym klientom jest marginesem, ale nie chodzi tu przecież o fakty, ale o wykreowanie atmosfery, w której Polska zyska wizerunek naczelnego truciciela, a to z kolei spowoduje nacisk opinii publicznej w kolejnych negocjacjach dotyczących unijnych pakietów ekologicznych. Stanowisko opinii publicznej jest użytecznym narzędziem i pretekstem, na który politycy chętnie się powołują.

Po czwarte – co poniekąd łączy się z punktem pierwszym, czyli interesami organizacji ekologicznych – wybuch paniki i histeryczne żądania, aby „coś z tym zrobić”, pojawiają się dziwnym trafem w czasie rządów PiS, czyli partii, której z ekooszołomami zwykle nie po drodze (pomijając kwestię praw zwierząt, bo tu akurat PiS sytuuje się mocno po lewej stronie).
Czy to wszystko znaczy, że problemu nie ma? Oczywiście – jest. Ten sam od lat. Czy to znaczy, że nie należy starać się go rozwiązać? Oczywiście – należy. Ale to, co widzimy dzisiaj, to nie próba rzetelnej dyskusji, ale jazgot.

Jedna z antysmogowych organizacji, Warszawski Alarm Smogowy, zamieściła na FB swoje propozycje rozwiązań. Był wśród nich zakaz opalania węglem i drewnem w Warszawie i gminach przyległych. To klasyczne lewackie podejście do problemu: nie licząc się z ludźmi, z realiami, ze stanem obecnym żądać wprowadzenia natychmiastowych zakazów i nakazów. Na moje pytanie, skąd wziąć pieniądze na realizację tych i innych propozycji, WAS odpowie-dział: „Pieniądze się znajdą”. Ja nawet wiem gdzie: w kieszeniach podatników. Bywalcy kawiarni, gdzie serwuje się sojową latte zawodowi ekoaktywiści, powinni sobie uświadomić, że ogromna część ludzi, którzy palą w piecach węglem, kupuje najtańszy opał nie ze złośliwości, ale dlatego, że na inny ich nie stać. Nie stać ich też na zamianę pieca, na ogrzewanie elektryczne, olejowe czy gazowe. Ale cóż to może obchodzić młodych, wykształconych z alarmu smogowego. Oni prezentują typowo lewackie podejście: jakieś podkarpackie janusze palą węglem? Zakazać im, niech marzną, dzięki temu dodatkowo populacja januszy, głosujących na PiS, się zmniejszy.

Wszystkim pięknoduchom od walki ze smogiem podpowiadam: nic nie jest za darmo. Jakaś liczba ludzi zrobiła inwestycje za duże dla siebie pieniądze w systemy ogrzewania opar-te na węglu lub drewnie, albo nie było ich stać, żeby od takiego ogrzewania odejść. Chcecie ich zrujnować? A jak, drogie ekooszołomy, chcecie pilnować zakazu, który postulujecie? Zamierzacie do tego zaangażować policję? Naprawdę uważacie, że to jest działalność, której najbardziej oczekują od tej służby obywatele? A może straże gminne (które nie wszędzie są)? Straże, które już dziś wlepiają mandaty za spalanie śmieci, ale nie mam pojęcia, na jakiej podstawie prawnej dokonują odpowiednich kontroli. Bo jeśli strażnik gminny stoi przed moimi drzwiami i domaga się wpuszczenia go, ja doradzam mu, żeby przyszedł z nakazem rewizji i policją, po czym zamykam mu drzwi przed nosem.

W Polsce nie praktykuje się ekonomicznego podejścia do problemów, zamiast tego urządza się emocjonalne hucpy. Jeśli faktycznie na walkę ze smogiem mają iść poważne publiczne pieniądze, to rzecz powinna być realizowana w kilku etapach.

W etapie pierwszym powinniśmy otrzymać zrobione teraz i w naszym kraju, dobrze udokumentowane badania naukowe, pokazujące ponad wszelką wątpliwość korelację po-między smogiem (który w obecnej formie występuje najwyżej kilka razy do roku, może poza miastami o szczególnym położeniu, jak Kraków) a konkretnymi chorobami. Następnie po-winniśmy dostać wyliczenie, ile publiczną kasę kosztuje leczenie tych zachorowań.

Potem powinniśmy dostać szczegółowe rozliczenie proponowanych metod walki ze smogiem. Kontrole w domach, prócz odpowiedniej podstawy prawnej, także kosztują. Kosz-tują sponsorowane przez państwo programy wymiany pieców. Mówiąc brutalnie – po pod-sumowaniu twardych liczb może się okazać, że finansowana przez państwo walka ze smogiem opłaca się znacznie mniej niż pozostawienie spraw w obecnym stanie.

Niestety, wiele wskazuje na to, że histeria smogowa już osiągnęła pewien skutek w postaci pisma premier Szydło, skierowanego do wicepremiera Morawieckiego, w którym szefowa rządu prosi, aby Komitet Ekonomiczny RM zajął się sprawą. Jak znam premiera Morawieckiego, nic dobrego z tego zajęcia się nie wyniknie.

Można oczywiście pomyśleć wolnorynkowo. Skoro gaz jest droższy niż węgiel, to warto obniżyć akcyzę na gaz. Skoro nowoczesne systemy ogrzewania są drogie, to warto choćby czasowo znieść VAT na takie produkty oraz wprowadzić znaczącą ulgę podatkową na prace wynikające z ich montażu. Nie zakazywać i nakazywać, ale stworzyć system zachęt.

Ale tego Morawiecki oczywiście nie zrobi. Jeśli w ogóle coś zrobi, to raczej wymyśli ko-lejny podatek na węgiel i drewno, a z kieszeni podatników – dopłaty do elektrycznych autek, które są jakąś dziwną obsesją ministra rozwoju.

Koniec końców, ktoś na tym wszystkim zarobi. I o to w tej całej komedii, odgrywanej przez zastępy pożytecznych idiotów (w Leninowskim znaczeniu), chodzi.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 82
  • Jerzy IP
    Gdy w niby pseudkonstruktywnym tekście pojawiają się inwektywy, jego wartość merytoryczna spada do zera. Pan specjalista od stosunków międzynarodowych poruszając poważny temat z dziedziny inżynierii środowiska i ryzyka środowiskowego pisze brednie!
    Poza tym jest niekonsekwentny. Pluje na lewactwo, a jednocześnie przyznaje, że "w ostatniej dekadzie jest lepiej ponieważ wyśrubowane normy wymusiły montaż nowoczesnych filtrów". A kto to wymusił? No "lewactwo" przecież!
    Dodaj odpowiedź 3 2
      Odpowiedzi: 0
    • Tadeusz IP
      Panie Warzecha, proszę odpowiedzieć na jedno pytanie, bo pisze pan, że są zakładane filtry oczyszczające gazy odlotowe. Czy one wychwytują benzo(a)piren, który jest kilkaset silniejszym kancerogenem od np. benzenu, który został wycofany z produkcji farb ze względu na rakotwórczość. Otóż nie! Benzo(a)piren jest produktem spalania węgla i nie jest wyłapywany!
      Zgadzam się z panem, że trzeba przeprowadzić badania czy smog jest szkodliwy. Bo być może okaże się, że nie jest, a nawet przedłuża życie. Więc po co niepotrzebnie inwestować w walkę z zanieczyszczeniami? Naprawdę poprawił mi pan humor.
      Dodaj odpowiedź 1 2
        Odpowiedzi: 0
      • Tomek IP
        Co za baran z tego redaktora, pisać tylko i wyłącznie po to aby negować każdego i wszystko, a w zamian dostawać pieniądze hm... dobrze sie koleś ustawił. Ciekawy jestem czy oprócz tego mielenia cokolwiek konstruktywnego z tego kiedykolwiek wynikło. A jak tak pan redaktorzyna oburzony podnoszeniem larum na temat zanieczyszczenia powietrza to nie sobie pojeździ po wsiach wokół Krakowa i w samym Krakowie, niech sie zaciągnie mocno powietrzem przez kilka dni ciekawy jestem jego odczucia, niech wychowuje dzieci w kotłowni zamiast na prawdziwie światłym powietrzu, skoro uważa ze nic nadzwyczjnego sie nie dzieje
        Dodaj odpowiedź 6 2
          Odpowiedzi: 0
        • Józef Kucharczyk IP
          Brawo panie Łukaszu, całkowicie zgadzam się z Panem!
          Dodaj odpowiedź 2 6
            Odpowiedzi: 0
          • heniek IP
            sprawa nie jest tak prosta - jedno pismo i się załatwi wszystko .Smog jest faktem. Drastyczne przekroczenia są parę razy w roku.Trochę mniejsze cały czas ,także w lecie. Mieszkam na Śląsku .Była możliwość podpięcia się do sieci CO z kopalni .Zrobili to prawie wszyscy.Mój wujek ,pracujący górnik miał 8 t węgla deputatu. Dawał go sobie wypłacić ,a pieniądze szły na zapłatę za ogrzewanie (około 5 tys.).Ale likwidowano kopalnie i nie bardzo było co zrobić z urzędnikami z tych zakładów. Zrobiono dyrekcję ciepłowni ,prezes zarabiał 24 tys. czterech wiceprezesów po 12 i przeszło setka biuralistów. Cena ciepła skoczyła trzykrotnie. Skutkowało to stopniowym odłączaniem się klientów ciepłowni.Na ulicy gdzie mieszka moja rodzina zostały w sieci tylko 2 domy - i zostały tylko dlatego ,że dzieci starszych ludzi tam mieszkających dopłacają im do ogrzewania. Byłem na zebraniu organizowanym przez władze mojego miasta z dyrekcją ciepłowni.Główny mechanik tej firmy wyliczył mi ,że jak ocieplę dom ( około 40 tys.) wymienię okna na najnowsze ( około 20 tys.) to rachunki za ciepło mają szanse być takie jak za ogrzewanie gazem .Dziękuję .
            Dodaj odpowiedź 3 0
              Odpowiedzi: 0
            • mihash IP
              Żeby się przekonać jak zanieczyszczone mamy powietrze, nie trzeba oglądać telewizji czy czytać gazet. Wystarczy wyjść na zewnątrz i nabrać powietrza do płuc. Tłumaczenie, że ludzi nie stać na węgiel lepszej jakości i dlatego palą mułem jest śmieszne. Wystarczy tylko pewne rzeczy przekalkulować. Stary piec c.o. w którym da się spalić wszystko przykładowo spala 6 ton węgla na sezon. Jeżeli użytkownik zdecyduje się na zakup tańszego mułu, wtedy spali go 2 razy więcej (12 ton) niż węgla ponieważ nie jest już to paliwo tak wydajne jak węgiel. Węgiel kosztuje około 540zł/tonę a muł 280zł/tona więc gdzie ta oszczędność? Popiołu i brudu przy paleniu mułem jest bardzo dużo. Ile do pieca wrzucasz tyle z niego wyciągasz. Sam to kiedyś przerabiałem. Nie trzeba wymieniać pieca by nie dymić. Trzeba zmienić system palenia na tzw. górne spalanie i problem z głowy. Ze spalaniem śmieci także można sobie łatwo poradzić bez stosowania kar. Np. w Niemczech klient musi płacić kaucję za każdego rodzaju butelkę pet. Myślę, że w Polsce łatwo by się to sprawdziło, ponieważ Polak zamiast wrzucić butelkę do pieca, pobiegłby z nią z powrotem do sklepu żeby odzyskać kaucję. Zamiast kłócić się, że PO to a PIS tamto, trzeba działać. W moim miasteczku nowoczesna chce "działać" w kwestii zanieczyszczenia powietrza i zapraszają na rozmowy. Śmiechu warte.
              Dodaj odpowiedź 5 3
                Odpowiedzi: 1
              • Dziennikarz cep IP
                Co za cep - naskakuje na medialny odzew o smogu a sam właśnie w nim uczestniczy tym tekstem. Na ale cóż pisowska hipokryzja nie zna granic
                Dodaj odpowiedź 10 9
                  Odpowiedzi: 0
                • LtPit IP
                  Szum medialny wokół smogu to jeden z elementów potrzebnych żeby ze społeczeństwa wydusić jeszcze parę złotych. Rząd a konkretnie Urząd Celny ma dość dokładne dane ile poszczególne gospodarstwo domowe zużyło węgla w sezonie-mianowicie DD(obowiązuje co najmniej od 2-3 lat) czyli Dokument Dostawy węgla który każdy sprzedający musi wystawić klientowi a ten parafować. Na nim jest ilość, gatunek, adres i dokładne dane kupującego. Stąd już tylko krok do przyłożenia następnego podatku: trujesz, to płać dokładnie wiemy ile zużyłeś w poprzednich sezonach węgla. Kto na tym może skorzystać myślę, że wiele osób i instytucji zaczynając od np.: Rosji(gaz), handlujący emisją CO2(ci to już są na level master w wyciąganiu pieniędzy z niczego zarabiają na czymś czego nie ma, a smog to przecież ich działka), rząd też coś uszczknie do budżetu, organizacje eko walczące ze smogiem itp, itd. Tylko, że od tego powietrze się nie poprawi przykład: miliardy $ poszło na walkę z CO2-handel emisjami ale od tego nie ubywa w atmosferze dwutlenku a kasy w naszych kieszeniach, to samo będzie z walką ze smogiem. Następny pretekst do dobrania się do naszych pieniędzy, a szum medialny wokół smogu to element duraczenia mas i lub wojny informacyjnej. Oczywiście problem jest jak najbardziej realny tylko, że "uświadomienie" ludzi i "sposób"uporania się z nim śmiem twierdzić był dawno zaplanowane a efektem będzie dalsze zubożenie zwykłych ludzi, chyba, że znajdzie się ktoś myślący o kraju wśród rządzących i spróbuje wywalić ten stolik z ustawionymi kartami.
                  Dodaj odpowiedź 6 6
                    Odpowiedzi: 1
                  • Olapeka IP
                    Polecam poczytać o smogu w UK który zabił szacunkowo 12 tysięcy osób. Typowe upośledzenie prawicy- o zapłonione komórki bije się jak lew ale jeżeli chodzi o żyjących ludzi który umrą od chorób płucnych albo od powikłań od chemikaliów to wyłożone. Aż mi smutno że kliknęłam w link i powiększyłam Państwa szmatławcowi oglądalność.
                    Dodaj odpowiedź 34 6
                      Odpowiedzi: 0
                    • DanielosVK IP
                      Pan redaktor powinien przed pisaniem tekstów nabrać jakiejkolwiek wiedzy na dany temat i dopiero potem się wypowiadać. Już nie wspomnę o obrzydliwym wrzucaniu polityki tam, gdzie jej nie ma. Akurat polscy rządzący są w tej sprawie żałośnie bierni.
                      Dodaj odpowiedź 24 6
                        Odpowiedzi: 1
                      • Pierwszy NZS IP
                        Domowa strefa komfortu - trzeba sobie kupić oczyszczacz powietrza z filtrem węglowym i Hepa ;)
                        Dodaj odpowiedź 3 0
                          Odpowiedzi: 0
                        • Carlito IP
                          Przykład od czego można już zacząć: Zarząd Budynków Komunalnych częściowo dotuje rodzinom koszty najmu u właścicieli nieruchomości (sami nie mają na tyle budynków więc dotują). Właściciel, który ogrzewa gazem (wyższe koszty) powinien ponosić z tego tytułu ulgę (wyższy przelicznik ze metr) - bo i tak koszty ponosi najemca. Niestety nie ma takiego mechanizmu. Urzędu nie interesuje czym opalany jest budynek. Nie ma dodatkowych 'punktów'. To jest do zrobienia od zaraz...jednym pismem...
                          Dodaj odpowiedź 7 0
                            Odpowiedzi: 0
                          • no szkoda IP
                            szkoda komentarza
                            Dodaj odpowiedź 9 7
                              Odpowiedzi: 0
                            • Jacek IP
                              Mnie drapie w gardle a tu PiSowski dziennikarz mi mówi, że mi się tylko wydaje.
                              Dodaj odpowiedź 20 15
                                Odpowiedzi: 1
                              • Tymon IP
                                Węglem marnej jakości nie palą Janusze z Podkarpacia, tylko ci, których stać na nowoczesne auta, o których Pan pisze, a na opał dobrej jakości im szkoda...
                                Dodaj odpowiedź 13 6
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także