W jednym z branżowych pism pojawił się niedawno felieton, którego tytuł wskazywał, że ceny drewna w Polsce „przekroczyły poziom wyobraźni”. Przytoczone liczby robią wrażenie. Przykład pierwszy z brzegu: świerk W_Standard kupowany na aukcjach nawet za 700 zł/m3, podczas gdy jeszcze niedawno jego cena w PLD wynosiła 242 zł/m3. Chyba rzeczywiście mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną.
Podał Pan przykład dużej zwyżki cen drewna, która – przyznaję – robi wrażenie. Ale czy Pan wie, że tego świerka W_Standard w tak wysokiej cenie sprzedano na aukcjach tylko 900 m3, a w normalnych cenach w pierwszym kwartale 2021 r. sprzedano ponad pół miliona m3 tego surowca?
Ale nie zaprzeczy Pan, że cena drastycznie wzrosła…
Wzrosła, ale akurat ta cena nie ma większego wpływu na podaż drewna na polskim rynku. Niestety niewiele osób zna system sprzedaży drewna w Polsce, ale wszyscy chcą go komentować. Dlatego warto przybliżyć Czytelnikom ten system, bo jest dość skomplikowany. Głównym kanałem i sposobem sprzedaży drewna w Polsce jest Portal Leśno-Drzewny, do którego trafia 80 proc. rocznej puli drewna przeznaczonego do sprzedaży przedsiębiorcom. Przetargi w portalu na dany rok są organizowane jesienią roku poprzedzającego – czyli w 2020 roku rozstrzygnięto przetargi na rok 2021. Za pośrednictwem portalu stali klienci, czyli nabywcy mający historię zakupów, mogą zakontraktować dostawy drewna na cały rok kalendarzowy. Cena surowca w zawartej w ten sposób rocznej umowie sprzedaży jest stała – nie zmienia się bez względu na sytuację na rynku. Pozostałe 20 proc. puli drewna przeznaczonego do sprzedaży przedsiębiorcom jest oferowane w ramach dwóch edycji aukcji systemowych. Pierwsza, podobnie jak sprzedaż w portalu, odbywa się jesienią w roku poprzedzającym, tuż po przetargach w portalu. Umowy są zawierane na okres pierwszego półrocza nadchodzącego roku. Druga edycja jest organizowana wiosną – umowy są zawierane na okres drugiego półrocza danego roku. W ramach każdej z dwóch edycji aukcji oferowane jest po około 10 proc. ilości ze wspomnianej 20-procentowej puli dla przedsiębiorców. Również w tych umowach ceny surowca są stałe przez cały okres ich obowiązywania. Dodatkowo w ciągu roku za pośrednictwem zwykłych aukcji w aplikacji edrewno sprzedawane jest drewno np. nieodebrane przez nabywców, dodatkowo pozyskane podczas usuwania skutków klęsk żywiołowych, gradacji szkodników, wycinek pod inwestycje drogowe itp. Mówiąc więc o tegorocznym wzroście cen, pamiętajmy, że może on dotyczyć tylko około 10% - z drugiej wiosennej edycji aukcji - ogólnej ilości drewna sprzedanego przedsiębiorcom przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Należy przy tym spodziewać się czasowego utrzymania wysokich cen na bieżących aukcjach z powodu silnego popytu na wybrane sortymenty drewna.
Z czego wynikają tak szybko rosnące ceny? Jaki wpływ na polski rynek oraz na ceny mają Lasy Państwowe, które pokrywają przecież w ok. 90 procentach krajowego zapotrzebowania na ten surowiec?
Eksperci branży drzewnej jako przyczynę wzrostu cen na drewno w Polsce podają wzrost cen tego surowca na rynkach światowych, głównie w USA, gdzie dominuje budownictwo drewniane. Światowa gospodarka to system naczyń połączonych i wszelkie zmiany na rynkach zagranicznych odbijają się na rynku polskim. Sprawozdania finansowe firm drzewnych potwierdzają, że branża przeżywa niesamowity rozkwit, osiągając bardzo dobre wyniki sprzedaży. Trzeba też wziąć pod uwagę, że drożeją wszystkie materiały budowlane.
Mówi się, że obecna sytuacja jest pochodną błędów z 2017 r., kiedy po „huraganie stulecia” otworzono furtkę dla zagranicznych nabywców. Słyszy się o dużym eksporcie polskiego drewna do krajów unijnych, ale też do Chin, które skupują ogromne ilości tego surowca z wielu krajów świata, rozregulowując lokalne rynki. Ile drewna z polskich lasów przekracza granice naszego państwa?
W 2017 r. Lasy Państwowe stanęły przed ogromnym wyzwaniem „uprzątnięcia” skutków największej w historii klęski żywiołowej. Trzeba było jak najszybciej udrożnić drogi, oczyścić teren i odnowić las. A mówimy o obszarze 80 tys. ha, na którym zostało powalone około 10 mln m3 drewna, czyli więcej niż ¼ rocznego pozyskania drewna w całej Polsce. Lasy Państwowe to jednostka działająca według jasno określonych przepisów prawa, dlatego sprzedaż drewna poklęskowego odbyła się na takich samych zasadach jak drewna pozyskiwanego w normalnym trybie. Więc o jakich błędach, o jakiej furtce mowa? Jeśli zaś chodzi o eksport drewna to po pierwsze, Lasy Państwowe w ogóle go nie eksportują, a po drugie, statystyki GUS pokazują zupełnie inne, znacznie mniejsze wielkości eksportu drewna do Chin, niż podają organizacje reprezentujące przemysł drzewny i nagłaśniają bez weryfikacji niektóre media.
A eksport przez pośredników? Czy państwo może, czy powinno i czy kontroluje krajowych nabywców, którzy kupują surowiec z Lasów Państwowych tylko po to, by zaraz sprzedać go zagranicznym nabywcom, np. właśnie z Chin? Dla niewielkich firm zajmujących się przerabianiem drewna perspektywa zmiany profilu działalności wyłącznie na pośrednictwo, co oznacza zmniejszenie kosztów i zwolnienie pracowników, może być kusząca.
Przede wszystkim należałoby sprecyzować definicję pośrednika. Czy pośrednikiem jest każdy przedsiębiorca, który odsprzedaje surowiec - również taki, który tylko częściowo go przetwarza, a jeśli tak, to w jakim stopniu? Czy Dyrektor Generalny Lasów Państwowych może zakazywać dopuszczonej na mocy prawa międzynarodowego działalności handlowej? Czy taki nadzór nie przypominałby okresu gospodarki centralnie planowanej i walki ze spekulantami?
Sam niedawno odczułem na własnej skórze, że drewna w Polsce brakuje. W firmie produkującej kuchenne blaty usłyszałem, że połowa towarów z katalogu nie jest dostępna, bo brakuje surowca. Z czego to wynika i co moglibyśmy z tym zrobić? Perspektywa, zwłaszcza za sprawą unijnej strategii bioróżnorodności, nie maluje się w jasnych barwach.
A może w rzeczywistości wcale nie brakuje w Polsce drewna, tylko krajowi producenci wolą sprzedawać swoje towary za granicę, bo osiągają tam znacznie wyższe zyski? A jeśli to by była prawda, to czy mielibyśmy im tego zakazać? Nie może Pan sprzedać tego stołu za granicę, bo naruszy Pan interes polskiego konsumenta. Absurd? Absurd, choć brzmi znajomo… Z jednym się natomiast zgodzę, Unijna Strategia Bioróżnorodności wprowadzająca drastyczne ograniczenia w użytkowaniu lasów z pewnością przyczyni się do zmniejszenia rozmiaru pozyskania drewna w Europie. A to oznacza poważne kłopoty z dostępnością tego surowca i zapewne kolejny wzrost cen.
Światowy drastyczny wzrost cen to już dziś sytuacja niekomfortowa dla klientów, ale dla Lasów Państwowych musi oznaczać rekordowe przychody…
Nie oznacza. Przed chwilą tłumaczyłem, że drewno, które trafia w tym roku na polski rynek, zostało w 90 procentach sprzedane w zeszłym roku, po zeszłorocznych cenach, a tylko 10 procent po wyższych cenach na wiosnę tego roku. Są to kontrakty długoterminowe, a ceny stałe. Nie wypowiadaliśmy tych umów. Dlatego nie mamy żadnych rzekomo rekordowo wysokich przychodów.
Większy popyt to także większa podaż? A może Lasy Państwowe wykorzystują sytuację na rynku i zwiększają ilość pozyskiwanego surowca?
To kolejna kwestia wymagająca wyjaśnienia, bowiem mamy do czynienia z zalewem fakenewsów na ten temat. W lasach przez nas zarządzanych pozyskujemy drewno na podstawie ściśle określonych 10-letnich Planów Urządzenia Lasu (PUL), sporządzanych dla poszczególnych nadleśnictw i zatwierdzanych przez ministra nadzorującego działalność Lasów Państwowych. Wielkość pozyskania jest nazywana etatem użytkowania. Co roku, przez kolejne 10 lat, zgodnie z PUL pozyskiwana jest mniej więcej 1/10 etatu. Nie mają na to wpływu ani zmiany popytu na wolnym rynku, ani wahania cen, nie mają wpływu decyzje polityków, biznesu, a nawet sami leśnicy nie mogą zmienić wielkości pozyskania – wszystko jest dokładnie planowane co 10 lat i ściśle realizowane zgodnie z tym planem. I co najważniejsze – każdy taki plan, opracowany przez ekspertów na podstawie wielu analiz i badań, zakłada odpowiedzialną, racjonalną i zrównoważoną gospodarkę leśną. Zapewnia stabilne dostawy surowca polskiej gospodarce, ale przede wszystkim gwarantuje, że lasy z roku na rok się rozwijają i są w coraz lepszej kondycji. A Lasy Państwowe są tego gwarantem. Takie są fakty. Nie podważą tego ani niektóre środowiska ekologiczne, które nam zarzucają, że interesują nas wyłącznie pieniądze i dlatego w okresach koniunktury na pewno zwiększamy pozyskanie, ani lobbyści przemysłu drzewnego, którzy z kolei nam zarzucają odwrotnie, że spiskujemy z Chińczykami i ograniczamy pozyskanie, by windować ceny. I jedni, i drudzy mijają się z prawdą. Jednak muszę przyznać, że takie absurdalne oskarżenia o dewastację lasów czy gospodarkę rabunkową, nas, leśników, bolą. Tym bardziej że oskarżający doskonale wiedzą jaka jest prawda. Pytanie, dlaczego mimo to rzucają fałszywe oskarżenia. Zaś wszystkich, którym naprawdę leży na sercu dobro polskiej przyrody, zapewniam: nasze lasy mają się bardzo dobrze, jest ich coraz więcej, są coraz piękniejsze i mają profesjonalnych opiekunów, którzy o nie dbają.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
