Uczmy Ukraińców historii

Uczmy Ukraińców historii

Dodano: 3
Marsz ku czci Stepana Bandery w Kijowie
Marsz ku czci Stepana Bandery w Kijowie / Źródło: PAP/EPA / SERGEY DOLZHENKO
Z Michałem Dworczykiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości rozmawia Maciej Pieczyński.

Ukraińscy nacjonaliści posługują się symboliką OUN-UPA jako ostrzem wymierzonym aktualnie w Rosję. Z drugiej strony Ukraińcy mają często wobec Polski dość roszczeniową postawę, chwalą nas jako sojuszników dopóty, dopóki jesteśmy wobec nich bezkrytyczni. A po drugie, ten sam rzecznik Prawego Sektora, który dziś potępia akt wandalizmu, w udzielonym mi wywiadzie deklarował chęć krwawej rewolucji na Ukrainie, w efekcie której prezydent Poroszenko zostanie rozstrzelany w „piwnicy budynku administracji prezydenta”. Może, jeśli nie spróbujemy korygować postaw Ukraińców, to za jakiś czas o naszych politykach zaczną tak mówić?

Ukraina jest krajem niezależnym i może prowadzić własną politykę historyczną. Jednak Polska jest również krajem suwerennym i także może, a nawet powinna, prowadzić politykę, która z punktu widzenia polskiej racji stanu jest najlepsza. W moim przekonaniu najważniejsze z punktu widzenia Polski jest dbanie o to, żeby Ukraińcy poznali prawdę historyczną, a nie posługiwali się zmanipulowaną, propagandową wersją historii. Powinniśmy o to zabiegać, przygotowując publikacje w języku ukraińskim, przedstawiające rzeczywisty przebieg wydarzeń i prawdziwe relacje polsko-ukraińskie. Powinniśmy dotrzeć z przekazem do zwykłych Ukraińców, nawet jeżeli część polityków tego kraju nie wyraża tym zainteresowania. Ponadto uważam, że bagatelizowanie gloryfikacji OUN i UPA jest niewłaściwe. Dzisiaj ostrze tej propagandy i niechęci jest wymierzone w Rosję, jednak nie ma żadnej gwarancji, że za pięć lub dziesięć lat te złe emocje nie zostaną skierowane przeciw Polsce. Przemoc, stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, działanie zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki – a to właśnie cechy integralnego nacjonalizmu ukraińskiego – powinny zostać jednoznacznie potępione i na zawsze wykluczone z polityki zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej. (...)

Zgadza się pan z Piotrem Tymą, prezesem Związku Ukraińców w Polsce, który twierdzi, że państwo polskie bagatelizuje antyukraińską falę?

Absolutnie nie zgadzam się z tą diagnozą. Wydaje mi się, że niestety na opinie prezesa Związku Ukraińców w Polsce mają coraz większy wpływ jego sympatie i antypatie polityczne. Ponieważ gdybyśmy przyjęli taką logikę, należałoby stwierdzić, że pobicie naukowców polskich w 2017 r. jadących do Lwowa, to z kolei przejaw nacjonalizmu ukraińskiego i niechęci do Polaków. A to nie jest prawda. Zdarzają się różnego rodzaju incydenty, które powinny być tępione, a ich sprawcy – karani. Jednak wyciąganie zbyt daleko idących wniosków – czy to w przypadku zaatakowania ukraińskiej procesji w Przemyślu, czy też pobicia polskich naukowców na Ukrainie – jest niewłaściwe i ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Problemu oczywiście nie można bagatelizować, ale również nie można celowo takich zdarzeń wyolbrzymiać.

Cały wywiad dostępny jest w 4/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Maciej Pieczyński
-
 3
Czytaj także