Z informacji, które publikuje portal dziennika „Fakt” wynika, że Bartłomiej Misiewicz ma stracić pracę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, ale nie będą to jedyne konsekwencje jego działalności. Oprócz tego, współpracownik Antoniego Macierewicza ma zostać wyrzucony z partii, a cała sprawa zostanie zamknięta jeszcze przed przerwą świąteczną.
Warto dodać, że Jarosław Kaczyński zarządził stworzenie specjalnej, wewnątrzpartyjnej komisji śledczej, która ma zbadać sprawę Bartłomieja Misiewicza i okoliczności jego zatrudnienia w PGZ. Prace komisji, w której znaleźli się posłowie Marek Suski, Mariusz Kamiński oraz Joachim Brudziński, mają rozpocząć się już we czwartek. Podczas spotkania, wyjaśnienia będzie składał sam Misiewicz.
Sprawa zatrudnienia Bartłomieja Misiewicza w PGZ jako pełnomocnika zarządu ds. komunikacji wywołała falę krytyki, ponieważ „Fakt” donosił, że jego zarobki będą mogły sięgać nawet 50 tys. zł, a samemu współpracownikowi Macierewicza ma przysługiwać auto służbowe. Bartłomiej Misiewicz zaprzeczył tym informacjom.
Sprawę zatrudnienia w PGZ współpracownika szefa MON Antoniego Macierewicza skomentował minister Henryk Kowalczyk. – Bartłomiej Misiewicz musi odejść z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Inaczej kancelaria premiera będzie interweniować – mówił w rozmowie z rmf24.pl.
Czytaj też:
Jest oświadczenie PGZ ws. Misiewicza