KrajEuropa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

Beata Szydło, premier RP
Beata Szydło, premier RP / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Dodano 138
Stare przysłowie uczy, że kto chce psa, uderzyć, kija zawsze znajdzie. Ale nie z każdego kija, jaki się nadarzy, warto korzystać – podpowiada zdrowy rozsądek. Panu Timmermansowi najwyraźniej rozsądku zabrakło i szukając pretekstu do ataku na polską ustawę o ustroju sądów powszechnych przyczepił się do tego, że dostosowała ona wiek przechodzenia sędziów w stan spoczynku do obowiązującego w Polsce wieku emerytalnego, innego dla mężczyzn, innego dla kobiet. Zdaniem wiceprzewodniczącego KE, jest to dyskryminacja płciowa (nie wyjaśnił, która konkretnie płeć jest dyskryminowana – męska dłuższą pracą czy żeńska dłuższą emeryturą) i złamanie aż dwóch unijnych konwencji „równościowych”.

NSZZ „Solidarność” zareagowała na tę deklarację Timmermansa listem dopytującym się, czy to znaczy, że Komisja kwestionuje przywrócenie przez Polskę generalnie niższego, a zwłaszcza niższego dla kobiet wieku emerytalnego. Komisja zareagowała jak na nią niezwykle szybko i przez swą rzeczniczkę odpisała, że owszem, różny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn to dyskryminacja i komisja to potępia. Ponieważ zróżnicowanie wieku emerytalnego obowiązuje w coś około dziesięciu krajach Unii, trzeba tu było znaleźć kolejnego kija i jakoś uzasadnić przyjęcie akurat wobec Polski stanowiska „co wolno wojewodzie”.

Komisja uzasadniła je tak, że wprawdzie nie żąda, żeby wszystkie kraje, które mają różny wiek emerytalny, natychmiast go ujednoliciły, ale muszą one „dążyć” do tego. Polska zaś najpierw, za rządów PO, wprowadziła rozwiązanie „równościowe”, a potem, już za rządów PiS, przywróciła poprzednie, „dyskryminacyjne”, więc w przeciwieństwie do pozostałych państw, które „dążą”, choć jakby bezobjawowo, zostaną nam wyciągnięte bliżej nieokreślone, ale na pewno surowe i strasznie konsekwencje. Można oczywiście zapytać, dlaczego szanowna Komisja nie kładła się Rejtanem i nie protestowała wtedy, gdy zmieniał się wektor „dążenia”, a przystosunkowała się do sprawy dopiero by zakwestionować reformę sądownictwa, w której kwestia ta jest, delikatnie mówiąc, marginalna – ale właściwie po co? „Pan wiesz, a ja się domyślam”.

Powiem Państwu, co ja bym w takiej sytuacji zrobił, gdybym był Jarosławem Kaczyńskim. Otóż zrobiłbym Orbana. To znaczy, po odegraniu wielkiego teatru „walczymy ze wszystkich sił”, akurat w tej sprawie Komisji Europejskiej uległ. Ale tak, żeby nikt w Polsce nie miał wątpliwości, że cofnięcie popularnej w społeczeństwie ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego (mówiąc prościej, że cofnięcie cofnięcia niepopularnej „reformy” PO) to wina Junckera, Timmermansa i inspirującego ich do antypolskich działań Tuska. „Nie możemy kopać się z koniem”, „ustępujemy przed przemocą”, „oto skutki bezmyślnej polityki »brzydkiej panny bez posagu« i »spływania z głównym nurtem« prowadzonej przez naszych poprzedników” etc.

Dlaczego tak? Bo akurat obniżenie wieku emerytalnego to pułapka, w którą się PiS wpakował i która do niedawna wydawała się pułapką bez wyjścia. PO nie podniosła wieku emerytalnego ot, tak sobie, z czystej złośliwości wobec wyborców. Po prostu wobec coraz dłuższego życia Polaków utrzymywanie wieku 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn musi rozwalić finanse państwa, prędzej czy później. W „teoretycznym” państwie PO groziło to prędzej. PiS zdołał nieco zwiększyć wpływy do budżetu – ale też podniósł i obiecuje nadal podnosić wydatki – to jednak tylko odsuwa problem w czasie. Możliwość tak wczesnego wychodzenia z rynku pracy to najgroźniejsza z tykających pod Polską i pod obecną władzą bomb, jedni eksperci mówią, że może ona wybuchnąć już za dwa lata, inni że dopiero za siedem, ale „e, nie będzie tak źle, może jakoś się uda” mówią tylko ci, którzy się nie znają, jak zawsze zresztą.

Z drugiej strony – wycofać się ze sztandarowej obietnicy „dobrej zmiany”, i to jednej z nielicznych, które się udało zrealizować, PiS nie może w żadnym wypadku.

I oto nagle głupek z Brukseli, chcąc się przysłużyć kolegom z PO, rzuca PiSowi ratunkową linę. Brać! Łapać ją i ciągnąć! Tym bardziej, że da to dodatkowe korzyści, obniżając w Polsce popularność Unii jako takiej i mocno osłabiając środowiska chętne do odgrywania w konflikcie z nią roli „V kolumny”.

Nie ma co prawda pewności, czy poważny konflikt z Unią jest nieunikniony – ale trzeba się z tym liczyć. Jest kilka możliwych interpretacji wzmagającej się niechęci eurokratów do Polski, Węgier i innych krajów naszego regionu. Raczej nie wyjaśnia jej lobbing tutejszych „wysadzonych z siodła” przez podwójne zwycięstwo PiS w 2015. Gdyby bombardowani prośbami o „bratnią pomoc” nie widzieli w tym korzyści dla siebie, jedynym skutkiem tych próśb byłyby ogólnikowe frazesy.

Wiele wskazuje na to, że robiąc z Polski chłopca do bicia eurokraci, szczególnie Komisja Europejska, kierują się chęcią powiększenia swych kompetencji ponad to, co przyznają im traktaty. Chcą się rozepchnąć, „sfalandyzować” wspólnotowe prawo w taki sposób, aby ustawić się na pozycji nad-rządu, ponad państwami narodowymi.

To dążenie jest oczywiste, podobnie, jak ideologiczne zaślepienie, przypominające stan umysłów sowieckiego politbiura z czasów Andropowa czy Czernienki. Ludzie od lat funkcjonujący w eurokratycznym światku zapewne naprawdę wierzą, że „integracja europejska” jest procesem obiektywnie nieodwracalnym i historycznie zdeterminowanym, że może jedynie przyśpieszać i musi przyśpieszać, albowiem na wszelkie wywołane przez nią problemy receptą jest więcej integracji.

Nie wyklucza to jednak, że w działaniach, zakrawających w swej przeciwskuteczności na szaleństwo, niezbyt lotni i mający słaby kontakt z rzeczywistością politycy w rodzaju Timmermansa i Junckera korzystają ze wsparcia lobby znacznie bardziej realistycznie definiującego swe interesy.

Wydaje się oczywiste, choć rzadko kto daje temu otwarcie przekonanie, że w kręgach decydującej o losach Unii oligarchii dawno już zapanowało przekonanie, iż dla uratowania chwiejącej się konstrukcji trzeba ją znacząco zmniejszyć. Wiele z tego, co generują zachodnie media, wydaje się przygotowaniem artyleryjskim przed szykowaną operacją. Ciągłe oskarżanie środkowej Europy o łamanie „podstawowych praw i wolności” czy „standardów”, o autorytarne ciągoty, nacjonalizm i inne najstraszliwsze w europejskiej propagandzie zbrodnie wydaje mi się typowym zachowaniem agresora, szykującego się do napaści. Od czego zaczyna się agresywna wojna? Prawie zawsze od oskarżenia upatrzonej ofiary, że to ona ma agresywne zamiary, i od jej moralnego delegitymizowania oskarżeniami o łamanie praw zamieszkującej na jej terenie mniejszości narodowych czy religijnych związanych z agresorem.

Ciągłe wmawianie, że Polska, Węgry, Słowacja czy inne „niewdzięczne” kraje regionu chcą wyjść z Europy wydaje się w istocie uzasadnianiem szykowanego wypchnięcia nas z „unii pierwszej prędkości”. Bo taki scenariusz wydaje się przyświecać oligarchii: podzielić Unię na metropolię i kolonialne, wyzyskiwane znacznie bezczelniej niż dotąd peryferia. Niejasna pozostaje planowane granica podziału. Wielu analityków spodziewa się, że ma ją stanowić granica strefy euro. Odkąd jednak pojawił się Macron zupełnie otwarcie realizujący eksperyment odrzucenia konstytuujących wspólnotę zasad swobody przepływu kapitału, inwestycji i siły roboczej na rzecz protekcjonizmu i grupowego egoizmu państw najbogatszych, podejrzewam, że planowane cięcie ma być głębsze i posłużyć nie tylko cofnięciu rozszerzenia, uznawanego dziś za pochopne, ale także zmarginalizowaniu używającej wspólnej waluty południowej i wschodniej „biedoty”.

Tak czy owak, w perspektywie pięciu-dziesięciu lat czeka nas poważne wyzwanie, związane z kształtowaniem nowego (acz w istocie starego) europejskiego porządku. Samo w sobie wspomniane „wypchnięcie” nie musi być dla nas złe, ale musi dokonać się na warunkach gwarantujących nam status kraju suwerennego, a nie półkolonii czy protektoratu. To temat na osobne analizy i dociekania, ograniczę się do przypomnienia, że naszym żywotnym interesem jest wspólny europejski obszar gospodarczy i uczestnictwo w nim – nie jest nim natomiast polityczny związek państw europejskich, i uczestnictwo w nim należy traktować jako cenę za uczestnictwo w obszarze gospodarczym.
Jest naszym żywotnym interesem, na przykład, spełniać warunki członkostwa w strefie euro, ale też, spełniając je, jak najdłużej do wspólnej waluty nie przystępować. Nie żebym to wykluczał, ale dopiero w momencie, gdy stan polskiej gospodarki gwarantować będzie, że wspólna waluta z Niemcami i Francją będzie korzystna dla nas, a nie dla nich. Zanim to nastąpi, trzeba pod wszelkimi możliwymi pretekstami odwlekać sprawę; ale jednoznacznej odmowy udzielić nie możemy, to by nas bowiem od europejskich rynków odcięło, a długo jeszcze nic nam tej straty nie będzie w stanie zrekompensować.

W tej grze atutem mogą być wzajemne relacje „trójmorza” – wręcz narzucającej się odpowiedzi na dążenia eurooligarchii do wyodrębnienia europejskiej „metropolii” i oddzielenia jej o od „peryferiów” – a także interesy amerykańskie i chińskie w środkowej Europie. Enigmą jest Rosja, w której nie widać nawet potencjalnego partnera do racjonalnej gry politycznej; możemy jedynie na takiego oczekiwać i powtarzać sobie, że „dłużej klasztora niż przeora”. Natomiast dużym problemem będzie wspomniana już tutejsza „V kolumna”, jaką staje się „opozycja totalna”, z natury swej – jako emanacja tego, co teoria państwa postkolonialnego nazywa „elitą kompradorską” a więc obsługującą we własnym kraju interesy zewnętrzne – skłonna do czynienia tu dywersji i „bałwanienia”, mówiąc językiem Szwejka, obywateli polskich w duchu bezwzględnego rozpłaszczenia przed polityczną, ideologiczną i gospodarczą kolonizacją.

Napisałem „gdybym był Jarosławem Kaczyńskim”. Ale oczywiście, ja nie mam jego wpływu na polską politykę, a on nie jest Ziemkiewiczem, więc, jak mawiał stary Rzecki – „ale cóż tam marzyć o tem”…

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 138
  • Chris IP
    Panie Redaktorze, problem wieku emerytalnego to nie tylko wynik procesów demograficznych. Większość Polaków nie posiada większych oszczędności, a to przede wszystkim dlatego, że ich dochody są nadal żenująco niskie w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. Fakt, że większość krajów zachodniej UE ma wyższy wiek emerytalny nie powinno być dla nas żadnym przykładem. Nie można bowiem porównywać warunków socjoekonomicznych Polski z takimi państwami jak Niemcy, Holandia czy Francja choćby ze względu na to, że warunki pracy czy poziom opieki medycznej funkcjonują tam znacznie lepiej niż u nas. Nie wspomnę już o tym, że stan zdrowia przeciętnego polskiego pracownika fizycznego w wieku 67 lat najczęściej jest krytyczny lub stabilny-pośmiertny. Panie Redaktorze, jeżeli finanse naszego "biednego" kraju nie wytrzymają obniżonego wieku emerytalnego, to jakim sposobem mogłyby utrzymać obciążenia związane z ochroną zdrowia rosnącej liczby pracowników w podeszłym wieku? Dlatego w naszym półfeudalnym kraju panuje wciąż zasada: "emerycie, wesprzyj państwo czynem - umrzyj przed terminem". Idąc tym tropem możemy stopniowo podnosić wiek emerytalny do 70 lub 80 lat, bo zawsze znajdą się "eksperci", którzy stwierdzą, że żyjemy coraz dłużej. Trochę chemicznych odżywek dla staruszków i osiągniemy raj rodem z wizji Huxleya. Tymczasem to nie wiek emerytalny jest odpowiedzialny za problem finansów państwa tylko sposób rozliczania świadczeń oraz niskie płace. Zamiast bredzić, że "nie stać nas" na młodszych emerytów, należy pomyśleć, czy stać nas na utrzymanie pracujących prawie do 70 lat staruszków, kalek i rencistów. Niższy wiek emerytalny w Polsce to nie jest żaden socjalny populizm tylko racjonalna kalkulacja.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • ZwiązekSocjalistycznychRepublikEuropejskich IP
      Słuchajcie tego i podawajcie dalej! Tym jest UE! To powinien wiedzieć KAŻDY POLAK!

      youtube
      youtube
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 1
      • Jurand5 IP
        "I oto nagle głupek z Brukseli, chcąc się przysłużyć kolegom z PO, rzuca PiSowi ratunkową linę. Brać! Łapać ją i ciągnąć! Tym bardziej, że da to dodatkowe korzyści, obniżając w Polsce popularność Unii jako takiej i mocno osłabiając środowiska chętne do odgrywania w konflikcie z nią roli „V kolumny”.". No nie wiem czy to "ratunkowa lina"? przypuśćmy , ze wracamy do poprzedniego rozwiązania PO - wiek emerytalny - 67 lat dla wszystkich, zamiast rozwiązania PiS 60 lat (kobiety) i 65 lat (mężczyźni) i argumentujemy, że tak nam zła łunia kazała (jak chce redaktor). Co wtedy robi zła łunia? Ano pyta Polskę, czemu wyrównała wiek w górę, a nie w dół i np. nie wprowadziła wieku emerytalnego 60 lat dla wszystkich? Przecież oni kazali wyrównywać, ale nie mówili , że w górę!!! Wtedy ta lina, którą brać i łapać każe Pan redaktor, działałaby na korzyść Timmermansa i Junckera, a na niekorzyść rządzących!
        Dodaj odpowiedź 13 7
          Odpowiedzi: 1
        • Michał Sz. IP
          Wprowadzenie euro to eliminacja konieczności przewalutowywania w zasadzie.
          Dodaj odpowiedź 1 14
            Odpowiedzi: 1
          • jurekw IP
            Co prawda Balcerowicz przestał juz byc Pana idolem, ale "myslenie balcerowiczem" zostało. A to zbyt roztropne nie jest.
            To nie trendy demograficzne tworzą "problem emerytalny", ale oparcie systemu o rozliczenia finansowe. Zamiana zobowązań wobec starszego pokolnia na dlug finansowy t przekręt który rozwali każdy system (niezaleznie od wieku emerytalnego).
            Dodaj odpowiedź 14 11
              Odpowiedzi: 0
            • marian IP
              To Europa, czytaj pani Merkel postawiła na ostry konflikt z Polską, sama stawia się w roli dobrej ciotki co to by chciała nam pomóc a rzeczywiste intencje załatwia poprzez kundli z Brukseli. Bez jej zgody żaden nawet nie ośmielił by się nawet warknąć. Nie jest to żadna niezręczność pana Timmermansa, bo dla niego merytoryczny przekaz ma drugorzędne a nawet trzeciorzędne znaczenie, tylko paliwo dla opozycji mające na celu jej wzmocnienie oraz pęknięcie i osłabienie Polski. Jest to oczywiście bezprecedensowa, chamska i brutalna ingerencja w sprawy wewnętrzne Polski, niesłychana jeśli chodzi o europejskie standardy. To jest prawdziwa twarz pani Merkel i jej Unii Europejskiej. Czy takiej Unii chciała większość Polaków głosująca za przystąpieniem? Bardzo w to wątpię.
              Dodaj odpowiedź 56 6
                Odpowiedzi: 0
              • Stefan Kania IP
                Z tym wiekiem emerytalnym to rzeczywiście zagwozdka, ale czy tylko jest to Polski problem, a czy problem wybuchnie, może tak a może nie, "eksperci" mają tą przypadłość że często się mylą, a kiedy przestałem prawie całkowicie "expertom" wierzyć ano byli tacy którzy "reformy" psuja Balcerowicza przedstawiali jako świetlane, co to miało nie być, cuda na patyku i cudowne patyki, a wiadomo że była to chała z zakalcem. Co się natomiast tyczy emerytur to trzeba coś zrobić z tym molochem jakim jest ZUS, mam nadzieję że cały system zostanie zreformowany, w USA nie ma ZUS u i jakoś system rentowy funkcjonuje, tak że nie dowierzajmy zbytnio "ekspertom" bo mają sporo za uszami.
                Dodaj odpowiedź 27 5
                  Odpowiedzi: 1
                • duśpasterz IP
                  Jak zwykle szkoda czasu na czytanie tego steku bzdur.
                  Dodaj odpowiedź 7 52
                    Odpowiedzi: 1
                  • ogólnie to nieszczególnie IP
                    Ogólnie jest dobrze. Ale nieszczególnie. A Ziemkiewicz, jak zwykle, nurza się w zieloność (z żoną) i po wódce (na myszach) bredzi... ale całkiem do rzeczy i rozsądnie.
                    Dodaj odpowiedź 12 20
                      Odpowiedzi: 0
                    • shark IP
                      Jak nie wiesz co właściwie może ci zagrozić ze strony przeciwnika to testuj go do granic jego wytrzymałości. Możesz położyć go na matę, a jak co wycofać się w odpowiednim momencie i wtedy wygrasz.
                      Dodaj odpowiedź 12 1
                        Odpowiedzi: 0
                      • ten ted IP
                        Tym razem nie doczytałem nawet do końca. Coś nie wyszło przy tej sobocie. To stek bzdur.
                        Dodaj odpowiedź 10 35
                          Odpowiedzi: 1
                        • 'areq IP
                          ... ale przede wszystkim należy uważać by piłka nie wpadła miedzy nogami,taki go to tragedia :)
                          Dodaj odpowiedź 3 3
                            Odpowiedzi: 0
                          • Polak'66 IP
                            Skok cywilizacyjny jakiego dokonała Polska pod wodzą elity kompradorskiej każe mi bać się innych rozwiązań. To mówię ja, Polak, rocznik 1966
                            Dodaj odpowiedź 20 42
                              Odpowiedzi: 1
                            • Moja mowa będzie krótka IP
                              Z Unią i Niemcami czy z Rosją i Putinem?
                              Dodaj odpowiedź 15 42
                                Odpowiedzi: 2
                              • rutmistrz IP
                                Walkę ideologiczną o demokrację (ludową) wolność, równość i braterstwo, prowadziła PZPR wspólnie z  KC ZSRR a walkę o pokój realizowano poprzez zbrojenie Układu Warszawskiego. Tą ideologię musieli akceptować wszyscy; kto nie był w pełni świadom otrzymywał kilka lekcji w Pałacu Mostowskich.
                                Odnoszę wrażenie, że Komisja Europejska zaczyna powoli wcielać się w rolę Komitetu Centralnego, tylko ideologia jest inna. Bez możliwości kwestionowania czegokolwiek z tej ideologii pod karą represji. Nie mam zaufania do tych ludzi, którzy obecnie stoją na czele władz Unii. Nie chciałbym, aby historia się powtórzyła.
                                Dodaj odpowiedź 48 5
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także