Miał widzieć kłótnię Ewy Tylman z Adamem Z. Nowy świadek przed sądem

Miał widzieć kłótnię Ewy Tylman z Adamem Z. Nowy świadek przed sądem

Dodano: 
Ewa Tylman
Ewa Tylman 
Dzisiaj przed sądem zeznawała Grzegorz W., mężczyzna, który mógł okazać się kluczowym świadkiem w sprawie zabójstwa 26-latki z Poznania. Świadek zmieniał jednak zeznania i zasłaniał się niepamięcią.

W wrześniu przesłuchano w poznańskim sądzie kolejnych świadków ws. morderstwa Tylman – pracownika aresztu, gdzie przebywał Adam Z. i cztery kobiety, które uczestniczyły w imprezie po której zaginęła 26-latka.

Kluczowy świadek?

Dzisiaj zeznawał natomiast nowy świadek, Grzegorz W., który miał widzieć w noc zaginięcia Tylman, szarpiącą się parę w okolicach mostu św. Rocha. Jak tłumaczył dzisiaj, zeznania składa dopiero teraz, gdyż wcześniej ukrywał się przez policją. Obecnie mężczyzna znajduje się w areszcie w Śremie.

Jego zeznania nie były jednak przełomowe, ponieważ Grzegorz W. zasłaniał się niepamięcią i zmieniał zeznania. – Trudno oprzeć się wrażeniu, że świadek pomylił sąd z telewizyjnym show typu "Mam talent" – komentował zeznania świadka po dzisiejszym posiedzeniu sądu Wojciech Wiza, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman.

– Różnica jest taka, że tam mógłby się tylko skompromitować, a tutaj grozi mu odpowiedzialność karna za składanie fałszywych zeznań. Są dwie możliwości: albo ten człowiek nie był w tym miejscu, o którym mówi, że był, i nie widział tego, co mówi, że widział, albo był świadkiem tego, ale jego możliwości intelektualne nie pozwalają mu na to, żeby to w sposób właściwy i wiarygodny zrelacjonować – dodał Wiza.

Tajemnicza śmierć 26-letniej Ewy Tylman

Śledczy w procesie ustalili, że Adam Z. 23 listopada 2015 r., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy nad rzeką Warta. Następnie nieprzytomną wrzucił do wody.

W akcie oskarżenia szczegółowo opisano wydarzenia, do których miało dojść w okolicach mostu św. Rocha, gdzie zginęła kobieta. Do sprzeczki między 26-latką a oskarżonym miało dojść o godz. 3:21. Kobieta miała wystraszyć się pobudzenia seksualnego chłopaka, w konsekwencji czego zaczęła uciekać. Według aktu oskarżenia, ucieczka miała trwać 5 minut i zakończyć się szarpaniną oraz upadkiem Ewy Tylman ze skarpy.

Zdaniem biegłych, Adam Z. w chwili popełnienia przestępstwa był w pełni poczytalny. Podczas procesu mężczyzna nie przyznaje się do winy i zaprzecza części wcześniej złożonych zeznań. Tłumaczy również, że został zmuszony przez funkcjonariuszy policji do ich złożenia.

Źródło: TVN24 / TVN Poznań
Czytaj także