Koncepcja wysłania wojsk państw tzw. koalicji chętnych na tereny przyfrontowe to jeden z fundamentalnych pomysłów Europy na zagwarantowanie bezpieczeństwa Ukrainie. Rosja jednak od samego początku podkreślała, że nie zgodzi się na takie rozwiązanie. Z informacji, do jakich dotarł "The Telegraph" wynika, że to właśnie Władimir Putin ostatecznie będzie górą.
Wojska na Ukrainie? Tylko za zgodą Putina
"The Telegraph" w swoim artykule powołuje się na kilka źródeł, które potwierdzają, że europejskie wojska nie trafią na Ukrainę. Coraz więcej polityków reprezentujących państwa z tzw. koalicji chętnych przyznaje prywatnie, że ich udział w misji zależy od zgody prezydenta Rosji.Wielu obawia się, że europejskie siły wysłane na Ukrainę, mogłyby zostać uznane przez Rosję za cel.
"Znawcy dyplomacji i obronności ostrzegają, że oznacza to, iż anglo-francuski plan utrzymania zawieszenia broni może zostać zniweczony przez kaprys Kremla.Wewnętrzne napięcia, ujawnione w rocznicę inwazji Putina, będą ciosem dla wysiłków Ukrainy zmierzających do zakończenia wojny" – twierdzi gazeta.
Jeden z europejskich rozmówców gazety związany z obronnością określił potencjalne rozmieszczenie wojsk jako "raczej hipotetyczne" ze względu na długotrwały sprzeciw Putina.
Podczas trzech rund rozmów w sprawie zawieszenia broni ukraińscy i rosyjscy urzędnicy nie byli w stanie przełamać impasu, a Władimir Putin kolejny raz domagał się oddania Rosji terenów Donbasu.
Wojna trwa już cztery lata. Trump obiecywał szybki pokój
Ostrzeżenie wystosowane przez Amerykanów zbiegło się w czasie z czwartą rocznicą rosyjskiej agresji Rosji na Ukrainę, którą prezydent USA Donald Trump obiecywał zakończyć w 24 godziny, jeśli tylko wróci do Białego Domu. Ponieważ jego wizja drogi do pokoju polega na zmuszeniu Ukrainy do kapitulacji, na którą nie zgadza się Kijów, negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Czytaj też:Rosjanie oskarżają Polskę. Chodzi o śmiercionośną broń
