Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Roberta Bąkiewicza winnym spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu Andżeliki Domańskiej. Lider Ruchu Obrony Granic został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie nieodpłatnych prac społecznych przez 30 godzin miesięcznie. Bąkiewicz musi również zapłacić 5 tys. zł zadośćuczynienia oskarżycielce prywatnej. Wyrok jest nieprawomocny i przysługuje od niego odwołanie. Lider ROG już zapowiedział apelację.
Bąkiewicz był oskarżony o naruszenie nietykalności osobistej kobiety, która uczestniczyła w manifestacji Strajku Kobiet 25 października 2020 r. Według relacji "aktywistki", Bąkiewicz miał ją ciągnąć i zepchnąć ze schodów, przez co kobieta upadła i mocno się uderzyła. Do zdarzenia doszło przed kościołem św. Krzyża w Warszawie. Strajk Kobiet prowadził tam agresywny i wulgarny protest po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Straż Narodowa, na której czele stał Bąkiewicz, chroniła świątynię przed wtargnięciem demonstrantów.
Sprawą najpierw zajęła się policja, a potem została przekazana do prokuratury, która zdecydowała się umorzyć postępowanie. Jednak "aktywistka" wniosła do sądu prywatny akt oskarżenia.
Ziobro: Ta sędzia doskonale o tym wiedziała
"Sędzia Marta Pilśnik to zaciekła obrończyni bezprawnego wtrącania się Brukseli w polski wymiar sprawiedliwości. Teraz okazało się, że równie zaciekła obrończyni bezprawnego zakłócania modlitwy ludzi wierzących na terenie kościoła. Zawiesiłem ją dyscyplinarnie w 2021 r., gdy uchyliła areszt prokuratorowi, który wziął milion złotych łapówki za utrudnianie śledztwa w sprawie morderstwa. Tak, morderstwa! Bo nie spodobała się jej Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. A mimo bulwersującego charakteru sprawy i dowodów korupcji umorzyła postępowanie karne wobec prokuratora podejrzanego o łapownictwo" – przypomniał były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
"A teraz skazała Roberta Bąkiewicza za to, że wobec wulgarnej i krzykliwej napaści proaborcyjnych aktywistek bronił prawa ludzi wierzących do spokojnego wykonywania praktyk religijnych. Zarazem bronił kościoła przed dewastacją. Kto wchodzi na teren świątyni i zakłóca spokój ludzi wykonujących praktyki religijne, choćby modlących się, ten narusza ich konstytucyjnie chronioną wolność religijną i działa bezprawnie. Dotyczy to wszystkich świątyń w Polsce, niezależnie od wyznania. Ta sędzia doskonale o tym wiedziała" – wskazał polityk PiS.
"Wiedziała też, że obrona konieczna obejmuje ochronę każdego dobra objętego ochroną prawną. A więc także prawa do wolności religijnej i spokojnej modlitwy. A jednak ślepy lewicowy aktywizm i żądza zemsty przesłoniły jej elementarną sprawiedliwość. Sędzia Pilśnik ponownie sprzeniewierzyła się własnemu ślubowaniu stania na straży prawa" – podsumował.
Czytaj też:
Żurek odwołał rektora AWS. Sopiński: Nie ma prawa
