Najgorsze przed Ukrainą?
  • Wojciech GolonkaAutor:Wojciech Golonka

Najgorsze przed Ukrainą?

Dodano: 
Elektrociepłownia w Kijowie płonie po rosyjskim ataku
Elektrociepłownia w Kijowie płonie po rosyjskim ataku Źródło: Wikimedia Commons
Założenie, że dygnitarzom kremlowskim nie opłaca się puścić z dymem Europy – bo wciąż mieszkają w niej ich rodziny – nie współgra z powracającym stale przekazem propagandowym agencji wywiadów poszczególnych krajów europejskich, informujących nas raz po raz, kiedy Rosja zaatakuje NATO

Bezprecedensowe uderzenie rakietą Oriesznik w Kijów, jakkolwiek sensacyjne i siejące grozę, wraz z zapowiedzią rosyjskich sił zbrojnych, że ukraińska stolica będzie dalej bombardowana, oraz oficjalnym wezwaniem Amerykanów do jej opuszczenia nie jest bynajmniej przejawem nagłej eskalacji wojny na Ukrainie, a naturalną konsekwencją tego, co charakteryzuje ten konflikt w zasadzie od samego początku. I choć dotychczasowy przebieg wojny mógł rodzić pytanie, czy po stronie rosyjskiej rzeczywiście są jakieś nieprzekraczalne czerwone linie (a nie li tylko deklarowane), to już samo nastawienie obu walczących stron, uwzględniając zachodnich partnerów Ukrainy, oznaczało, że stawka w tym konflikcie może być windowana w górę bez większych ograniczeń, doprowadzając do sytuacji patowej (czytaj: rozejmu) … lub brutalnej eskalacji, jeśli nie wręcz rozlania konfliktu na kraje ościenne.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także