Tekst Marcina Skalskiego „Reset z Rosją. Czy Polska stoi przed szansą?” („Do Rzeczy”, nr 19/2026) wywołał burzliwą dyskusję. Powiedzmy sobie szczerze, że kolega Skalski na pewno był świadomy, że wrzucił do szklanki granat, gdyż każdy Polak piszący o Rosji wywołuje kontrowersje co najmniej od końca XVIII stulecia. Do polemiki przystąpili Rafał A. Ziemkiewicz i Piotr Semka, a zachęcony przez Redakcję dorzucę swoje trzy grosze. Zarazem, aby nie wywoływać ciągnących się przez kolejne półrocze polemik, będę starał się nie dyskutować z poszczególnymi polemistami, lecz przedstawić własne stanowisko.
Której Polski dotyczy spór?
W dyskusjach o stosunkach polsko-rosyjskich, resetach, hasłach „To jest nasza wojna” i„To nie jest nasza wojna” zawsze zwraca moją uwagę fakt, że toczą w nich spory jakby dwie odmienne Polski, mające inne granice i inaczej definiujące polskość. Często mówi się o Polsce „piastowskiej” i „jagiellońskiej”. Tak naprawdę były to dwa odmienne państwa, zachowujące ciągłość raczej symboliczną niż praktyczną. Polska piastowska pierwotnie opierała się na bardzo wczesnej (a obecnie dojrzałej) koncepcji państwa narodowego. W jej skład wchodziły różne plemiona czy też – jeśli ktoś woli język bardziej współczesny – etnie posługujące się podobnymi narzeczami, z których narodziły się później jeden naród i język literacki. To Polska między Odrą a Bugiem, przynależąca do kultury zachodniej i o katolickiej tożsamości.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
