Nie ma na Bliskim Wschodzie kraju, który by zaatakował większą liczbę państw regionu niż Izrael pod rządami Netanjahu. I nigdy Izrael w swojej historii nie prowadził tak agresywnych działań jak pod przywództwem tego polityka, zwłaszcza po 7 października 2023 r., tj. ataku Hamasu na Izrael. Poza krwawą jatką urządzoną Palestyńczykom, i to nie tylko tym w Strefie Gazy, lecz także na Zachodnim Brzegu, Izrael dokonał w tym czasie ataków na Liban, Syrię, Iran, Jemen, Katar i prawdopodobnie również Irak. Ponadto od wielu miesięcy politycy izraelscy coraz śmielej grożą atakiem na Turcję, którą czasem określają mianem „drugiego Iranu”. Dotyczy to nie tylko tych związanych z obozem rządzącym, lecz także wielu reprezentujących dzisiaj opozycję np. Naftalego Bennetta, czasem typowanego na następcę Netanjahu, jeśli ten przegra wybory. Oznacza to, że nadzieja, iż Izrael zmieni w najbliższej przyszłości swoją agresywną politykę, jest bardzo mała.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
