Przypadek ks. Bonieckiego
  • Tomasz P. TerlikowskiAutor:Tomasz P. Terlikowski

Przypadek ks. Bonieckiego

Dodano: 28
Ks. Adam Boniecki
Ks. Adam Boniecki Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
„Sprawa” ks. Adama Bonieckiego doskonale pokazuje, w jakim miejscu i w jakiej sytuacji znajduje się obecnie katolicyzm otwarty, którego ten duchowny pozostaje jednym z najważniejszych symboli.

Kilka tygodni trwała „wolność medialna” ks. Adama Bonieckiego. Nowy prowincjał zgromadzenia księży marianów zdecydował się zdjąć ograniczenia nałożone na redaktora seniora „Tygodnika Powszechnego” przez swojego poprzednika i pozwolić, by duchowny ten mógł swobodnie udzielać wywiadów. Kilka tygodni, kilka wywiadów, jedno kazanie i jedno zdjęcie wystarczyły, by zgodę tę cofnąć i by powrócił status quo – duchowny ma zakaz (zgromadzenie ujmuje rzecz inaczej i informuje, że nie ma zgody) udzielania się medialnego, a pozostawiono mu jedynie „przywilej” publikowania na łamach „Tygodnika Powszechnego”. I choć pojawiły się listy otwarte, dziennikarze wypatrzyli jakieś napisy na chodnikach, fora internetowe się rozgrzały, kilku duchownych (w tym o. Tomasz Dostatni i ks. Alfred Wierzbicki) wyraziło na łamach „Gazety Wyborczej” oburzenie i jednocześnie wsparło ks. Bonieckiego, a on sam udzielił dość przekonujących wyjaśnień odnośnie do zdjęcia, które miało być wyrazem poparcia dla ruchu LGBT w Polsce, to niewiele wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić.

Całość dostępna jest w 48/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także