KrajPierwszy film z udziałem papieża Franciszka

Pierwszy film z udziałem papieża Franciszka

Papież Franciszek w filmie
Papież Franciszek w filmie "Tam, gdzie mieszka Bóg"
Dodano 6
"Tam, gdzie mieszka Bóg" – tak nazywa się pierwszy film fabularny, w którym wystąpił papież Franciszek.

Papież przekonuje, że kino może być świetnym sposobem do przekazywania katolickiej nauki i wartości. Sam Franciszek występuje epizodycznie i pojawia się w filmie przez około 6 minut. Obraz przedstawia historię chłopca o imieniu Andrew, który ucieka z domu, aby odnaleźć świątynię Jezusa. W trudach podróży towarzyszy mu 4 znajomych.

Uroczysta premiera obrazu odbyła się w Watykanie na prośbę samego Franciszka, a do polskich kin film trafi 20 kwietnia.

/ Źródło: Gość.pl
/ jfi
 6
  • Grzegorz Kucharczyk IP
    "W oczekiwaniu na miłosierdzie Franciszka":
    Zmiany następują. Niekiedy bardzo szybko i radykalnie. Jak chociażby w przypadku dokonanej w zeszłym roku zmiany prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Podobno audiencja, na której papież Franciszek obwieścił kardynałowi G. Mullerowi swoją decyzję, trwała około dwie minuty. Równie zdecydowanie papież postąpił z kongregacją Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Prefekt, kardynał Robert Sarah, pozostał co prawda na stanowisku, ale wymieniony został cały skład dykasterii.
    Radykalne, by nie powiedzieć rewolucyjne zmiany dotknęły również Papieską Akademię Życia oraz Instytut Studiów Nad Rodziną św. Jana Pawła II. Za sprawą decyzji obecnego papieża wymieniono całkowicie skład obu wspomnianych gremiów. Sprawa została potraktowana jako bardzo ważna, skoro z zasiadaniem w tych dwóch instytucjach musieli pożegnać się również ci wybitni filozofowie i teologowie, którzy mieli status członków dożywotnich, jak na przykład prof. Josef Seifert w Papieskiej Akademii Życia.
    Tymczasem po pięciu latach – a zwłaszcza po dwóch turach obrad synodu na temat rodziny i po publikacji posynodalnej adhortacji Amoris laetitia (2015) – obecnego pontyfikatu, okazuje się, że nie chodzi o uzdrowienie Kurii rzymskiej lub większą przejrzystość watykańskich finansów, ale o „nową fazę recepcji Soboru”, „nowe aggiornamento”, wreszcie o „zmianę paradygmatu Kościoła” – jak określają najważniejsze cele pontyfikatu Franciszka jego najbliżsi doradcy z Niemiec (kardynałowie W. Kasper i R. Marx). Niektórzy z nich twierdzą nawet, że intencją Franciszka jest dokonanie tak rozległych zmian w Kościele, że „staną się one nieodwracalne”.
    Parafrazując słowa obecnego biskupa Rzymu wypowiedziane w zupełnie innym kontekście, można zapytać: a kimże on jest, aby dokonywać takich zmian? Przecież żaden papież nie jest właścicielem Kościoła, nie jest jego twórcą. Twórca jest tylko jeden – Ten sam, teraz i na wieki. Jeśli można mówić o zaletach obecnego pontyfikatu, to jest właśnie ta – żywsza świadomość, że Kościół jest święty przede wszystkim dlatego, że został założony przez Jezusa Chrystusa, a nie przez św. Piotra i jego następców.
    Druga ważna okoliczność, to uświadomienie sobie – być może jeszcze wyraźniejsze niż do tej pory – przez setki tysięcy katolików na całym świecie w ciągu tych ostatnich pięciu lat swojej odpowiedzialności za powierzony także im Kościół. „Synowska prośba” z 2014 roku, czy niedawna inicjatywa Polonia Semper Fidelis podpisana przez ok. 145 tysięcy zatroskanych o Kościół osób – są szczególnymi dowodami tego budzenia się sumień.

    „No, tak. Kardynałowie niemieccy może i chcą „zmiany paradygmatu Kościoła”, ale przypisywanie tego papieżowi – to już jest nadużycie” – mogą argumentować ci, którzy chcą patrzeć na obecny pontyfikat w jakiejś hermeneutyce ciągłości. Postawa i decyzje papieża Franciszka są jednak jednoznaczne. Adhortacja Amoris laetitia i jej interpretacja przez samego Franciszka jako szerokie otwarcie drzwi dla świętokradczych komunii dla osób rozwiedzionych (por. decyzję papieża o włączeniu do Acta Apostolicae Sedis jego listu w tej sprawie do biskupów z okręgu Bunos Aires), czy wspomniane decyzje personalne wymierzone w tych hierarchów i tych reprezentantów katolickich elit intelektualnych, którzy nie akceptują podkładania „bomb atomowych pod moralne nauczanie Kościoła” (prof. Seifert) oraz fakt, że zapach lawendy (nie tylko w Watykanie) jest intensywny jak nigdy dotąd, są wystarczającymi dowodami na fałszywość tezy „papież dobry, źli doradcy”.

    http://www.pch24.pl/w-oczekiwaniu-na-milosierdzie-franciszka,58900,i.html
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Papież Franciszek jest taki IP
      postępowy ,że nie wykluczam ,że drugi film to będzie erotyk
      Dodaj odpowiedź 3 1
        Odpowiedzi: 1
      • Eleonora IP
        Polska musi wstać z kolan i odzyskać swoją godność. Wiedział o tym JPII. Wie o tym Prezes. Franciszek nie reprezentuje prawdziwych polskich Katolików.
        Dodaj odpowiedź 1 2
          Odpowiedzi: 0
        • LupaToBuc IP
          Morda szatana.
          Dodaj odpowiedź 3 2
            Odpowiedzi: 0
          • To nie jest polski papież! IP
            To nie jest polski papież! Jego korzenie są latynoskie.
            Dodaj odpowiedź 2 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także