Śledztwo dotyczyło wykroczenia polegającego na naruszenia dwóch paragrafów Kodeksu karnego: art. 119 mówiącego o groźbie karalnej na tle politycznym i art. 255 dotyczącego publicznego nawoływania lub pochwalania przestępstwa.
Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl w toku postępowania prokuratura przesłuchała 18 świadków. Większość z nich uznała napis umieszczony na transparencie za groźbę. Jeden ze świadków miał nawet stwierdzić, że u dziennikarzy "Gazety Wyborczej" wywołał on niepokój i obawy o próby zadania śmierci.
Kibice których przesłuchano tłumaczyli, że nie znali treści transparentu przed jego wywieszeniem. Jeden z nich stwierdził, że zawsze patrzy tylko na pierwsze litery aby upewnić się że nie jest do góry nogami. Kibicie twierdzą, że nie wiedzą kto przygotował transparent. Nie udało się tego ustalić także prokuraturze.
Umarzając śledztwo prokuratura podkreśliła, że na podstawie zeznań kibiców nie uzyskano informacji potwierdzających popełnienie przez nich czynu zabronionego. Zdaniem śledczych, samo trzymanie transparentu nie jest tożsame z zamiarem skierowania groźby karalnej lub nawoływaniem do popełnienia przestępstwa, szczególnie kiedy kibicie nie widzieli tego transparentu.
Pokrzywdzeni zapowiadają odwołanie od decyzji prokuratury.
