Z półdystansu Bardzo miło wspominam go z lat nauki w podstawówce. Bowiem pierwszego czerwca, rokrocznie, odwoływano lekcje. Zamiast nich szliśmy do kina, albo jechaliśmy na wycieczkę.
Szczególnie utkwił w mej pamięci wyjazd do Dziekanowa Polskiego zorganizowany w roku 1978. Wraz z naszym wychowawcą, matematykiem Ryszard S. – bardziej od plusów i minusów lubiącym promile względnie procenty – ruszyliśmy, po porannej zbiórce w szkole, na przystanek tramwajowy. Siedemnastka z numerem bocznym 3 – niczym w evergreenie z repertuaru Jerzego Połomskiego – dowiozła ekipę (nadzorowaną także przez dwu innych pedagogów, fizyka P. oraz plastyka Ch.) do dworca Marymont.
Źródło: DoRzeczy.pl
