Przemysław Skrzydelski: Czy patrząc na sytuację w Narodowym Starym Teatrze, można uznać, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poniosło porażkę i się poddało?
Wanda Zwinogrodzka: Rzeczywiście pierwszy sezon nowego dyrektora trudno uznać za sukces, wyglądał raczej na ilustrację rzymskiej maksymy: „Concordia parvae res crescunt, discordia maximae dilabuntur” („W zgodzie małe sprawy wzrastają, w niezgodzie nawet największe się rozpadają”). Wszelako ostatecznie zwyciężyło poczucie odpowiedzialności i jest nadzieja na nową odsłonę, której oczekiwaliśmy. Mówię tu o pomyślnie zakończonych negocjacjach między dyrektorem teatru Markiem Mikosem a Radą Artystyczną NST i wspólnie przyjętym programie działania tej sceny, który, mam nadzieję, będzie z sukcesem realizowany.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
