I po lewicy
  • Kamila BaranowskaAutor:Kamila Baranowska

I po lewicy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Strategiczny błąd SLD to zadziwiająco życzliwy stosunek do rządzącej Platformy. W czasie, gdy Sojusz lawirował, tracąc wiarygodność, PiS stawał się jedyną realną opozycją wobec władzy i zagospodarowywał antyrządowe nastroje.

To ukoronowanie kariery pana Jarosława Kaczyńskiego. Zazdroszczę mu, że osiągnął taki sukces – stwierdził Leszek Miller w jednym z powyborczych występów telewizyjnych. W jego głosie czuć było żal. On sam zapewne inaczej wyobrażał sobie ukoronowanie własnej kariery politycznej. Rzeczywistość okazała się brutalna. Zjednoczona Lewica z wynikiem 7,55 proc. nie dostała się do Sejmu. 

Na razie powyborcze analizy są bardzo powierzchowne i sprowadzają się w skrócie do tego, że: Barbara Nowacka została przedstawiona zbyt późno, kampania mogła być lepsza, zaangażowanie struktur partyjnych i liderów większe, a ostatnim gwoździem do trumny była debata telewizyjna, w której lepiej od Nowackiej wypadł przedstawiciel niszowej lewicowej partii Razem, Adrian Zandberg. Do tego dochodzą pretensje kierowane pod adresem części mediów, które w ostatnich dniach kampanii uległy fascynacji Zandbergiem i mocno pompowały jego partię. Politycy SLD są przekonani, że gdyby nie to, Zjednoczona Lewica jakoś przeczołgałaby się przez próg. – Zastanówcie się, co zrobiliście w ciągu kilku dni z Zandbergiem. Odpowiadacie w dużej mierze za to, że PiS rządzi samodzielnie – mówił w TVN24 Włodzimierz Czarzasty do dziennikarzy.

Nawet jeśli jest w tym trochę prawdy, to za obecny stan lewicy w przeważającej mierze odpowiada sam SLD. Od początku lat 90. lewica była stałym punktem odniesienia w polskiej polityce, a podział na postkomunistów i postsolidarnościowców był jasny i klarowny. To się zmieniło w 2005 r., kiedy główny polityczny spór zagospodarowały PO i PiS. (...)

fot. Grażyna Myślińska/Forum

Cały artykuł dostępny jest w 45/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także