Polska jest wiele piękniejsza, niż nam się zdaje. Szumi jak drzewo. Jak drzewo ma narosty, nieoczekiwane skręty, gałęzie krzywizny. Trudno. Nie jesteśmy społeczeństwem robotów, dzieje nas stworzyły, a nie pomysł ludzki, nie doktryna. Nie dążymy do doskonałej doskonałości – dążymy do rozrostu, kochamy każdy sęk, który zaistniał w drzewie narodowym, rosnącym z pomroki dziejów. Chcemy wyjść w tę Polskę – las niestrzyżonych drzew, zadrapać sobie ręce o szorstką korę, zaplamić ubranie na pleśnią pokrytych pniakach, nabrać pełną twarz pajęczyny, rozczepionej między gałęziami – chcemy wrócić do pracy odświeżeni przechadzką nie po strzyżonym parku, a po tej koślawej, po tej dziwacznej, po tej ułomnej, po tej rozrośniętej, jak Bóg dał, nade wszystko, kochanej Polsce.
Do tego wam służy pisarz – reporter.
Do tego nam służył autor tych słów – Melchior Wańkowicz, którego 50. rocznicę śmierci obchodziliśmy w zeszłym roku i z tej okazji mieliśmy nawet ustanowiony przez sejm Rok Wańkowicza. Jego pokłosie zbieramy teraz.
Na przykład w Stanach Zjednoczonych nakładem Lexington Books ukazała się amerykańska edycja "Bitwy o Monte Cassino" w przekładzie prof. Charlesa S. Kraszewskiego. Koszty tłumaczenia zasponsorowało nowojorskie Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Wydanie liczy 655 stron i opatrzone jest wstępem Aleksandry Ziółkowskiej- -Boehm, bez której prawdopodobnie edycja ta nigdy by się nie ukazała. Zasług dzielącej życie między Polskę a Stany Zjednoczone ostatniej sekretarki Wańkowicza, której pisarz zadedykował "Karafkę La Fontaine’a" i zapisał w testamencie swoje archiwum, nie da się przecenić. Przypomnę tu tylko, że w 2013 r. wydała w USA pracę "Melchior Wańkowicz. Poland’s Master of the Written Word"; ukazała się też w Stanach anglojęzyczna wersja jej książki "Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża" oraz inne tytuły odnoszące się do XX-wiecznej historii Polski i jej bohaterów. Melchior Wańkowicz w pisarstwie jej obecny jest nieustannie, nawet w wydanym ostatnio bardzo osobistym "Oceanie czułości". Całkiem niedawno, bo trzy miesiące temu, w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii prezydent RP Karol Nawrocki odznaczył panią Olę Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za "upamiętnianie najnowszej historii Polski".
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
