Nowe wątki w sprawie kradzieży auta Tuska. Media ujawniają szczegóły

Nowe wątki w sprawie kradzieży auta Tuska. Media ujawniają szczegóły

Dodano: 
Kobyłka, 30.01.2026. Premier Donald Tusk podczas uroczystości podpisania umów dotyczących systemu San
Kobyłka, 30.01.2026. Premier Donald Tusk podczas uroczystości podpisania umów dotyczących systemu San Źródło: PAP / Paweł Supernak
Nowe informacje w sprawie kradzieży samochodu należącego do rodziny premiera Donalda Tuska opisuje „Rzeczpospolita”.

Jak ustalił dziennik, podejrzany o kradzież lexusa miał wcześniej dokonać jeszcze dwóch innych kradzieży luksusowych samochodów na terenie Trójmiasta.

Za kradzieżą stoi pseudokibic Lechii Gdańsk

Do zdarzenia doszło w nocy z 9 na 10 września w Sopocie. Lexus został skradziony z ulicy oddalonej o około 200 metrów od domu premiera. Jak wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej", za kradzieżą stoi 40-letni Łukasz W., pseudokibic Lechii Gdańsk, który mieszkał w tej samej dzielnicy. Według dziennika po kradzieży samochodu należącego do rodziny premiera śledczy przeanalizowali inne niewyjaśnione sprawy kradzieży aut w Trójmieście.

W kilku z nich wcześniej zabezpieczono ślady biologiczne i odciski palców, ale sprawców nie udało się wtedy ustalić. Jak podaje "Rzeczpospolita", ponowna analiza materiału dowodowego pozwoliła powiązać Łukasza W. z dwiema wcześniejszymi kradzieżami luksusowych samochodów. Z ustaleń gazety wynika także, że po kradzieży tych pojazdów podejrzany montował w nich podrobione tablice rejestracyjne. W związku z tym usłyszał dodatkowe zarzuty.

"Rzeczpospolita" informuje również, że w kradzieży lexusa miał uczestniczyć 43-letni Stefan N., również związany ze środowiskiem pseudokibiców Lechii Gdańsk. Mężczyzna zajmuje się awaryjnym otwieraniem samochodów i usłyszał zarzut współudziału w kradzieży z włamaniem.

Nie ma dowodów na działanie podejrzanych w zorganizowanej grupie przestępczej

Jak podaje dziennik, prokuratura nie znalazła dotąd dowodów na to, aby Łukasz W. działał w ramach zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się kradzieżami aut. Śledczy badają jednak różne możliwe scenariusze zdarzenia, a w sprawę została zaangażowana także Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Auto zostało odnalezione około 29 kilometrów od miejsca kradzieży. Jak zwracają uwagę eksperci cytowani przez "Rzeczpospolitą", w praktyce przestępczej takie pozostawienie pojazdu może być elementem tzw. "schłodzenia", czyli etapu, w którym skradziony samochód zostawia się na pewien czas w innym miejscu, aby sprawdzić reakcję służb.

Łukasz W. nie przyznał się do winy i pozostaje w areszcie. Śledztwo w tej sprawie ma zakończyć się do 30 czerwca.

Czytaj też:
"Bunt najwyższych rangą dowódców SOP". W tle sprawa kradzieży auta Tuska
Czytaj też:
Nowe ustalenia ws. kradzieży samochodu Tuska. Zatrzymano kolejną osobę

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Czytaj także