"Ona nasiąka poglądami innych jak gąbka" – taką opinię na temat Moniki Jaruzelskiej przedstawił jeden ze znajomych w tekście Dominiki Wielowieyskiej w "Gazecie Wyborczej", składającym się niemalże z samych anonimowych wypowiedzi. Rozmówcy "GW" twierdzą, że od kiedy Jaruzelska "skręciła w prawo", ich kontakty z dawnych lat się poluźniły lub stały mniej przyjazne. "Na jednej z kolacji z przyjaciółmi pojawiło się delikatne, nienatarczywe pytanie: »dlaczego?«. Nie odpowiedziała, mówiła jedynie, że po przyjaciołach nie spodziewała się, iż dołączą do chóru jej krytyków" – czytamy.
Informator, przedstawiony jako "niegdyś bliska osoba", zaznacza z troską: "Nie rozumiem tego, nie wiem, dlaczego to robi, włos się jeży na głowie, jestem zdruzgotana i zmartwiona". Ktoś inny dodaje: "Ona zrobi wszystko, aby zaistnieć".
Tylko Jakub Wojewódzki z TVN wypowiada się pod nazwiskiem. "Monikę Jaruzelską lubię i cenię jej inteligencję, choć faktycznie dawno z nią nie rozmawiałem. Nie chcę jej ostro krytykować, choć chodzi o nazwisko – co tu ukrywać – pierwszoligowe. Pamiętam naszą dawną rozmowę z medioznawcą prof. Wiesławem Godzicem. Ona już wtedy prorokowała, że radykalizm zdominuje sieć i stanie się mainstreamem. A media tradycyjne osłabną" – wspomina. Wojewódzki twierdzi, że córka komunistycznego generała może próbować zaistnieć w polityce. "Pojawienie się w kręgu Brauna gwarantuje silny strumień światła skierowany właśnie na nią. Brunatny, ale czytelny. Być może właśnie o to jej chodziło" – ocenia.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
