Aktywistki oblały warszawską Syrenkę farbą. Zapadł wyrok

Aktywistki oblały warszawską Syrenkę farbą. Zapadł wyrok

Dodano: 
Baner organizacji Ostatnie Pokolenie
Baner organizacji Ostatnie Pokolenie Źródło: PAP / Leszek Szymański
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia, które w marcu 2024 roku oblały pomnik Syreny nad Wisłą pomarańczową farbą.

Wyrok dotyczy aktu wandalizmu z 8 marca 2024 r. Tego dnia dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia – Julia P. i Marianna J. – oblały pomarańczową farbą Pomnik Syrenki na Powiślu w Warszawie. Straty na szkodę m.st. Warszawy oszacowano na ponad 360 tys. zł. Oskarżone stanęły przed sądem pod zarzutem popełnienia czynu z art. 108 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał oskarżone za winne i wymierzył im karę ograniczenia wolności na 6 miesięcy, zobowiązując oskarżone do wykonywania pracy społecznej w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym.

Sąd wymierzył karę ograniczenia wolności na 6 miesięcy polegającą na obowiązku wykonywania pracy społecznej w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym. Ponadto każda z oskarżonych zobowiązana została do zapłaty nawiązki w wysokości 3 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Zabytków, a także nawiązki w wysokości 30 tys. zł na rzecz m.st. Warszawy

Sąd wskazał, że zabytki przekazują wartości o charakterze historycznym, służą kształtowaniu pewnej świadomości i postaw w lokalnych społecznościach lub całego narodu i dlatego podlegają szczególnej ochronie.

Sędzia: Zbyt radykalna forma protestu

Sędzia Marcin Kowal mówił, że stan pomnika pogorszył się na skutek oblania go przez aktywistki, bo ciecz dostała się do kamienia zabytku i doszło do zabarwienia na pomarańczowo. – Miasto próbowało wyczyścić go dwukrotnie wodą pod ciśnieniem, ale to nie przyniosło żadnego efektu – wskazał. Z tego powodu, miasto musiało sięgnąć po specjalistyczne metody konserwatorskie, które kosztowały ponad ćwierć miliona złotych.

Sędzia odniósł się także do samej metody aktywistek, których celem było wzniecenie dyskusji o rzekomej katastrofie klimatycznej. – Ktoś kiedyś powiedział "krzyczysz tak, że nie słyszę, co mówisz". Oskarżone podjęły tak radykalną formę protestu, że dla części społeczeństwa ich przekaz w ogóle nie był czytelny. Oskarżone przekonały swoim zachowaniem tylko osoby przekonane. Z punktu widzenia racjonalności, można się nad tym zastanowić, czy ich działanie przyniosło zamierzony efekt – mówił sędzia.

Jedna ze skazanych, Julia P., tak skomentowała decyzję Sądu: – Mam poczucie, że nasz przekaz wybrzmiał. To był początek kampanii Ostatniego Pokolenia i od tego czasu myślę, że jest niewiele osób w Polsce, które nie wiedzą o Ostatnim Pokoleniu. Sprawa klimatu zaczęła pojawiać się w największych polskich i zagranicznych mediach. Nikt nie zapraszałby tylu ekspertów i tylu działaczy do mediów, gdybyśmy składali petycje. Trzeba było zrobić coś, co zatrzyma codzienność i rzeczywistość i myślę, że pod tym kątem osiągnęliśmy swoje cele.

Pełnomocnik działaczek zapowiedział złożenie apelacji.

Źródło: warszawa.wyborcza.pl/Instytut Ordo Iuris
Czytaj także