Wydarzenie związane jest z 80. rocznicą młodzieżowych wystąpień antykomunistycznych w Szczecinie, które miały miejsce 13–14 kwietnia 1946 roku pod nazwą „Trzymamy straż nad Odrą”.
Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddziału w Szczecinie Krzysztof Męciński zaprasza na wernisaż wystawy plenerowej pt. Wygnali Bieruta z trybuny. Szczeciński kwiecień 1946. Otwarcie wystawy nastąpi w najbliższy piątek 17 kwietnia o godz. 12.00 na Placu Zgody.
Wystawie będzie towarzyszyć prezentacja publikacji i spotkanie autorskie z publicystą "Do Rzeczy" Piotrem Semką i dr. Arturem Kubajem o godz. 17.30 w Przystanku Historia IPN pl. Brama Portowa 1 (Posejdon.)
twitter
Piotr Semka, Artur Kubaj
Wygnali Bieruta z trybuny. Szczeciński Kwiecień 1946
„W ciszy zaczyna się manifestacja na cześć Mikołajczyka. Młodzież harcerska skanduje »Mikołajczyk!«, śpiewa Sto lat, woła »Niech żyje!«. Idzie to jak fala i trwa pół godziny. Furia na trybunie. […] Nie umiejąc uspokoić manifestacji, rząd w dziwnym pośpiechu opuszcza trybunę [i] zbiega po schodach”.
Tak antykomunistyczną demonstrację harcerzy i młodzieży z 13 kwietnia 1946 r., zorganizowaną na szczecińskich Wałach Chrobrego przed trybuną honorową z obecnym Bolesławem Bierutem, opisała Maria Hulewicz, ówczesna asystentka i sekretarka wicepremiera Stanisława Mikołajczyka, naoczny świadek tamtych wydarzeń. Fakt rejterady namiestnika Józefa Stalina na Polskę potwierdził w swym pamiętniku prezydent Szczecina Piotr Zaremba: „Na znak protestu Bierut opuścił trybunę przed zakończeniem obchodu”. Jedyny raz w latach 1944–1956, i to właśnie w Szczecinie, Bolesław Bierut, powojenny przywódca polskich komunistów, zetknął się osobiście z protestem Polaków. Tylko tu, w czasie zlotu młodzieży odbywającego się pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą”, czołówka Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej musiała wysłuchać, co zwykli Polacy mają do powiedzenia o nowych rządach. Odważna demonstracja u stóp rządowej trybuny na Wałach Chrobrego była najbardziej symbolicznym sprzeciwem tego okresu, kiedy to młodzi kontestatorzy rzucili prosto w twarz wyzwanie Bolesławowi Bierutowi.
Za jednego z pionierów ratowania pamięci o Szczecińskim Kwietniu 1946 należy uznać Jana Tarnowskiego, związanego z przedsierpniową opozycją, a następnie zaangażowanego w powołanie Wszechnicy „Solidarności” w Szczecinie w 1981 r. Tarnowski zbierał relacje świadków tamtych wydarzeń zachowanych jedynie w jego pamięci, gdyż materiały pisane zniszczyła bezpieka podczas stanu wojennego. Niestety bardzo długo wydarzenia z 1946 r. znajdowały się na dalszym planie badań nad współczesną historią miasta. Historycy szczecińscy koncentrowali się wówczas, co zrozumiałe, na odkrywaniu prawdy o bolesnej tragedii Grudnia ’70, a później na poznawaniu dziejów szczecińskiej Solidarności, tym bardziej że żyli jeszcze główni bohaterowie tamtych wydarzeń.
Wydarzenia z kwietnia 1946 r. wydobyli z zapomnienia także dwaj autorzy. Władysław Kubik zebrał i opublikował relacje żyjących jeszcze wtedy świadków tamtych dni, natomiast historyk Radosław Ptaszyński przygotował monografię jako pierwszą opisującą historię całego wydarzenia przy podkreśleniu wystąpień antykomunistycznych. Warto zaznaczyć, że pod wpływem Szczecińskiego Kwietnia 1946 Bierut przestraszył się wizji ulicznych wystąpień młodzieży przeciwko polityce Polskiej Partii Robotniczej i zadecydował o zakończeniu pierwszej fazy swoich rządów, okresu, kiedy próbowano jeszcze utrzymać pewne pozory pluralizmu politycznego.
Najbardziej przekonującą oznaką, że zlot młodzieży pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą” z kwietnia 1946 r. zaznaczył się w fatalny sposób w pamięci komunistów, było ciche rozmontowanie tymczasowego pomnika zlotu, który stanął na Placu Teatralnym (obecnie plac Żołnierza Polskiego) i miał być zastąpiony przez monument sporządzony z kamienia. W dostępnych źródłach trudno znaleźć informację, kiedy makietę wspomnianego pomnika rozebrano. Faktem jest jednak, że dokładnie w tym miejscu, gdzie wcześniej stał na postumencie Pomnik Wilhelma I, i przez moment makieta pomnika zlotu, komuniści ufundowali Pomnik wdzięczności Armii Czerwonej odsłonięty 23 kwietnia 1950 r. Szczecińska ulica nazwie ten pompatyczny symbol dominacji ZSRS nad Polską pejoratywnym określeniem „sowiecka pała”.
O Zlocie pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą” wspominano tylko w kontekście propagandowego kultu epoki pionierskiej w dziejach Szczecina. Antykomunistyczne wystąpienia młodzieży z 13 i 14 kwietnia 1946 r. przetrwały na długie dekady tylko na nielicznych fotografiach i w pamięci Szczecinian, uczestników zlotu. Ale wystarczył półtoraroczny oddech wolności w latach 1980–1981 zwany często Karnawałem Solidarności, by działacz opozycji demokratycznej Jan Tarnowski zaczął zbierać informacje i relacje o zajściach ze zlotu w kwietniu 1946 r. na potrzeby działalności samokształceniowej w ramach Wszechnicy przy szczecińskim regionie NSZZ „Solidarność”.
Czy można się dziwić, że Szczeciński Kwiecień 1946 został zapomniany? Niekoniecznie. Po pierwsze był wynikiem bardzo nietypowej sytuacji – Ogólnopolskiego Zlotu Młodzieży z okazji obchodów pod hasłem „Trzymamy straż nad Odrą”. Młodzi odczuwający już coraz bardziej duszną atmosferę terroru ekipy Bieruta poczuli się w swojej masie ośmieleni do rzucenia wyzwania komunistom. Okoliczność, w której demonstracje były udziałem młodzieży przybyłej do miasta z całego kraju, osłabiła „szczecińskość” protestu, ale tym bardziej nakazuje wprowadzenie ich do ogólnopolskiego kanonu tradycji wolnościowych wystąpień Polaków po 1944 r. Harcerze wracający do swoich domów we wszystkich zakątkach Polski zanieśli wiedzę o proteście, ale były to jedynie opowieści jednostkowe. Władze ZHP, na użytek wewnętrzny, po cichu, potępiły „polityczne awantury”. „Gazeta Ludowa”, związana z PSL, była już wtedy skrupulatnie cenzorowana przez komunistów. A dla zachodnich korespondentów odwiedzających zlot młodzieży stanowiła tylko błahy i niejasny incydent.
Czy można wydarzenia ze zlotu pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą” nazwać Szczecińskim Kwietniem 1946? Tak, gdyż tamte demonstracje mają pełne prawo wejść do tradycji antykomunistycznych demonstracji „szczecińskich miesięcy”. Do powszechnej świadomości zbiorowej w Polsce najmocniej przedostał się Szczeciński Grudzień 1970 i oczywiście Szczeciński Sierpień 1980. Niektórzy może jeszcze kojarzą termin Szczeciński Styczeń 1971, czasem występujący pod hasłem „Strajk Bałuki”, kiedy to wznowiony strajk z Grudnia ’70 doprowadził do przybycia I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka na rozmowy do świetlicy Stoczni im. Adolfa Warskiego. Ważny też pozostaje najdłuższy strajk robotniczy w dziejach Szczecina z sierpnia 1988 r. otwierający drogę do przemiany politycznej w Polsce. Na tym tle Szczeciński Kwiecień 1946 wciąż wymaga badań i szerszego omówienia.
