Całe stada dzików wdzierają się w kolejne dzielnice stolicy, stwarzając zagrożenie dla ludzi. Problem z tymi zwierzętami narasta nie tylko w Warszawie, ale także w innych dużych miastach i mniejszych miejscowościach w wielu miejscach w Polsce. By chronić bezpieczeństwo mieszkańców przed kolejnymi atakami, władze stosują cały zakres działań. Przez długi czas zwierzęta były wywożone i płoszone, jednak skala problemu jest tak duża, że władze podejmują także decyzje o odstrzałach, których dokonują profesjonalni myśliwi.
Dzik grasował na placu zabaw
Wspomniany dzik wlazł na teren placu zabaw dla dzieci przy ulicy Markiewicza na Bemowie. Chodzi konkretnie o plac zabaw przy Domu Zakonnym Sióstr Michalitek. Zwierzę miało się tam pojawiać od około tygodnia. Jak piszą niektóre media, część mieszkańców powiedziała, że nie był agresywny i nadała mu nawet imię "Henio".
Dzień wcześniej, mężczyzna został poważnie ranny w nogę po ataku dzika. Nie wiadomo jednak, czy był to "Henio", czy inny zwierz. Na Bemowie pojawiają się praktycznie codziennie.
W dniu interwencji właściwych służb zwierzę wlazło do ogrodzonego placu zabaw około godz. 10 rano. Wobec tego jeden z księży powiadomił policję.
Biedroń o interwencji służb: Egzekucja
Funkcjonariusze przez około cztery godziny pilnowała furtki oraz placu zabaw, żeby nie weszło tam żadne dziecko. Dzik siedział w piaskownicy.
Przed ogrodzeniem zebrała się grupa kilkudziesięciu "aktywistów" oraz mieszkańców, którzy protestowali przeciw odstrzeleniu dzika. Ostatecznie łowczy Lasów Miejskich Warszawa wyeliminował dzika strzykawką z broni Palmera. Interwencja wywołała oburzenie „aktywistów”, a nawet części polityków.
Europoseł Lewicy Robert Biedroń, że dokonano "egzekucji".
