Z propozycji Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym dla wszystkich uczniów, choć akurat treści związane z wiedzą o życiu seksualnym człowieka będą odbywać się w ramach nieobowiązkowych zajęć jako "edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne".
Czego będą dotyczyć zajęcia związane z edukacją seksualną?
Zgodnie z nowymi przepisami, w klasach IV-VI szkół podstawowych na przedmiot zostanie przeznaczona jedna godzina tygodniowo w roku szkolnym, w klasach VII-VIII będą to dwie godziny, a w szkołach ponadpodstawowych, czyli liceach, technikach i szkołach branżowych – trzy godziny.
Młodsze dzieci mają poznawać zagadnienia związane z ciałem, dojrzewaniem i bezpieczeństwem relacji. Uczniowie starszych klas będą się natomiast uczyć o prokreacji, profilaktyce i świadomym podejmowaniu decyzji.
Jeśli chodzi o zajęcia związane ze zdrowiem seksualnym, rodzice uczniów niepełnoletnich będą mogli w formie pisemnej zrezygnować z udziału dziecka w zajęciach. Z kolei uczniowie pełnoletni sami podejmą decyzję, czy chcą uczestniczyć w lekcjach.
Zajęcia z edukacji zdrowotnej – zdrowia seksualnego nie będą natomiast oceniane. Nie będą również miały wpływu na promocję do następnej klasy czy też ukończenie przez ucznia szkoły.
Nowacka skarży się na "toksycznych rodziców"
Barbara Nowacka została zapytana na początku maja na antenie TVP Info, dlaczego zdecydowała się podzielić edukację zdrowotną na dwie części. Polityk stwierdziła, że powodem są niektórzy rodzice i ich "toksyczność".
– To nie chodzi o politykę (...) Nauczyciele mieliby trudno, gdyby całość była obowiązkowa. Niektórzy rodzice są niestety zmorą szkoły, robią awantury. Zdarza się, że jeden toksyczny rodzic (...) może zniszczyć relacje wokół tego przedmiotu – stwierdziła i dodała, że "mądrzy rodzice będą posyłać dzieci" na zajęcia dotyczące seksualności.
Czytaj też:
"Nie ma zgody!". Konfederacja przypomina szokujące słowa NowackiejCzytaj też:
Nowacka twierdzi, że "rodzice to zmora szkoły". Sasin: Czysta pogarda
