Kiedy mówimy o katastrofie demograficznej, zwykle skupiamy się na Polsce. Słusznie, w końcu to nasz kraj, a poza tym jest w czołówce niechlubnego peletonu wymierania. Trzeba jednak pamiętać, że wymierają nie tylko Polacy. Mówiąc szczerze, wymiera cały świat. Na przykład Niemcy. W najludniejszym kraju Europy urodziło się w 2025 r. 654 tys. dzieci, czyli o ponad 20 tys. mniej niż rok wcześniej. Spadł też wskaźnik dzietności – i to czwarty rok z rzędu. Obecnie wynosi 1,32 (w Polsce niespełna 1,1; dla zastępowalności pokoleń potrzeba ponad 2). Co ważne, imigranci pomagają tylko w ograniczonym zakresie. Podczas gdy u obywatelek RFN wskaźnik wynosi 1,2, to u imigrantek 1,78. Znacznie lepiej, ale według statystyk także wśród nich dzietność spada, a poza tym już nie pozwala na rozwój – to tylko powolniejsze wymieranie. Za pozytywny przykład relatywnie wysokiej dzietności długo uchodziła Francja. Jednak obecnie wskaźnik dzietności wynosi w tym kraju tylko 1,56 – pomimo tak dużego nasycenia imigrantami. To najniższy wynik od 1918 r.!
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
