26-letnia córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny liczy, że udział w popularnym show pozwoli widzom lepiej ją poznać. W materiale nagrywanym przed rozpoczęciem programu miała zdobyć się na wyjątkowo szczere wyznanie. – Mam poczucie, że nikt mnie nie lubi – powiedziała.
Już wkrótce rozpocznie się 19. edycja "Tańca z gwiazdami". Jedną z uczestniczek będzie Helena Englert, która o Kryształową Kulę zawalczy w parze z Romanem Osadchiyem.
Helena Englert od kilku lat rozwija własną karierę. Występuje w produkcjach filmowych, a w ostatnim czasie coraz mocniej angażuje się również w muzykę. Swoje utwory prezentowała m.in. podczas tegorocznego Open'era. Od początku obecności w show-biznesie mierzy się z porównaniami do swoich znanych rodziców. W sieci pojawiają się również zarzuty, że w budowaniu kariery pomaga jej rozpoznawalne nazwisko. Stało się tak w przypadku sztuki "Hamlet" w reżyserii Jana Englerta, wystawionej w ubiegłym roku na deskach Teatru Narodowego w Warszawie. W ostatnim przedstawieniu, odchodzący dyrektor artystyczny obsadził swoją córkę w roli Ofelii.
"Chciałabym, żeby mnie ludzie trochę polubili"
Jak podaje Pomponik, podczas nagrywania materiałów przedstawiających uczestników "Tańca z gwiazdami" Englert otwarcie opowiedziała o tym, jak – w jej odczuciu – jest odbierana przez publiczność.
– Mam poczucie, że nikt mnie nie lubi i chciałabym, żeby mnie ludzie trochę polubili. Jak ja kogoś nie lubię, to się bierze stąd, że ja tego kogoś nie znam i mam poczucie, że ten sam case jest ze mną – powiedziała, cytowana przez portal.
Aktorka liczy więc, że udział w programie Polsatu pozwoli jej pokazać się z mniej znanej strony i zmienić sposób, w jaki postrzega ją część odbiorców.
Czytaj też:
Cała Polska kibicowała mu w walce. Nie żyje uczestnik popularnego show
